Reklama

Laborant w zakładzie recyklingu: na czym polega kontrola jakości tworzyw

Stanowisko laboranta w zakładzie recyklingu tworzyw sztucznych to praca dla osób wolących konkretny wynik od długiego projektu badawczego. Każda próbka kończy się decyzją: partia idzie na linię albo wraca do dostawcy. Poniżej dowiesz się tego, co bada się na takim stanowisku, jak wygląda zmiana i czego pracodawcy oczekują od kandydatów wchodzących do branży.

Laboratorium przy linii produkcyjnej to inna praca niż w instytucie

Laboratorium przyzakładowe pracuje w rytmie dostaw i produkcji, nie w rytmie projektu badawczego. Na hali czeka partia materiału, często już rozładowana, a laborant ma powiedzieć, czy nadaje się do przetworzenia i do którego procesu. Wynik badania przesądza, czy surowiec trafi na linię, czy wróci do dostawcy. Decyzja ma natychmiastowy skutek finansowy, ponieważ źle zakwalifikowany materiał potrafi zepsuć wsad i zatrzymać produkcję na wiele godzin.

Zakłady recyklingu prowadzą laboratoria u siebie, bo materiał trzeba ocenić od razu, a nie po tygodniu oczekiwania na wynik z zewnątrz. W instytucie bada się zjawiska i opracowuje metody, tutaj liczy się powtarzalność i tempo. Laborant nie szuka odpowiedzi na pytanie badawcze, tylko stwierdza, czy dostawa mieści się w specyfikacji uzgodnionej z odbiorcą. Ta różnica przesądza o tym, komu taka praca odpowiada, a komu nie.

Co naprawdę bada się w próbce tworzywa

Zaczyna się od identyfikacji polimeru, najczęściej metodą spektroskopii w podczerwieni. Potem mierzy się wskaźnik płynięcia MFI, który mówi, jak materiał zachowa się we wtryskarce lub wytłaczarce, a dalej gęstość, udarność, wilgotność i zawartość zanieczyszczeń. Ocenia się także kolor, porównując próbkę ze wzorcem. Od tych liczb zależy droga materiału: przetwarzanie tworzyw sztucznych wygląda inaczej przy czystej folii z magazynu, a inaczej przy zabrudzonych wypraskach z hali.

Badanie Co mówi o materiale Po co wynik Metoda / norma
Identyfikacja polimeru rodzaj tworzywa i obce domieszki skierowanie partii do właściwego procesu spektroskopia IR
Gęstość odmiana polimeru, obecność wypełniaczy zgodność z zamówieniem ISO 1183
Wskaźnik płynięcia MFI jak materiał płynie w temperaturze przetwórstwa dobór maszyny i ustawień u odbiorcy ISO 1133
Moduł Younga sztywność, najczęściej dla PP i PE kwalifikacja do wyrobów sztywnych maszyna wytrzymałościowa, ISO 527-1 i -2 (kształtki), ISO 527-3 (folie)
Twardość opór powierzchni na wciskanie zgodność z wymaganiem odbiorcy durometr Shore’a
Udarność odporność na uderzenie kwalifikacja do zastosowania metoda Charpy’ego
Odporność na przedarcie siła potrzebna do rozdarcia naciętej folii, głównie LDPE i BOPP ocena folii do dalszego przetwórstwa metoda Elmendorfa, ISO 6383-2
Temperatura mięknienia odporność na ciepło, ważna dla PET dobór zastosowania i parametrów suszenia aparat HDT/Vicat, ISO 306, ASTM D1525
Temperatura topnienia czystość i odmiana polimeru potwierdzenie identyfikacji ISO 3146
Wilgotność ile wody niesie materiał decyzja o suszeniu przed przetworzeniem wagosuszarka
Zanieczyszczenia papier, metal, inne polimery klasa i wycena partii separacja i ocena wizualna

Tak wyposażone jest laboratorium firmy Plastic Trader w Cieszynie. Pracuje tam durometr Shore’a do twardości, maszyna wytrzymałościowa do modułu Younga, aparat Elmendorfa do folii, młot Charpy’ego do udarności i aparat HDT/Vicat do badania PET. Każde z tych badań wykonuje się według normy ISO albo ASTM, więc wynik z Cieszyna da się wprost porównać z wynikiem z laboratorium odbiorcy. Dla laboranta oznacza to pracę z procedurą pomiarową, w której liczy się przygotowanie próbki i warunki badania, a nie sam odczyt z urządzenia.

