Styczniowy mróz znów miesza na europejskim rynku energii. Ceny gazu ziemnego szybują w górę, a zapasy topnieją w błyskawicznym tempie. Analitycy ostrzegają: końcówka miesiąca przyniesie jeszcze niższe temperatury, a sytuacja w magazynach nie napawa optymizmem.

Gaz drożeje – chłód napędza nerwowość
Notowania gazu w Amsterdamie wzrosły o 4,2 proc., osiągając poziom 29,56 euro za MWh – najwyższy od blisko siedmiu tygodni. Rynki reagują na prognozy pogody, które zapowiadają spadek temperatur w północno-zachodniej Europie poniżej średniej sezonowej. To wystarczyło, by inwestorzy zaczęli grać na wzrosty, tym bardziej że zapasy błękitnego paliwa – po ostatnim uderzeniu arktycznego powietrza – zmniejszyły się w największym tempie od początku sezonu grzewczego. Trudno się dziwić – nikt nie chce zostać z pustym magazynem, gdy za oknem śnieg i lód.
Magazyny się kurczą. Polska radzi sobie najlepiej
W całej Unii zapasy gazu wynoszą 54,9 proc., podczas gdy średnia z ostatnich pięciu lat to 69,8 proc. To znaczący deficyt, który podsyca spekulacje cenowe. Polska – mimo trudnych warunków – wypada na tle Europy zaskakująco dobrze. W krajowych magazynach znajduje się 27,74 TWh gazu, a ich zapełnienie sięga 76,4 proc. Dla porównania: Niemcy mają tylko 47,4 proc. napełnienia, Francja 48,3 proc., a Holandia zaledwie 41,2 proc. Na tle tych liczb Polska wygląda jak energetyczny prymus – pytanie tylko, na jak długo wystarczy zapasów, jeśli chłód się utrzyma.
Prognozy bez złudzeń – zima się rozkręca
Według danych Bloomberga druga połowa stycznia przyniesie ochłodzenie na większości obszarów Europy Zachodniej. To może oznaczać dalszy wzrost cen i nowe wyzwania dla państw z niskim poziomem rezerw. Emocje udzielają się rynkom, ale też opinii publicznej – bo każdy skok cen na giełdzie prędzej czy później przekłada się na wyższe rachunki. A to już nie abstrakcyjna gra spekulantów, tylko konkretne cyfry na fakturze.
Źródło: money.pl