Co Ty dziewczyno opowiadasz!!!!!!!!! Ja pracowalam przez cale wakacje w tej firmie i nie bylo zadnego chodzenia po domach tylko normalna promocja. Musialo ci sie cos pomylic . To byly najlepsze wakacje w moim zyciu. Zarobilam dobre pieniadze,fajnie sie bawilam,poznalam super ludzi.Pozdrawiam...
HEJ!! Martyna ma rację!!! Spotkało mnie dokładnie to samo! Na rozmowie wszystko ok, praca w marketach przy promocji art. przemysłowych, super. Co sie okazało - to samo co u Ciebie - chodzenie po domach i wciskanie ludziom płyt i jeszcze te "cele charytatywne", skandal!! WIGOR (Poznań, ul. Strzeszyńska 33) to OSZUŚCI, nie dajcie się nabrać!!! Pzdr
chyba mialas z kims na pienku skoro wypisalas takie rzeczy na temat tej firmy.ja tam pracowalam i wszystko bylo w najlepszym porzadku,na pewno nikt nikogo nie oszukiwal.wrecz przeciwnie,wszystko mialam wytlumaczone i zostalam potraktowana w porzadku.
Za te lato ,Za te noce nieprzespane,Za te buty,Za te te drobne zarabiane,Za to wszystko Wigor oszuści jak sekta wymawiają jakieśsłowa JUICE JUICE i rzeruja na pieniądzach innych a potem tracą na maszyny!!!!!!!!!!!
Joanna i Yagi to za pewne oszusci z vigoru i dlatego tak pisza a to ze oszukuja to prawda!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! dziwie sie tym ludzia co tam pracuja ze ich to nie boli ze oszukuja ludzi!!!!!!!!!!! ps karol ja cie rozumiem ze cie oszukali ale troszeczke grzeczniej!!!!! mam nadzieje ze wkrótce firma vigor zostanie zamknieta !! bo jak mozna kupowac płyty za 5zł i sprzedawac za20zl!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
6.00 - pobudka, zwlekam się z łóżka sama nie wiem po co... nie w sumie to wiem... bo mam tygodniowego gola do zrealizowania...
7.47 - przesiadka na 68 i już coraz bliżej...coraz bliżej budynku po starym peweksie...
8.00 - i słyszę głośne i radosne JUICE ( czyli: mam nadzieje, że upchniesz dziś jak najwięcej tych badziewnych płyt, bo przecież sam nie będę z nimi latał)...
9.00 - wyjście w teren...niby Poznań...a tak naprawdę wylotówka z Poznania i stop. Dokąd? Przed siebie...byle żeby tylko się tego pozbyć...
12.00 do 19.00 - pukanie do drzwi...nigdy nie wiesz kto otworzy...czy to jakaś schorowana staruszka, która ostatnie pięniądze odda, bo chce pomóc dzieciakom, albo widzi płytę skierowaną do papieża i myśli, że to grzech jak nie weźmie, czy też nadziany bubek, który zaraz zadzowni na pały i znów awantura...
21.30 - godzina policyjna ( zjazd do biura), czy masz wynik, czy nie masz to przecież nic ich to nie obchodzi, że męczysz się przez cały dzień...nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie!!!
I PO CO TO WSZYSTKO...PO TE PARĘ GROSZY? MOIM ZDANIEM NIE WARTO...ALE KAŻDY MA PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA...DECYZJA WIĘC NALEŻY DO WAS!
Właśnie zapukała do moich drzwi jedna z dziewczyn roznoszących płyty,próbowała mi je sprzedać mówiąc o dofinansowaniu do obiadów dla dzieci Nie dałam się nabrać,ale zamierzam tą sprawę wyjaśnić do końca
Do mnie także przed chwilą zapukał jakiś wymoczek, który niby zbierał dla dzieci. Co więcej leciało od niego alkoholem. Ktoś powienien coś zrobić z tymi oszustami...
do mnie także wczoraj zadzwoniła do drzwi dziewczyna informując, że mam kupić płytę, bo zbiera pieniądze na akcję charytatywną dla dzieci. Pokazała mi jakąś kartę z podpisami, że to wszystko jest legalne. Spytałem, czy mają swoją stronę internetową - powiedziała, że nie ale mogę zatelefonować pod podany przez nią numer telefonu. Już prawie się nabrałem i przyniosłem 10 złotych. Ona na to mi powiedziała: jest umowa że to powinno być conajmniej 20 złotych. Tego już było za dużo - podziękowałem i zamknąłem drzwi.
