Pracownicy Sanepidu ogłaszają bunt. Urzędnicy nie chcą już dłużej kontrolować przedsiębiorców i nakładać na nich mandatów za otwieranie firm w czasie lockdownu. Dlaczego? O tym przeczytasz poniżej!

[News archiwalny]
Pandemia pogorszyła sytuację przedsiębiorców, jak i obywateli pracujących na etacie. Jednak na co dzień nie myślimy o tym, jak w tej sytuacji odnajdują się osoby odpowiedzialne za egzekwowanie przestrzegania prawa. Przedstawicielami tej grupy są urzędnicy sanepidu. Z czym muszą się mierzyć w pracy?
Bunt sanepidu! Pracownicy nie chcą już więcej nakładać mandatów na firmy. Szefowa “Solidarności” w Sanepidzie w liście do Głównego Inspektoratu Sanitarnego napisała, że urzędnicy są szykanowani, poniżani, znieważani i wyśmiewani podczas kontroli przedsiębiorców. Obawiają się również pozwów za kontrolę na podstawie “nielegalnego rozporządzenia premiera”.
Bunt pracowników sanepidu: urzędnicy są wyśmiewani
Reporter Radia Zet Maciej Bąk dotarł do listu Doroty Walczak – szefowej “Solidarności” w Sanepidzie. Pisze w nim między innymi o wyśmiewaniu i szykanowaniu urzędników sanepidu przez przedsiębiorców podczas przeprowadzanych kontroli.
– Żądamy podjęcia w trybie pilnym działań w celu zabezpieczenia pracowników – pisze Walczak w liście do GIS.
Inspektorzy obawiają się również pozwów od przedsiębiorców. Spotykają się także z nagrywaniem ich podczas kontroli oraz publikowaniem filmików w sieci.
Zobacz: Pozew zbiorowy za lockdown
Sanepid uważa rozporządzenie premiera za “nielegalne”
– Nie wyrażamy zgody i nie pozwolimy, by przedsiębiorcy mogli tworzyć listy pracowników łamiących prawo, by każdy pracownik, który złamie prawo realizując czynności na podstawie nielegalnego rozporządzenia premiera miał zostać napiętnowany, a listy miały posłużyć przedsiębiorcom i prawnikom w przygotowaniu pozwów, które pozwolą pociągnąć te osoby do odpowiedzialności, a także napiętnować w ich środowiskach – czytamy w liście do GIS.
Z tego wynika, że pracownicy sanepidu mają dość i również uważają, że rozporządzenie premiera jest “nielegalne” i nie powinno mieć miejsca.
Bunt pracowników sanepidu: czego domaga się szefowa sanepidowskiej “Solidarności”?
Szefowa “Solidarności” w sanepidzie domaga się, aby wszystkie akty prawne dotyczące bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego w kraju były uporządkowane. Dzięki temu urzędnicy sanepidu będą mogli bezpiecznie i skutecznie wykonywać swoją pracę, a wydawanie poleceń pracownikom będzie miało sens.
Zobacz też: Bunt przedsiębiorców z Podhala – “Góralskie Veto” w obronie firm
Bunt sanepidu: “Po co nakładamy mandaty, skoro i tak są one anulowane?”
Dorota Walczak w liście do GIS prosi również o podjęcie pilnych działań w związku z wyśmiewaniem pracowników podczas kontroli przedsiębiorców. Zwraca również uwagę na kary administracyjne nakładane na przedsiębiorców, które są uchylane przez sądy. “Po co nakładamy mandaty, skoro i tak są one anulowane?” – dodaje.
‼️"Po co nakładamy mandaty, skoro i tak są one anulowane?", pisze w piśmie do GIS szefowa Solidarności w Sanepidzie. Prosi o podjęcie pilnych działań w związku z tym, że pracownicy stacji są "znieważani, wyśmiewani, szykanowani i poniżani" podczas kontroli. @RadioZET_NEWS 1/4 pic.twitter.com/vFIiaDFjaC
— Maciej Bąk (@MaciejBk1) February 9, 2021
Szukasz pracy w Sosnowcu? Aplikuj na nasze oferty -> Praca Sosnowiec

To nie nakładajcie mandatów. Robicie to co wam rząd karze, a potem będzie wielkie zdziwienie, że rząd was zrobił w jajo tak jak media podobno „niezależne”. Nadmuchaliście tą całą korona panikę do spółki z mediami i jesteście zdziwieni, że ktoś was wyśmiewa. Jeszcze sami będziecie spłacać te mandaty. W przypadku policji już był taki pomysł.