Wojna na Bliskim Wschodzie może wywołać reakcję łańcuchową, której skutki odczują gospodarki na całym świecie. Taką prognozę przedstawił minister energii Kataru Saad al-Kaabi, wskazując, że konflikt może sparaliżować eksport surowców z regionu Zatoki Perskiej i doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen ropy.

Słowa katarskiego ministra padły w rozmowie z „Financial Times” i nie brzmią jak typowa dyplomatyczna ostrożność. W jego ocenie sytuacja jest na tyle poważna, że nawet szybkie zakończenie działań wojennych nie oznacza natychmiastowego powrotu do normalności. System dostaw energii działa w określonych cyklach – gdy zostaną przerwane, ich ponowne uruchomienie zajmuje tygodnie, a czasem miesiące. W praktyce oznacza to okres niepewności dla rynków, które już dziś reagują nerwowo na każdą informację z regionu.

Ryzyko zatrzymania eksportu z Zatoki Perskiej

Zdaniem Saada al-Kaabiego wszyscy eksporterzy energii z regionu mogą wstrzymać produkcję w ciągu kilku tygodni, jeśli sytuacja militarna będzie się pogarszać. Kluczowym problemem pozostaje bezpieczeństwo transportu morskiego. Tankowce i statki handlowe muszą pokonywać cieśninę Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków energetycznych świata. Wystarczy jego zablokowanie, by globalny system dostaw surowców znalazł się w poważnych tarapatach.

Katar już odczuwa konsekwencje napięcia. Po ataku na obiekt Ras Laffan państwo ogłosiło stan siły wyższej, czyli formalne zawieszenie części zobowiązań wynikających z kontraktów energetycznych. Minister zapowiedział przy tym jasno, że produkcja nie wróci do wcześniejszego poziomu, dopóki działania wojenne całkowicie nie ustaną. Dla odbiorców energii oznacza to jedno – długotrwałą niepewność.

Scenariusz: baryłka ropy za 150 dolarów

Jeżeli transport przez cieśninę Ormuz zostanie poważnie ograniczony, ceny ropy mogą w krótkim czasie wystrzelić. Al-Kaabi ocenia, że baryłka może kosztować nawet 150 dolarów w ciągu dwóch lub trzech tygodni. To poziom, który dla wielu gospodarek oznaczałby poważny wstrząs.

Już dziś rynki reagują na napięcia wzrostami notowań. Ropa West Texas Intermediate w kontraktach na kwiecień osiągnęła poziom ponad 84 dolarów za baryłkę, natomiast Brent z dostawą na maj zbliża się do 87 dolarów. Wzrosty nie są jeszcze dramatyczne, lecz w realiach globalnego rynku energii nawet kilka dolarów różnicy potrafi wywołać lawinę reakcji.

Europa w cieniu rywalizacji o gaz

Katar należy do największych producentów LNG na świecie, choć tylko niewielka część jego eksportu trafia bezpośrednio do Europy. W praktyce jednak kontynent i tak odczuje skutki kryzysu. Azjatyccy odbiorcy gazu płynnego są gotowi przebijać europejskie oferty, by zabezpieczyć dostawy, co może ograniczyć dostępność surowca na europejskim rynku.

Do tego dochodzi jeszcze jeden problem – inni producenci z regionu Zatoki Perskiej mogą nie być w stanie wywiązać się z podpisanych kontraktów. W takiej sytuacji globalny rynek energii znalazłby się w stanie gwałtownego napięcia, w którym każda baryłka ropy i każdy ładunek gazu zyskują strategiczną wartość.

Źródło: money.pl