Do tego dochodzą próby produkcyjne i próbki wzorcowe. Próba polega na przepuszczeniu niewielkiej ilości materiału przez linię i sprawdzeniu, czy gotowy surowiec ma założone parametry. Wzorce służą do kalibracji urządzeń i do porównań między kolejnymi partiami. Każda dostawa przyjmowana do zakładu przechodzi badanie, zanim trafi do konkretnego procesu, bo od składu materiału zależy cały dalszy ciąg operacji.

Dzień pracy: od próbki z dostawy do karty parametrów

Zmiana zaczyna się od pobrania reprezentatywnej próbki. Laborant idzie na rampę albo na plac, pobiera materiał z kilku miejsc big baga lub z pryzmy i łączy go w próbkę ogólną. Następnie rozdrabnia ją, suszy, formuje kształtki i wykonuje pomiary. Wyniki trafiają do systemu, a na ich podstawie powstaje karta parametrów, która jedzie do odbiorcy razem z dostawą. Tak samo dokumentuje się gotowy surowiec: regranulaty PP i HDPE dostają własną kartę z opisem partii.

Laborant pracuje w stałym kontakcie z produkcją i z handlowcami, bo obie strony czekają na wynik. Produkcja musi wiedzieć, jak ustawić parametry linii, handlowiec – czy może potwierdzić termin wysyłki. Dokumentacja i powtarzalność pomiarów decydują o zaufaniu odbiorcy, który porównuje kolejne dostawy między sobą. Każdy wynik jest archiwizowany razem z próbką, więc przy reklamacji da się wrócić do konkretnej partii sprzed miesięcy.

Czego wymagają pracodawcy i jak wejść do zawodu

Typowe oczekiwania to wykształcenie techniczne lub chemiczne: technik analityk, chemia, inżynieria materiałowa albo technologia tworzyw. Pracodawcy szukają osób dokładnych, rzetelnych w zapisie wyników i umiejących pracować według procedury. W zakładach z systemem jakości ISO 9001 praca opiera się na instrukcjach i audytach, więc liczy się dyscyplina, a nie improwizacja. Tak działa choćby Plastic Trader z Cieszyna: zakład prowadzi od 2002 roku, ma własne laboratorium i pozwolenie na przetwarzanie 50 000 ton odpadów rocznie.

Częstą ścieżką wejścia jest awans z produkcji albo z kontroli jakości, bo znajomość materiału z hali jest realnym atutem. Osoba, która przepracowała rok przy linii, wie, jak zachowuje się wilgotny przemiał i partia z dużym udziałem drobnej frakcji. Obsługa aparatury, od plastometru po wagę analityczną, jest wyuczalna na miejscu, pod warunkiem że kandydat rozumie, po co wykonuje dane badanie. Certyfikaty takie jak RecyClass, przyznany części regranulatów cieszyńskiej firmy, dokładają do tego znajomość dokumentacji.

Dlaczego takich stanowisk w branży przybywa

Odbiorcy surowca z recyklingu wymagają dziś udokumentowanych parametrów i powtarzalności między partiami, a nie samej deklaracji sprzedawcy. Przetwórca, kupując materiał, chce mieć pewność, że wtryskarka będzie pracować stabilnie, a gotowy wyrób nie dostanie wad z powodu zmienności wsadu. To przesuwa wartość w stronę zakładów, które potrafią zmierzyć i opisać to, co sprzedają, i tworzy zapotrzebowanie na ludzi od pomiarów i dokumentacji.

Certyfikacja partii i systemy jakości stały się codziennym elementem pracy, a nie dodatkiem dla ambitnych. Zakład bez rzetelnej karty parametrów odpada w rozmowach z wymagającymi odbiorcami, zanim dojdzie do negocjacji ceny. Dlatego laboratorium przyzakładowe rzadko bywa dziś jednoosobowe, a samo stanowisko laboranta bywa pierwszym krokiem do roli technologa albo specjalisty do spraw jakości.

Artykuł sponsorowany

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...