witam pracował ktoś moze w firmie Larex Personeelsbemiddeling bv??
znalazłem ich ogłoszenie tylko w niecie nie pisze za duzo o nich. Co to jest wogóle za firma. jak tam się pracuje. bardzo proszę o pomoc
witam ponawiam moje pytanie pracował ktoś dla tej firmy. proszę o pomoc
widoczny ale nie polaczony z profilem - 2010-04-02 19:22:33odpowiedz
|
cytuj
pracowałem w larex'ie 4 m-ce jako elektroinstalator.Larex to holenderski pośrednik zrzeszony w ABU, co daje gwarancje na bezstresową i bezproblemową prace. Przez cały okres pracy w holandii nie zdażyło się żadne zaniedbanie czy niedotrzymanie warunków umowy ze strony Larex'u...pieniądze zawsze na czas i zawsze tyle co trzeba. Z kwaterami różnie, bo raz mieszkałem sam w domku jednorodzinnym z pełnym uprzyrządowaniem, a kiedy indziej z czterema czterdziestoletnimi volksdeutschami z NRD, ale i tak było git.
Za tydzień wracam z powrotem do Holandii i do larexu ;D
Pracowałem ponad trzy lata dla Larex. Od samego początku były zgrzyty. Zwłaszcza z mieszkaniami. Trzeba meldować wyjazd na weekend bo inaczej potrącą za mieszkanie. Często jednak potrącali pomimo wyjazdu i dokonania formalności w postaci informacji o tym fakcie. Należało walczyć za każdym razem o swoje. W Larexie 80% pracowników to NRD-owcy. Często życiowo wykolejeni. Dlatego w mieszkaniach Larexu \"folklor\", ostre jazdy i wszechobecny brud to rzecz normalna. Jeśli masz szczęście i zostaniesz zakwaterowany w pensjonacie, to masz szansę na szczyptę normalności. Tam raczej nie kierują wykolejeńców a personel sprząta. Jednak pensjonat to oferta dla wymagających Niemców a nie dla Polaków. Niemiec poskarży się na kiepskie warunki mieszkaniowe i przeprowadza się. Polak też może się odwoływać - przez okno. W odpowiedzi usłyszy jedynie o braku mieszkań a później będzie dyskretnie pomijany przy rozdziale zleceń, o czym poniżej. Oferta pracy to dopiero 10% sukcesu. Jako agencja pracy tymczasowej Larex jedynie \"wypożycza\" pracowników. Kończy się zlecenie i pojawiają się problemy. Jesteś praktycznie bezrobotny do otrzymania kolejnego zlecenia. Praktycznie nie ma z tym wielu problemów, jeśli masz paszport niemiecki. Jako Polak możesz o tym zapomnieć. Chyba, że firma, dla której wcześniej pracowałeś poprosi imiennie o Ciebie a Ty nie trafiłeś w niełaskę upominając się o swoje. Na stronie Larexu możesz poczytać o polskojęzycznej pomocy i ogólnie o pomocy w otwarciu konta w holenderskim banku czy uzyskaniu zasiłku rodzinnego. Do tej pory nie wiem, na czym ta pomoc niby polega. Polka, która w Larexie siedzi, ma to wszystko gdzieś. Najczęściej masz szczęście, jeśli w ogóle odbierze telefon. Wcześniej w biurze firmy pracowały jeszcze inne dziewczyny z Polski. Wtedy wszystko jakoś się kręciło. Ale one chyba za bardzo walczyły o ludzi i Larex im podziękował. Pozostała jedynie leniwa Polka i dyskryminacja Polaków. Nazywam rzecz po imieniu, choć Larex oczywiście wytłumaczy wszystko kryzysem, bieżącą sytuacją z mieszkaniami, specyfiką zleceń i zapotrzebowaniem od klienta. Dyskryminacja w Holandii jest karana. Ale zawsze można ominąć prawo nazywając rzeczy inaczej lub zatrudniając lenia mającego gdzieś pracę i tym samym problemy podległych pracowników.
Tomek Sz.
widoczny ale nie połączony z profilem - 2010-11-22 16:35:04odpowiedz
|
cytuj
jak ci było tak źle to czemu tam siedziałeś trzy lata.
