Polacy coraz częściej kierują się nie tylko ceną, ale i świadomością – zakup ubrań z drugiej ręki przestaje być wyborem marginalnym, a staje się stylem życia. W ciągu kilku lat może się okazać, że dominująca część naszej garderoby ma już swoją historię, a jednak wciąż nadaje się do noszenia.

Sklepy second-hand przeżywają renesans

W Polsce działa już ponad 14 tysięcy punktów oferujących odzież używaną, z czego aż 400 powstało w ostatnim czasie. To znacząca zmiana po latach stagnacji – przez ponad dekadę liczba takich sklepów nie zmieniała się praktycznie wcale. Za wzrostem stoją nie tylko stacjonarni detaliści, ale i internetowi gracze, którzy wyczuli nastroje konsumenckie. To właśnie oni budują nową narrację wokół przedmiotów z drugiego obiegu – nie jako towaru gorszej jakości, lecz alternatywy wobec masowej produkcji.

Zmiana podejścia obejmuje znacznie więcej niż modę

Używane książki, meble czy płyty również wracają do łask – rynek wtórny wyraźnie się poszerza. Na samym OLX sprzedaż produktów z drugiej ręki wzrosła w trzy lata o 25 procent, a dynamika się utrzymuje – szacuje się, że rynek rośnie rocznie o 15 procent. Szczególnie wyraźny trend obserwujemy w obszarze elektroniki – sprzęty, które jeszcze niedawno trafiłyby do elektrośmieci, dziś zyskują kolejne życie. Nie chodzi już tylko o oszczędność – chodzi o świadomy wybór. W tym kontekście kupowanie „z drugiej ręki” przestaje być gestem z przymusu, a staje się deklaracją.

Źródło: money.pl