Nie dajcie się nabrać na miłe słówka!!!
Skoro tyle osób zostało oszukanych, to powinniśmy coś z tym zrobić! W razie czego piszcie na gg. 3210222. Może odpowiem z kilkudniowym opóźnieniem, ale odpowiem. Mnie też oszukali!!!!Pozdrawiam. Martyna
spotkałam się z tą firmą jeszcze w 2005 roku, jak szukałam pracy, dokładnie taka sama historia, banda oszustów bez sumienia i skrupułów...obecnie też jej szukam i dziś własnie zadzwoniłam pod 1 numer a tu firma Wigor...coś mi to mówiło, więc zaczęłam szukać w necie i trafiłam na to forum...i Bogu dzięki...pamiętam jeszcze kiedyś był o nich jakiś artykuł w gazecie...chyba Fakt, ale jak widać nic to nie dało...
Cholera, ale się dałam wpuścić. Właśnie kupiłam płytę "Kolędy polskie" za 20 zł na cele a jakże charytatywne, ale tym razem firma BEMAR z Krakowa, ul. Lea 116 (to tak ku przestrodze). Zaczęłam czegos szukać i widzę, że działaja podobną metodą. Elegancki chłoplak, upoważnienie, legitymacja itp. A jak szukam w internecie to ni widu ni słychu. Tylko komentarze, że zatrudniaja do roboty na chwile i wciskają ludziom płyty. Tylko czy coś możemy z tym zrobić, zgłosić gdzieś?
witam. mam to nieszcescie ze bliska mi osoba pracujew firmie bemar plan dzia kiki opisalas dpoladnie posuje, uwazwm ze jest to forma sekty odoba ta zmienila sie nie do poznania zerwala kontakty z rodzina ze znajomymi mieszka zamknieta w daleko od domu jestem zalamany i powaznie obawiam sie o los drogiej mi osoby czy wiesz cis wiecej na ten temat?
Zróbmy cos z Bemarem z Krakowa,nie dosc ze dałam sie nabrac to jeszcze mi zal tego ze pozniej nie ufaja ludzie osobą, ktore faktycznie chca pomoc i działaja na korzysc roznego rodzaju fundacji, Zaufanie, zaufanie ,zaufanie, ale Bemar juz dotarł wszedzie,a cierpia przez to niewinni.;/
nie ma sensu zgłaszać na policję. Oni są oszustami ale mają takie papiery że policja nic im nie może zrobić. Wiem bo pracowałam tam jakiś czas (tzn w bemarze ale to to samo co wigor) i nie raz byłam swiadkiem jak właśnie nawet policji wciskali te cholerne płyty! Tez sądze że trzeba coś z tym zrobić juz nie tylko dlatego że wyłudzają pieniądze ale dlatego że marnują życie młodym ludziom którzy tam pracuja. To jest na serio sekta, robią taką sieczke z mozgu że wszystko sie przestaje liczyc.... Jedna z dziewczyn z która pracowalam wylądowała przez nich w szpitalu z chorobą na tle nerwowym....
Witam !
W gazecie znalazłem takie ogłoszenie:
"Do działu promocji - reklamy oraz obsługi klienta dyspozycyjne osoby, studentów zaocznych od zaraz, 10-14 zł./h (pr. stała) 61-823 96 31"
Zadzwoniłem spytałem w jakim charakterze jest praca. Wszystko ok, więc umówiłem się na rozmowę. Ul.Strzeszyńska 33. Właśnie przygotowywałem sie do rozmowy kiedy przeczytałem wasze posty. Wygląda na to, że żeczywiście coś jest tam nie tak. Jeżeli to co piszecie jest prawdą to nie opłaca mi sie wogóle tam jechać. Swoją drogą ciekawe jest to, że nigdzie nie podali jaka to firma (ani w ogłoszeniu ani telefonicznie). Trzeba było o to spytać.
Chciałbym powiedzieć jedną rzecz jako kilkumiesięczny pracownik tej firmy, nigdy nie wprowadzałem kupujących w błąd. Jeżeli takie przypadki zdarzały się w co wątpię to tylko u takich osób które właśnie pewnie były pierwszy czy drugi dzień w pracy i nie potrafiły sprzedać płyt, bez okłamywania kupujących. Śmieszne atakujecie, normalną firmę zajmującą się handlem obwoźnym - znając tylko jedną stronę medalu.