To jest jak kloaka łatwo wdepnąć w jakieś g.... a ciezko uciec bo zwykle w tych przyczepach kempingowych czy wynajętych dla taniej siły roboczej z Polska kempingach czy strychach nie ma sie dostępu do internetu. Stawki w wysokości 9,33 euro brutto powalają na kolana a nerwowa Polka zatrudniona w biurze przechodzi sama siebie w wymyślaniu różnych bajek na temat ubezpieczenia ( owszem Larex płaci ale odciąga to z wypłaty ) , wysokości wynagrodzenia ( orżneli mnie na ponad 200 euro w ciągu dwóch tygodni - więc były to pierwsze i ostatnie tygodnie zmarnowane dla tej firmy ) . Kwatery są beznadziejne - praktycznie nigdy nie ma dostępu do kuchni wiec trzeba mikrowellę i czajnik woźić z sobą . Dobrze też mieć ze sobą zamrażarkę tak by nie trzeba było wyrzucać jedzenia - ja tak miałem że oferowana długaaa współpraca trwała nie całe dwa tygodnie ( a dałem się nabrać Cybulskiej no i nabrałem żarcia na miesiąc. Kumpel co olał ich po tygodniu bo nie otrzymał wypłaty mówił że bywa że toaleta jest 200 metrów od przydzielonej przyczepy kempingowej . Nie płacą kilometrówki więc mają to gdzieś czy dojeżdzasz za swoje 20 czy 50 kilometrów do pracy. Ponoć płacą urlopowe - ale tylko w dwóch terminach w roku , więc przyjdzie mi pewnie daremnie poczekać do grudnia.
Dodam że po otrzymaniu pierwszego solarisa wysłałem zapytanie esemesem dlaczego jest tak mało wyliczone - Cybulska po wielu godzinach odpisała że " bo nadgodziny są dodatkowo opodatkowane " - no żenada totalna bo w solarisie są wszystkie wyliczenia Larexu i nie ma nic o wyższej stawce podatkowej. Po co ta oszustka wymyśla takie niedorzeczności tego nie wiem jedno jest pewne jak tylko zorientuje się że nie jesteś głupszy od niej to zaraz Ci podziękuje . A najśmieszniejsze że wg. ich umowy zapewniają zakwaterowanie tylko od niedzieli do piątku przy czym liczą że co tydzień jeździsz do Polski ( to tylko zwykle nieco ponad 1000 km w jedną stronę :) ) ale bynajmniej za zjazdy też nie płacą . Dlatego też aby swe przekręty ukryć to w ogłoszeniach podają za tydzień że niby 40 godzin to dostaniesz 400 euro , ale już przemilczają fakt że za np. 60 godzin dostaniesz tylko 510 euro , a jak ( nie z twej winy ) jest mniej godzin w tygodniu to np. za 34 godziny to już jest tylko 270 euro . Niemcom płacą lepiej stąd też tych jest tam więcej i nie muszą spać po kilku w kampingu.
widoczny ale nie połączony z profilem - 2011-08-03 16:48:09odpowiedz
|
cytuj
Witam,
Jezeli ktos naprawde chce sie dowiedziec jak pracuje sie w naszej firmie, prosze o e-mail z prosba o kontakt i o zaznaczenie w mailu, ze chodzi o odpowiedz na post niejakiego pana Hajdasia.
Pan ten imponuje "niezwyklym" poziomem intelektualnym i sam sobie jest winny zaistnialej sytaucji.
Nie mam zwyczaju logowac sie pod pseudonimem i zachwalac firme.
Prawdziwa cnota krytyki sie nie boi.
Bledy zdarzaja sie wszedzie, tylko ze w opisanym wyzej perzypadku jest to blad "wyjatkowego" pracownika.
Z wyrazami szacunku, rowniez dla pana Hajdasia, ktory za swoje ublizajace maile zostal wrzucony na spam,
Agnieszka Cybulska
www.larex.pl
adres mailowy: acybulska@larex.nl
A jak ktos ma wlasne mieszkanie to jak wyglada sytuacja ??
bo jak czytam wczesniejsze wypowiedzi zastanawia mnie fakt ze jak zarabiasz 500e na tydzien to na kiego druta spisz w kampingach ??
