Reklama

Czekolada droższa niż masło. Co się stało z koszykiem wielkanocnym?

Wielkanocny koszyk, przez lata traktowany jako barometr nastrojów i zasobności polskich portfeli, w 2025 roku znów zaskoczył — tym razem nie tylko cenami, ale i strukturą wzrostów. Choć całościowo mówimy o średnim wzroście o 6 proc. na przestrzeni dwóch lat, w rzeczywistości składa się na to znacznie więcej niż tylko suche liczby. Pewne produkty uderzyły po kieszeni znacznie mocniej niż inne, a jeden z nich — ku zaskoczeniu wielu — wręcz przejął rolę rynkowego złocisza. I to nie jest metafora.

wielkanoc-drozyzna
Źródło zdjęcia: pexels.com

Czekoladowy zawrót głowy

Czekolada mleczna podrożała o około 50 proc. — i nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że przy okazji… skurczyła się. Jeszcze w 2023 roku przeciętna tabliczka kosztowała 3,99 zł i ważyła klasyczne 100 g. Dziś trzeba zapłacić 5,98 zł, ale w zamian otrzymujemy już tylko 90 g. Proporcja boli. Tym samym czekolada niespodziewanie wyprzedziła masło, które przez długi czas pełniło funkcję symbolu cenowej presji i komentarzy na grupkach zakupowych. A przecież masło też nie stało w miejscu — jego cena wzrosła o 36 proc. przez ostatnie dwa lata.

W tym świetle zwykły świąteczny koszyk zyskał nowy wymiar. Przestał być tylko kulinarnym zestawem tradycji. Stał się świadectwem przesuwających się akcentów — nawet w takich pozornie nieistotnych kwestiach jak gramatura produktu. Bo może i jesteśmy przyzwyczajeni do cen, które „rosną, bo muszą”, ale trudno nie zatrzymać się przy tym, co właściwie kupujemy. Czy nadal jest to ten sam produkt, który pamiętamy z ubiegłych świąt?

Przeczytaj także:

Jajka wciąż pod presją

Wielkanoc bez jajek? Trudno sobie wyobrazić. Tym bardziej niepokoi fakt, że i one przestały być przyjazne dla portfela. Za opakowanie 10 sztuk jajek ściółkowych rozmiaru M trzeba dziś zapłacić prawie 10 zł. Dwa lata temu było to jeszcze 7,99 zł. Wzrost może nie tak spektakularny jak w przypadku czekolady, ale biorąc pod uwagę, że jajka to produkt pierwszej potrzeby, zmiana jest odczuwalna.

Jajka to także produkt symboliczny — nie tylko w sensie religijnym czy kulturowym, ale ekonomicznym. Trudno znaleźć bardziej uniwersalny składnik kuchni, który równie dobrze sprawdza się w domowych wypiekach, jak i w prostych, codziennych potrawach. A skoro drożeją, to trudno o lepszy wskaźnik codziennych napięć w domowych budżetach.

Wszystko to sprawia, że świąteczne zakupy zaczynają wyglądać inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Być może niektórzy z nas wybiorą mniej jajek, inną markę masła, a może po prostu — mniej słodyczy.

Kto się oprze inflacji?

W morzu wzrostów pojawiło się jednak kilka wysp spokoju — a nawet niespodzianek. Cukier biały, który w 2023 roku kosztował około 6 zł za kilogram, w tym roku potaniał niemal o połowę — do 2,98 zł. To jeden z najbardziej wyrazistych spadków cenowych w analizowanym zestawieniu. Niewiele mniej zaskakująca okazuje się mąka pszenna, której cena zmalała z 5,45 zł do 5 zł.

Ciekawostką pozostaje fakt, że chrzan i chleb pszenno-żytni utrzymały swoje ceny na identycznym poziomie, jak dwa lata temu. W świecie, gdzie niemal wszystko drożeje, taki spokój może być traktowany jak rynkowy cud — lub przynajmniej jako oznaka pewnej stabilizacji w segmentach, które najwyraźniej nie dały się ponieść ogólnemu trendowi.

Z drugiej strony, może warto zadać sobie pytanie: czy naprawdę potrafimy zauważyć takie detale, stojąc w sklepowej kolejce? A może tylko reagujemy, kiedy paragon znów przekracza magiczną granicę stu złotych — choć nie tak dawno, ledwo sięgał siedemdziesięciu?

Wielkanocny koszyk 2025 to coś więcej niż tylko zbiór produktów — to obraz pewnej zmiany. Nie tyle gwałtownej, co podstępnej. Zakrada się do nas ukradkiem — czasem w gramaturze, czasem w cenie, czasem w obu naraz.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...