Łódzka fabryka Beko, która przez lata produkowała kuchenki i inne sprzęty AGD, stanęła w obliczu zamknięcia. W miniony czwartek koncern Beko Europe ogłosił plany zakończenia działalności zakładów w Łodzi oraz we Wrocławiu, co spowoduje masowe zwolnienia. Z 1,8 tys. pracowników, którzy stracą pracę, aż 1,1 tys. zatrudnionych jest w Łodzi. Dla wielu to nagły i bolesny cios, który wprowadził atmosferę niepewności i rozgoryczenia wśród załogi.

Szok i niedowierzanie wśród pracowników
Decyzja o zamknięciu fabryki spadła na pracowników jak grom z jasnego nieba. Nikt nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń, zwłaszcza że jeszcze niedawno firma zapowiadała wzrost produkcji. „To jak strzał w twarz”, mówi Paulina Szrenik z działu jakości, która opowiada o tym, jak wracała do domu zapłakana, nie wiedząc, jak powiedzieć o tym dzieciom.
Wielu pracowników Beko to osoby z długoletnim stażem, niektórzy pracowali tam nawet od ponad 20 lat. „Dla niektórych to całe życie spędzone w tej fabryce” – podkreśla Sebastian Graczyk, szef NSZZ „Solidarność” w zakładach. Wspomina również o pracownikach, którzy są samotnymi rodzicami, co dodatkowo pogłębia ich niepokój. Trudno sobie wyobrazić, jak osoby mające 4-5 lat do emerytury mają znaleźć nową pracę w tak krótkim czasie.
Wyraz protestu – czarne koszulki i groźba strajków
Pierwszym krokiem, który podjęli pracownicy, by wyrazić swoje niezadowolenie, był symboliczny protest – wszyscy pojawili się w pracy ubrani w czarne koszulki. To gest, który miał pokazać, że nie godzą się na to, co ich spotkało. „To taki wyraz naszego żałobnego protestu”, mówi Szrenik, dodając, że jeśli negocjacje dotyczące warunków odejścia nie będą korzystne, pracownicy mogą zdecydować się na strajk.
Rozgoryczenie jest tym większe, że zaledwie miesiąc temu pracownikom obiecywano pracę na trzy zmiany i większą liczbę zamówień. Nikt nie spodziewał się, że zamiast tego dostaną wypowiedzenia. W związku z tym, związek zawodowy „Solidarność” już zapowiedział rozmowy z zarządem firmy, aby zapewnić jak najlepsze warunki dla pracowników, w tym korzystne odprawy oraz pomoc w znalezieniu nowej pracy.
Co dalej? Zakończenie produkcji i perspektywy na przyszłość
Zakończenie produkcji w łódzkim zakładzie planowane jest na koniec kwietnia 2025 roku. Firma tłumaczy swoją decyzję zmianami na rynku, spadkiem popytu oraz nierentownością działalności. Mimo że zarząd obiecuje pomoc w przekwalifikowaniu i wsparcie psychologiczne, wielu pracowników wciąż czuje się bezradnych i zdezorientowanych.
„Nikogo nie zostawimy bez pomocy”, zapewnia Zygmunt Łopalewski, dyrektor ds. komunikacji Beko Europe, dodając, że firma współpracuje z władzami Łodzi oraz Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną, aby zapewnić pracownikom dostęp do ofert pracy z regionu. Jednak nie wszyscy wierzą w te obietnice, a obawy pracowników o przyszłość są uzasadnione.
Fabryka Beko w Łodzi miała długą historię – jej początki sięgają jeszcze działalności firmy Indesit Company, która w 1999 roku otworzyła w tym miejscu pierwszą fabrykę kuchenek. Dla wielu pracowników to miejsce pracy było czymś więcej niż tylko zakładem – to część ich życia. Teraz stoją przed wielką niewiadomą.
Masowe zwolnienia i zamknięcie zakładów to nie tylko cios dla pracowników, ale także dla całej społeczności, która przez lata budowała relacje i wspólnie pracowała na sukces firmy. Co przyniesie przyszłość? Czas pokaże.