Reklama

Z Polski do Chorwacji pociągiem – nowe połączenie już od czerwca

Cisza – jakby na moment wstrzymał się ruch w kabinach samochodów, w biurach podróży i na forach turystycznych. A jednak – decyzja zapadła. Już od czerwca rusza bezpośrednie połączenie kolejowe z Polski do Chorwacji. Cztery razy w tygodniu. Bez przesiadek. Z myślą o tych, którzy chcą rzucić wszystko i po prostu ruszyć na południe.

pociag-pkp-na-chorwacje

Pociągiem nad Adriatyk – decyzja przypieczętowana

Premier Donald Tusk ogłosił to osobiście w mediach społecznościowych. Zdanie proste, niemal poetyckie: „Jest taka cisza, że chyba każdy usłyszy tę dobrą nowinę”. Wiadomość błyskawicznie rozeszła się po mediach – nie tylko branżowych. Od czerwca ruszają kursy pociągów z Polski do Chorwacji. Bezpośrednio. Bez stresu o przeładunek bagaży, przesiadki i ryzyko zgubienia czegokolwiek po drodze. Na razie wiadomo jedno – cztery kursy tygodniowo. Konkretne godziny i trasa zostaną ujawnione we wtorek.

Co ciekawe, projekt nie był zupełnym zaskoczeniem. Już w kwietniu PKP Intercity zapowiadało gotowość do uruchomienia połączenia, ale brakowało ostatecznych zgód – m.in. ze strony Czech, Austrii, Słowenii i samej Chorwacji. Teraz przeszkody zniknęły. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak również potwierdził start połączenia i zapowiedział publikację szczegółów w najbliższych dniach.

Chorwacja – wakacyjny klasyk wciąż na topie

Nie jest tajemnicą, że Chorwacja to jeden z ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków. W 2024 roku odwiedziło ją aż 1,17 miliona naszych rodaków – to wzrost o 7,5 proc. względem roku poprzedniego. Jeśli komuś wydaje się, że to tylko sezonowa moda – dane nie pozostawiają złudzeń. Polska zajmuje czwarte miejsce wśród państw wysyłających najwięcej turystów do Chorwacji, zaraz po Niemczech, Słowenii i Austrii.

Jeszcze bardziej imponująca jest liczba 7,1 miliona noclegów spędzonych przez Polaków w tym kraju – to dowód na to, że nie są to przelotne wizyty. To są wakacje „na serio”, z wygrzewaniem się na plażach i wieczornym spacerem wśród oliwek. Najczęściej odwiedzane regiony to splicko-dalmatyński, istryjski i zadarski. Z kolei takie miejscowości jak Omiš, Makarska czy Zadar funkcjonują już w wyobraźni polskich turystów niemal jak swojskie Mazury czy Bieszczady.

Do tej pory większość turystów wybierała własny samochód. Według statystyk – aż 75 procent. Reszta korzystała z usług biur podróży. Ale przecież nie każdy chce lub może prowadzić przez pół Europy. I właśnie tu pojawia się nowa propozycja – podróż koleją jako alternatywa dla kierowców zmęczonych korkami i długą trasą.

Nowa szansa dla kolei – i dla tych, którzy lubią jechać, nie tylko dojechać

Uruchomienie połączenia kolejowego do Chorwacji to także element większej strategii. PKP Intercity notuje wzrost liczby pasażerów – w 2023 roku było ich 78,5 mln, o 15 proc. więcej niż rok wcześniej. Plany na ten rok są ambitne: 88 mln. A do 2030 roku – nawet 110 mln. Taki kierunek inwestycji nie dziwi – Polacy coraz chętniej wracają do kolei. Bo można zabrać więcej bagażu, bo nie trzeba walczyć z GPS-em, bo można po prostu… patrzeć przez okno.

Nowe połączenie do Chorwacji obsłużą prawdopodobnie pociągi z segmentu TLK lub IC – czyli opcje ekonomiczne, ale wygodne. To nie Pendolino, ale też nie PRL-owska ciemna krata. Można się zdrzemnąć, napić kawy, może nawet poznać towarzysza podróży – w końcu pociągi to także ludzie. Zresztą, czas podróży to dziś coraz częściej okazja do oderwania się od ekranów i deadline’ów.

To również dobry test dla przyszłości transportu w Europie Środkowej. Jeśli nowa trasa okaże się sukcesem, możliwe, że inne kierunki również zyskają połączenia kolejowe. Może Włochy? Może Grecja? W dobie rosnących kosztów paliwa i coraz większej presji klimatycznej kolej może być tym, co połączy ekologię z nostalgią za podróżami, które się pamięta – nie tylko dokumentuje.

Źródło: biznes.interia.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...