Choć wielu kredytobiorców czeka na dalsze cięcia stóp procentowych, nadzieja na niższe raty miesza się z coraz silniejszym niepokojem. Rosnące rachunki za mieszkanie i codzienne życie mogą szybko pochłonąć potencjalne oszczędności – i tak właśnie myśli większość badanych.

Ulga na racie? Tylko teoretyczna
Nowe dane z badania „To my. Polacy o nieruchomościach” ujawniają napięcie między oczekiwaniami a rzeczywistością. Aż 86 proc. respondentów spodziewa się wzrostu kosztów utrzymania nieruchomości w 2026 roku, a niemal tyle samo przewiduje wzrost cen żywności i usług. Z drugiej strony – 43 proc. Polaków liczy na dalsze obniżki stóp procentowych, co mogłoby przynieść ulgę w domowych budżetach. Problem w tym, że ulga ta może być chwilowa. Jeśli opłaty wzrosną, a dochody pozostaną w miejscu, to niższe raty nie odwrócą trendu pogarszającego się bilansu miesięcznego.
Młodzi z nadzieją, starsi z dystansem
Tylko co czwarty badany wierzy, że jego sytuacja finansowa poprawi się w 2026 roku. Przewidywania te różnią się jednak znacznie w zależności od wieku – wśród najmłodszych optymistów jest ponad 40 proc., podczas gdy w grupie 55+ jedynie 15 proc. patrzy w przyszłość z nadzieją. To nie tylko kwestia pokoleniowego podejścia – młodzi częściej zmieniają pracę, awansują, szukają okazji. Starsze gospodarstwa domowe stykają się bezpośrednio z rosnącymi kosztami mediów, opłat i usług, bez szans na szybki wzrost dochodów. Trudno się dziwić ich ostrożności.
Ceny mieszkań? W dół nie pójdą
Wbrew marzeniom wielu potencjalnych kupujących, tylko 13 proc. Polaków uznaje spadek cen mieszkań w 2026 roku za realny. Prawie połowa sądzi, że do obniżek nie dojdzie, a 28 proc. uważa taki scenariusz za całkowicie niemożliwy. Dla ekspertów to sygnał zmęczenia – rynek stał się przewidywalny w swojej nieprzystępności. Nawet umiarkowany wzrost cen, połączony z rosnącymi kosztami życia, może znów ograniczyć dostępność mieszkań – zwłaszcza dla tych, którzy dopiero planują zakup pierwszego metra.
Źródło: businessinsider.com.pl