Zima dopiero za nami, ale europejskie magazyny gazu już zaczynają świecić pustkami. Wskaźniki napełnienia są wyraźnie niższe niż o tej porze w poprzednich latach. Problem dotyczy całego kontynentu – ale i Polska musi spojrzeć prawdzie w oczy. Mamy mniej gazu, niż powinniśmy mieć na tym etapie roku. Rachunek będzie prosty: mniej zapasów to więcej napięć, zwłaszcza jeśli lato przyniesie skoki zużycia.

Wspólny problem, różne liczby
Obecny poziom zapełnienia magazynów gazu w krajach Unii Europejskiej wynosi 45,9 proc., podczas gdy średnia z ostatnich pięciu lat to 57,2 proc.. To nie tylko sygnał alarmowy dla energetyków – to także sprawa bezpieczeństwa i stabilności ekonomicznej. Łącznie w europejskich magazynach znajduje się 520,16 TWh gazu, ale rozkład zasobów między państwami członkowskimi wygląda bardzo nierówno.
Na przykład Hiszpania może pochwalić się aż 73 proc. napełnienia, a Włochy trzymają się stabilnie przy 56,9 proc.. W nieco gorszej sytuacji są Francja (52 proc.), Austria (51,7 proc.) oraz Czechy (47,2 proc.). Za to Holandia i Niemcy wypadają zaskakująco słabo – w pierwszym przypadku to tylko 33,1 proc., a u naszych zachodnich sąsiadów – zaledwie 38,1 proc.. Czyżby niemieckie zabezpieczenia energetyczne zaczęły się kruszyć szybciej, niż zakładano?
Polska pod kreską
Na tle powyższych danych polski wynik nie napawa optymizmem. W magazynach znajduje się obecnie 16,27 TWh gazu, co oznacza zapełnienie na poziomie 44,9 proc.. Jeszcze nie dramat, ale wyraźny spadek względem sezonowej średniej – ta wynosiła bowiem 60,6 proc. Trudno przejść obojętnie obok faktu, że różnica to ponad 15 punktów procentowych. Skąd taki regres?
Odpowiedź nie jest jednoznaczna – część ekspertów mówi o rosnącym zużyciu, inni o problemach z importem. Ale niezależnie od źródeł przyczyn, jedno jest pewne: jeśli tempo spadku się utrzyma, zbliżające się miesiące mogą przynieść więcej niepokoju niż zwykle. Zwłaszcza że zima zawsze wraca, a gazu nikt nie wyczaruje w środku stycznia.
Kiedy liczby mówią więcej niż słowa
Magazyny gazu to nie tylko zapasy – to bufor bezpieczeństwa, fundament przewidywalności. Ich stan mówi wiele o tym, jak państwo przygotowuje się na kryzysy – i jak szybko reaguje na zmienne warunki rynku. Jeśli większość Europy spogląda z niepokojem na spadające wskaźniki, Polska nie może sobie pozwolić na samozadowolenie. Tak, inni mają gorzej – ale to słaba pociecha, gdy licznik bije, a sezon grzewczy znów zbliża się szybciej, niż się wydaje.
Źródło: portalsamorzadowy.pl