Reklama

Polacy wracają do sklepów. Kwiecień zaskoczył ekonomistów

Sprzedaż detaliczna wyraźnie przyspieszyła. Kwiecień 2025 przyniósł wzrost, który nie tylko zaskoczył analityków, ale i przekroczył oczekiwania resortu finansów. Po słabszych miesiącach, kiedy dane nie chciały się zgadzać z prognozami, konsumenci znów ruszyli na zakupy – i to z impetem. Co stoi za tym odbiciem i jak długo może potrwać ta dobra passa?

polacy-robia-zakupy-w-kwietniu

Mocne odbicie po zimowym przestoju

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, sprzedaż detaliczna w cenach stałych wzrosła w kwietniu aż o 7,6 proc. rok do roku. Dla porównania, w tym samym miesiącu 2024 r. było to 4,1 proc. Również porównując miesiąc do miesiąca, widać wyraźny skok – wzrost o 6,2 proc. względem marca to jeden z lepszych wyników ostatnich lat. GUS zwraca uwagę, że część tego efektu można przypisać „wyeliminowaniu czynników sezonowych”, ale ekonomiści przyznają, że skala wzrostu przerosła ich oczekiwania.

Warto dodać, że jeszcze w lutym i marcu 2025 roku sytuacja nie wyglądała najlepiej – sprzedaż detaliczna spadała odpowiednio o 0,5 proc. i 0,3 proc. w ujęciu rocznym, mimo wcześniejszych prognoz zakładających wyraźne odbicie. Kwiecień przyniósł więc nie tylko zmianę kierunku, ale i mocne przyspieszenie tempa.

Co napędza wzrost?

Eksperci nie mają wątpliwości – konsumpcyjny entuzjazm Polaków widać szczególnie w kategoriach trwałych dóbr materialnych. Meble, RTV, AGD, a także samochody i części motoryzacyjne – to segmenty, które wyjątkowo mocno urosły w kwietniu. Trudno tu mówić wyłącznie o wpływie późnej Wielkanocy, bo w tych obszarach sezonowe zakupy nie odgrywają dużej roli. To raczej dowód na odbudowę popytu i większą pewność konsumentów co do przyszłości.

Nie zabrakło też wzrostów w bardziej codziennych kategoriach: żywność, odzież, obuwie, kosmetyki i farmaceutyki również zaliczyły bardzo dobre wyniki. Mimo że ceny towarów i usług wzrosły w kwietniu o 4,3 proc. względem roku poprzedniego, nie zniechęciło to klientów. Przeciwnie – wygląda na to, że Polacy przyzwyczaili się do inflacyjnej rzeczywistości i znów czują się pewniej przy kasie.

Rok przełomu?

Komentatorzy ekonomiczni już mówią o „przyspieszeniu”. Minister finansów Andrzej Domański idzie dalej, nazywając 2025 „rokiem przełomu”. W jego ocenie kwietniowe dane to sygnał, że polska gospodarka wraca na ścieżkę dynamicznego wzrostu. Trudno nie zauważyć, że wynik 7,6 proc. nie tylko przebił przewidywania analityków (średni konsensus zakładał 3,4 proc.), ale jest też najlepszym odczytem od trzech lat.

Czy oznacza to, że czeka nas trwały wzrost? Tego nikt nie wie na pewno. Ale jedno można powiedzieć z pewnością: Polacy wrócili do sklepów z energią, której dawno nie widzieliśmy. I może to właśnie ten moment, kiedy gospodarka mówi: „zaczynamy jeszcze raz, tylko lepiej”.

Źródło: biznes.interia.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...