Kredytobiorcy od miesięcy uważnie obserwują każdy sygnał płynący z Narodowego Banku Polskiego. Stopy procentowe zaczęły już delikatnie spadać, a ekonomiści coraz częściej mówią o kolejnym ruchu w dół. W tle tych prognoz pojawia się jednak czynnik, którego nie sposób kontrolować – napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie.
Ekonomiści widzą przestrzeń do dalszego cięcia stóp
Zdaniem analityków PZU kolejna obniżka stóp procentowych może nastąpić już w lipcu. Decyzja mogłaby zbiec się z publikacją nowej projekcji inflacji i wzrostu gospodarczego przygotowywanej przez Narodowy Bank Polski.
Według ekonomistów obecna sytuacja gospodarcza sprzyja łagodzeniu polityki pieniężnej. Prognozy banku centralnego wskazują bowiem na solidny wzrost gospodarczy przy jednoczesnym spadku presji inflacyjnej. NBP podniósł prognozę wzrostu PKB na 2026 rok do 3,9 procent, a jednocześnie obniżył przewidywaną inflację z 3,4 proc. do 2,3 proc..
Takie dane tworzą komfortowe warunki do dalszego luzowania kosztu pieniądza. Inflacja w kolejnych latach ma utrzymywać się blisko celu banku centralnego, co znacząco zmniejsza ryzyko ponownego wzrostu cen.
Marcowa decyzja RPP i sygnały z banku centralnego
Na ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej zapadła decyzja o pierwszym kroku w stronę tańszego kredytu. Stopa referencyjna spadła z 4 procent do poziomu 3,75 procent, co oznacza obniżkę o 25 punktów bazowych.
Prezes NBP Adam Glapiński tłumaczył po posiedzeniu, że za decyzją stoją twarde dane makroekonomiczne. Inflacja konsumencka w styczniu wyniosła 2,2 procent rok do roku, a więc znalazła się poniżej celu inflacyjnego banku centralnego. Jednocześnie wyraźnie spadło tempo wzrostu wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw.
Według prezesa NBP ten trend może utrzymać się dłużej. W dłuższej perspektywie koszt pieniądza mógłby spaść nawet do około 3,5 procent, jeśli warunki gospodarcze pozostaną sprzyjające.
Geopolityka może zmienić scenariusz
Największą niewiadomą pozostaje sytuacja międzynarodowa. Ekonomiści podkreślają, że napięcia na Bliskim Wschodzie mogą wywołać silny szok podażowy na rynkach surowców energetycznych. Tego rodzaju zjawisko potrafi jednocześnie podnosić ceny i spowalniać gospodarkę.
Obawy analityków wzmacnia eskalacja konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. W regionie dochodzi do intensywnych działań militarnych, które uderzają w infrastrukturę i zakłócają transport surowców. Problemy z kluczowymi szlakami morskimi szybko przenoszą się na globalne łańcuchy dostaw.
Jeśli napięcia będą narastać, Rada Polityki Pieniężnej może przyjąć bardziej ostrożne podejście. W takiej sytuacji scenariusz letnich obniżek stóp procentowych stanie się znacznie mniej pewny, a kredytobiorcy znów będą musieli uzbroić się w cierpliwość.
Źródło: next.gazeta.pl