Zanim wysuniecie oskarżenia wysłuchajcie dwóch stron!
Pozdrawiam
nie musze sluchac obydwu stron bo sama tez pracowałam w takiej firmie i doskonale wiem jak się tam zarabia pieniądze! Niestety troche za późno się w tym wszystkim pokapowałam bo wiedząc rok temu to co wiem teraz na pewno nie zatrudniłabym się tam!!!Każdy pracownik tej firmy doskonale wie co robi ale zarabia na tym taką kase że nie ma to dla niego znaczenia...Normalnie bez oszukiwaniu w życiu nie sprzedałoby sie tyle płyt!
Przed chwilą miałem pod drzwiami akwizytora z Wigoru na smyczy dowód osobisty, elegancko ubrany, proponuje zakup płyty o papieżu za 20 zł, zbiera na dzieciaki z autyzmem, nie byłem zainteresowany ale prosił chociaż o podpis na liście to zrobiłem. Zacząłem się wypytywać o organizację której pomagają, powiedziałem że zanim wpłacę sprawdzę co to za organizację tutaj u akwizytora zmieszanie że nie mają strony ale podał mi adres i tak tu trafiłem. dzięki nie dałem się nabrać.
Kurcze, to oni nadal działają, bo wczoraj był u mojego Narzeczonego na Junikowie chłopak - schludnie ubrany, z listą nazwisk osób, które podobno już kupiły tę płytę. Narzeczony wypytał go i poprosił o legitymację firmy....chłopak się zmieszał i zaczął się wycofywać!!! Najgorsze, że osoby starsze dają się nabrać na takie cele charytatywne - bo oczywiście scenariusz był podobny, do tego który opisaliście - pieniądze ze sprzedaży płyty będą przekazane dla dzieci!!!
Trzeba to nagłośnić! Proponuję wysyłać wiadomość o tym znajomym na GG.
Hej a jaką oni mają prezentację ?? Ostatnio był u mnie taki jeden koleś z płytami. Jestem ciekaw czy to z Wigoru czy jakiś innych firm... Jak ktoś tam kiedyś pracował niech zapoda przykładową prezentację.
Ta cala firma to .... Wiecie co mnie najbardziej zdenerwowało ?? Nie oferowana przez Nich praca. Każdy orze jak może. Ale to że ściemniali na rozmowie kwalifikacyjnej. Nie mam nic przeciwko sprzedaży bezpośredniej. Ale nie lubię, gdy ktoś mnie na wejście w balona robi
ja właśnie kilka dni temu byłam tam na rozmowie a juz na nastepny dzień mieliśmy sie wypróbować. Jak sie okazało szanowny pan manager nieźle naściemniał. Pojechaliśmy gdzieś za czempiń a przez całą drogę nikt nie chciał nam nic powiedzieć. Na miejscu okazało sie że praca biurowa to jednak akwizycja . Najbardziej minie bolały te ście muy że te płyty to na autystyczne dzieci a babcie choc mega biedne to oddawały im swoje ostatnie pieniądze no bo to przecież na chore dzieci
hej ja właśnie dziś byłam na dniu próbnym też ta firma Vigor szczęście ze trafiłam na te forum i sie upewniłam rzeczywiście dziwna ta firma wogóle masakra jak można zrobić tak wiare w bambuko piersze co mnie zdziwiło to że niby mieli przyjąć tylko 3 osoby po czym nagle po dniu próbnym nasza grypa była tak rewelacyjna że przyjmują wszystkich i wsumie ok. 10 atmosfera wogóle była miła , sielankowa wręcz do zżygania nie dajcie się ZWIEŚĆ
Byla pracownica !!!!!! - 2008-06-04 11:37:19odpowiedz
|
cytuj
Pracowalam w danej Firmie przez ponad pol roku (zrezygnowalam z powodu koniecznego wyjazdu). Z pelna odpowiedzialnoscia moge napisac, ze wiekszosc negatywnych komentarzy wystawiaja osoby, ktore faktycznie pracowaly tam jeden lub dwa dni i tak naprawde gowno wiedza, a szczekaja !!!!.