Rownierz pracowalem dla tej firmy,warunki mieszkaniowe zenujace brak wszystkiego nawet nie bylo jak obiadu ugotowac o lodowce juz nie wspomne,mialo byc 400 euro za 40h a defakto bylo 270 czyli jakies 6,75 euro/h.A.Cybulska nie informuje o tym ze ubezpieczenie jest potracane,za mieszkanie nie placisz bo masz je od niedzieli do piatku,jak zostajesz na weekend to doplacasz,smieszne zeby co tydzien do polski jezdzic przecierz to nie cale 2700km w dwie strony heh.Ogolnie jest to najgorsza firma z jaka mialem do czynienia a jezdze juz 7 lat w tym 2 na holandie.Banda oszustow.
W typ co piszą przedmówcy jest trochę prawdy.
Mieszkania są różne. Raz jest blisko a innym razem trzeba ponad 40 km dojechać. Raz wypas w bungelo parku innym razem brak kuchni.Ale jakoś daję radę.
Pieniążki zawsze na czas. Jak ktoś jest dobry to i podwyżkę dostanie.
Oczywiście jak wszędzie są minusy ale polecam tę firmę.
musisz pracowac i mieszkac w mieszkaniu z agencji. inaczej wypad .mieszkania sa kupione na kredyt i to pracownicy je splacaja.
Wcale nie musisz mieszkać na kwaterach firmowych. Ja wynajmuję sam mieszkanie, za co firma dodatkowo dopłaca do tygodnówki. Znam wielu ludzi wynajmujących na własną rękę pokoje. A czemu wynajmuję sam? Łatwo się domyśleć. Kwatery firmowe delikatnie mówiąc pozostawiają wiele do życzenia, a koordynatorki w tej płaszczyźnie nie są kompetentne i skore do współpracy. A szkoda, bo to psuje wizerunek firmy. Trzeba również pamiętać, że to ludzie mieszkający już w danym miejscu są często odpowiedzialni za syf tam panujący (spowodowany również brakiem np szafek, wieszaków, koszy na śmieci lub suszarek na pranie) , ale z tym można sobie poradzić, a z brakiem dostepu do kuchni lub pralki już nie.
Tak w skrócie o kwaterach...
Tekst Andrzeja H. to wielki stek bzdur wynikający z braku elementarnej wiedzy i nastawienia się na bezwarunkową krytykę. Kilometrówka zawsze jest płacona. Jej wysokość jak i stawka godzinowa zawsze jest zgodna z umową. Oczywiście wypłata jest zawsze na czas. Może z wyjątkami, które wynikają ze świąt. Z nadgodzinami problem polega rzeczywiście na wyższej stawce podatkowej i... braku czytania umów! Tak to już jest, że wtórny analfabetyzm jest zawsze przyczyną rozczarowań i problemów. Pracuję w Larex od 2007 roku. Bywało różnie. Fakt. Jednak nigdy sytuacja nie wyglądała jak w opisie Andrzeja. Padł również zarzut o braku kontaktu z Agnieszką. Zrozumcie, że ona też jest tylko człowiekiem. Nie rozdwoi się. Można przecież zadzwonić do kogoś innego. Jednak trzeba choć trochę znać język obcy i tu pojawia się problem, gdy ktoś \"uczył\" się niemieckiego z czterech pancernych a \"komunikatywna\" znajomość angielskiego to w praktyce kilka oblatanych zwrotów. Problemy z mieszkaniami. Zdarzają się i rzadko jest to wina Larex. Jednak nikt nikogo nie trzyma na siłę! Zawsze możecie się postarać i sobie coś wynająć. Dostaniecie za to zwrot kosztów, co również reguluje umowa. Uważam, że rozgoryczenie Andrzeja H. a wcześniej Tomasza Sz. wynika wyłącznie z ich egocentrycznego nastawienia do świata przy jednoczesnym braku osobistego zaangażowania się. Pracuję w Larex już prawie 5 lat. Znam ludzi, którzy pracują jeszcze dłużej. Skoro tyle już pracujemy, to chyba o czymś świadczy? Prawda?
znalazłem ich ogłoszenie tylko w niecie nie pisze za duzo o nich. Co to jest wogóle za firma. jak tam się pracuje. bardzo proszę o pomoc