Po pierwsze : Nikt nie oklamuje potencjalnych klientow. Pieniazki na cele charytatywne sa faktycznie przeznaczane !!!!. Sami sie zastanowcie - gdyby tak nie bylo to dana Firma juz by dawno nie istniala !!!. Policja nie ma nic do tego, poniewaz firma dziala LEGALNIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Po drugie (to chyba mnie najbardziej wkurzylo) : To nie jest na Boga zadna sekta !!!!!. Ludzie ogarnijcie sie. Moze dla wszystkich to jest dziwne, bo wszedzie w innych miejscach pracy na kazdym kroku spotykacie sie z ogolnie postepujaca znieczulica, a w tej Firmie juz od drzwi spotykacie usmiechnietych, zyczliwych ludzi, ktorzy tworza tak naprawde jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny KLIMAT !!!!!!!!!!!!!, ktorego niestety pewnie juz nigdzie nie znajde :(.
Po trzecie : Mozna zarobic konkretne pieniadze.
A Wy zamiast wypisywac glupoty na forum ruszcie dupy do roboty, bo sleczenie przed kompem i narzekanie na prace, ze niby zla, niedobra, za duzo godzin itd. nic Wam nie da !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.
Pozdrawiam serdecznie !!!!!!!!.
Byla pracownica !!!!!! - 2008-06-04 11:49:04odpowiedz
|
cytuj
Aaaaaaaaaaaa i zapomnialam napisac, ze nikt nikogo do niczego nie zmusza - chcesz pracowac ok, nie chcesz tez ok, pracownik, z ktorym spedzasz dzien grzecznie podziekuje Tobie za milo spedzony z Toba czas, bilet masz rowniez "postawiony".
Tak samo jest z towarem - chcesz kupisz, nie to nie, przeciez "Wolnosc Tomku w swoim domku" wiec o co chodzi ??????!!!!!!!!!!!.
Moni
Do Państwa broniących szczytny "interes" i akcje "charytatywną" Wigoru. Jakiej organizacji "pomagacie" podajcie KRS organizacji, dlaczego nie macie strony internetowej ? Ile zł z płyty trafia na owe cele ?
Nieuczciwym akwizytorom mówię NIE.
DO BYŁEJ PRACOWNICY. Nie czujesz skąd te pretensje ? OSZUSTWO począwszy od spreparowanego ogłoszenia (praca biurowa w markecie) aż do ściemy głoszonej prez ofiary-akwizytorów. Ludzie nie chcą być oszukiwani. MIŁA!!! atmosfera przy oszukiwaniu ludzi. Ten KLIMAT!!!
Do byłej pracownicy: moja droga ja pracowałam tam kilka miesięcy....
I wiem ze z KILKUDZIESIĘCIU TYSIĘCY które zarabia miesięcznie menadżer w tej firmie (notabene nie robiąc kompletnie nic) tak naprawdę na cele charytatywne trafia kilkaset zlotych:/ Właśnie dlatego policja sie ich nie czepia bo teoretycznie pomagają. Pomyśl: z 20 zł za płyte 5 trafia do Ciebie a reszta do menadżera. On musi z czegoś biuro utrzymać, sekretarkę i jeszcze asystentowi tygodniówkę wypłacić. Ta akcja charytatywna to pic na wodę zrobiony tylko po to żeby papierek zdobyć i sprzedaż podniesc:/
Jesli chodzi o mila atmosfere to wlasnie na tym polega sekta... Oni udaja Twoich przyjaciol, Twoj drugi dom tylko po to zebyś zarabiała dla nich kase.
Wiem co mowie bo podsluchałam nie raz to i owo jak np rozmawialo dwóch menadżerów...Ale jedno Ci muszę przyznać: kasa z tego jest serio dobra. Tylko że jakim kosztem... Ja pracowałam 14 h dziennie... 6 dni w tygodniu... A to oznacza zero życia prywatnego:/
witam, od przyszlego tygodnia mialam pracowac we firmnie wigor, ale weszlam teraz na ta stronke i wlasnie przeczytalam rozne ciekawe info na temat tej pracy i hmm... coz.... zaczynam sie powaznie zastanawiac czy tam isc do pracy, nie wiedzialam ze sa takie negatywne opinie, nie wiedzialam ze to oszusci!! ale skoro tak to ma wygladac to ja dziekuje, poszukam sobie innej pracy. A skusily mnie pieniadze( sekretarka mi mowila ze moge tam zarobic 14 zl/h a godzin mialo byc codziennie od 8 do gora 10 ) ....jedyne co mnie zastanawialo to czy to naprawde idzie na chore dzieci i kto w ogole kupi takie plyty, ale te opinie tutaj wyjasnily mi o wiele wiecej... niestety okazaly sie straszne i zrazily mnie do tej roboty. Chyba odradzacie mi ta prace co? kurde, nie wiem co robic....
droga julio! powiem tak: w tej firmie na pewno nie masz płacone za godzine. Twój zarobek jest uzależniony od tego ile płyt sprzedasz. Na początku bedziesz mieć mniej od płyty niż ci którzy pracują tam dłużej ale później już bedziesz mieć normalnie-musisz tylko sprzedać określoną liczbę płyt. Wynikiem tego jest fakt, że możesz tam zarobić np 150 zł na dzień ale możesz też nie zarobić nic... I na pewno nie licz pracę 8 godzin dziennie z prostego powodu: każdy tam chce sprzedać jak najwięcej płyt żeby zarobić jak najwięcej kasy więc pracują jak długo sie da a Ty za nic nie możesz sie zwalniać wcześniej.Poza tym menadżerowi też zależy żeby jego pracownicy pracowali jak najdłużej bo to jest też w końcu jego kasa ;] Ja bym Ci nie polecała tej pracy bo tak jak napisałam wcześniej musisz się pożegnać z życiem prywatnym:/ Poza tym ludzie tam strasznie ryją psyche i jest się tam cały czas zmęczonym i niewyspanym a dodatkowo jeszcze właśnie wykończonym psychicznie. Ale jeśli jesteś odporna psychicznie, masz twardy charakter, BARDZO zależy Ci na kasie i myslisz ze masz smykałke żeby być akwizytorem i przekonywać ludzi do kupna płyt to spróbuj.... Tylko że Ty jesteś w o tyle dobrej sytuacji że dzieki temu forum już w miare wiesz co tam sie dzieje... I jeszcze jedno: jeśli zdecydujesz się tam pracować za żadne skarby nie ufaj NIKOMU kto tam pracuje!!! To najważniejsza zasada żeby tam przetrwać! Decyzja należy do Ciebie:)
wlasnie jak bylam na jednym dniu probnym to lider mojej grupy mowil rozne rzeczy, np. ze zarobil ostatnio 8 tys. !! i w ogole byl taki mily, az za mily, bajerowal slodkimi slowkami itp. ... to juz mi sie wydalo dziwne, a w dodatku pomogli mi apropo testu jaki mialam zdac na koniec dnia. chyba im bardzo zalezalo zebym tam pracowala, ale ja jednak chyba rezygnuje....nie chce bym akwizytorem i tak bajerowac ludzi z tymi glupimi plytami... i ze to niby idzie na chore dzieci... myslalam ze praca hostessy rzekomo wyglada inaczej heh... dzieki za odpowiedz, upewnilam sie ze nie warto tam pravcowac, choc kasa mi potrzebna od zaraz :/ pozdrawiam
spotkało mnie dzisiaj to samo co parę osób, które pisały wcześniej! wszystko dokładnie tak samo! byłam na rozmowie kwalifikacyjnej, a na drugi dzień (czyli dzisiaj) miałam dzień próbny! to było dla mnie jak jakiś żart! atmosfera przesłodzona do bólu, nikt mi tak naprawdę nie powiedział o co chodzi dokładnie, miałam z grupą wsiąść w autobus i jechać! w dodatku "mój opiekun", który miał niby mi wszystko wytłumaczyć, był jakimś obleśnym napaleńcem! oni wszyscy byli jak juz ktoś napisał, jak jakaś sekta! Wypytywali mnie cały czas o wszystko: co robię, czego słucham, nawet gdzie pracują moi rodzice. Z ich rozmów miedzy sobą dowiedziałam się,że chodzi o sprzedaż płyt po domach. Ale nie chodziłam z nimi po domach, pojechałam do pewnego miejsca i powiedziałam im ,że to nie dla mnie. na co "opiekun" od siedmiu boleści oddał mi moje cv ( o które chyba tylko proszą, by zachować pozory normalnej pracy) i rzucił chamsko,że w tesco też potrzebują do pracy. był bardzo zły, może płacą im od zwerbowanego nowego pracownika... odeszlam bez słowa, szczęsliwa że mi to ułatwili, bo się bałam,że mnie jeszce zaczną namawiać,żebym zostałam może. Jestem na siebie wkurzona ,ze po rozmowie kwalifikacyjnej nie znalazłam tej strony. No i nie mogę zrozumieć, po co oni kłamią na rozmowie kwalifikacyjnej (która jednak wygląda w miarę profesjonalnie) o tych sprzętach AGD, a na drugi dzień nagle pojawiaja się płyty.... no ale cóż, co cię nie zabije to cię wzmocni, niech to będzie pocieszenie dla tych, którzy trafią na tę stronę też o dwa dni za późno.... Jestem wściekła z bezsilności,że nie można z tym nic zrobić, bo jak widać nabranych ludzi przybywa, nie tylko szukających wakacyjnej pracy, ale też kupujących. mogę tylko ostrzec,że na ul. Strzeszyńskiej 33 w poznaniu nie oferują pracy jako hostessa - promotor, ale sprzedawanie płyt po domach...
do naiwnej: hej :) spoko, pracy jest duzo, choc ja osobiscie po firmie wigor spotkalam sie jeszcze 2 razy z oszustami u ktorych praca miala byc zupelnie inna a okazywala sie akwizycja :/ wiec trzeba uwazac i moze wprost pytac na rozmowach czy to nie jest zadna akwizycja....a i jeszcze spytam z ciekawosci - czy ta twoja grupa jechala moze do lubonia? bo mnie tez wzieli w autobus i dopiero pod koniec trasy powiedzieli ze jedziemy do lubonia, zas o samych plytach i chodzeniu po domach dowiedzialam sie na miejscu jak poprostu moj lider zadzwonil do pierwszego domu na ulicy, a kiedy spytalam co on robi, powiedzial, ze zarabia pieniadze za usmiech ..... ! ciekawe czy zawsze jada bajerowac ludzi w luboniu ...
Witam! Powiedzcie mi czy z wami tez tak bylo ? Dzisiaj poszedlem na rozmowe do tej firmy. Oczywiscie okazalo sie ze kierownika nie ma (bylem umowiony na godzine ktora sama zaproponowala sekretarka ale coz ok zdarza sie...mowi sie trudno) Spytalem wprost czy to jest akwizycja (zawsze kiedy stawka jest wieksza niz 10zl/h pytam czy to nie jest akwizycja) Odpowiedz byla jasna: Oczysiwscie ze nie! Jeszcze lepsze jest to ze dostalem oferte pracy jako telefonista (mialem tylko odbierac telefony i odpowiadac na pytania odnosnie tego niby sprzetu) Teraz czekam na telefon czy zostane przyjety, chociaz po tym co tu przeczytalem to chyba im podziekuje. Coz zostaje market za 6zl/h :(
Ludzie co wy w ogóle mówicie? Jaka sekta? Jakie oszustwa? mi ta praca przynosiła więcej korzyści niż strat. Przyznaję że pracujemy długo ale jest to nasz dobrowolny wybór. Nikt nas do nieczego nie zmusza a nie trzyma na siłę! W firmie znajduje się skupisko pozytywnie zakręconych ludzi i tylko tacy tam pracują, możliwe że dlatego komuś może się wydawać że jesteśmy dziwni czy zbyt mili ale my po prostu sprawdzamy czy ktoś ma w sobie potencjał. Ponurzy, zamknięci w sobie i niemili ludzie nie są przyjmowani do pracy, stąd tyle pytań!!!!
a ja np.jestem zamknieta w sobie i czasem niemila do bolu i jakos mnie przyjeli!bo ty myslisz,ze ludzie co tutaj pisza to nie maja pojecia jak wyglada taka firma od wewnatrz i tu cie zdziwie bo sporo tu osob,ktore wiedza doskonale co tam sie dzieje!gdzie w normalnej firmie ludzie po przyjsciu do biura staja w koleczku,spiewaja,krzycza,tancza i wymyslaja sobie jakies zadania.widac po twojej gadce,ze nie widzisz problemu w tym,ze oszukujesz ludzi i w tym,ze twoi wspaniali radosni koledzy sa tacy tylko na pokaz!czemu w tych swoich podrukowanych ksiazeczkach maja punkt gdzie wyraznie pisze,ze nie moga po pracy przebywac z kims na nizszym szczeblu zatrudnienia?jak to uslyszlam od jednej z trenerek w pierwszy dzien(oczywiscie glupia panna myslala,ze sie nikt nie zorientuje o co chodzi)"najpierw naucz chomika zapierda..c w kolowrotku,a potem zrec trociny"-tak wlasnie sa tam traktowani pracownicy i niech to w koncu dotrze do tych co mieli jeszcze jakies zludzenia