Reklama

Ceny produktów codziennego użytku znów w górę. Czerwiec przyniósł mocny wzrost

Ceny w sklepach detalicznych rosną nieprzerwanie od wielu miesięcy, a czerwiec potwierdził, że presja kosztowa wciąż daje o sobie znać. Średni wzrost o 5,8 proc. rdr to nie tylko liczba – to realna zmiana, która przekłada się na codzienne decyzje zakupowe milionów Polaków.

rosna-ceny-produktow

Słodycze, tłuszcze i używki – liderzy wzrostów

Wzrosty nie rozkładają się równomiernie. Najbardziej zauważalne podwyżki dotknęły produktów, które często trafiają do koszyka „z rozpędu” – nie z potrzeby, lecz z przyzwyczajenia. Słodycze i desery zdrożały średnio o 16,1 proc. rdr, co zdaniem ekspertów ma związek z wcześniejszymi podwyżkami cen kakao, cukru i energii – a także z tym, że czekolada, jako surowiec, stała się niemal towarem luksusowym. Tuż za nimi plasują się tłuszcze, które podrożały o 15,7 proc. Kluczową rolę odegrały ceny masła – wzrost aż o 20,3 proc. rdr mówi sam za siebie.

Na trzecim miejscu znalazły się używki – kawa, herbata i alkohole – z podwyżką 14,8 proc. rdr. W przypadku kawy źródłem problemu była spekulacyjna karuzela na rynkach towarowych. Wiosną cena za funt tego surowca przekroczyła 4 dolary, czyli podwoiła się w ciągu roku. Choć obecnie notowania spadają, nadzieje na szybki powrót do niższych cen sklepowych pozostają płonne – logistyka, magazynowanie i kontrakty nie reagują natychmiast.

Produkty tanieją – ale wybiórczo i z ostrożnością

Na tle ogólnego wzrostu cen po raz pierwszy w tym roku pojawiły się trzy grupy towarów, które potaniały. Mowa o produktach sypkich, takich jak mąka i cukier (spadek o 4,6 proc.), warzywach (–0,5 proc.) oraz środkach higieny osobistej (również –0,5 proc.). Eksperci zwracają uwagę, że wcześniej spadki pojawiały się zazwyczaj tylko w jednej kategorii.

Nie oznacza to jednak trwałej zmiany trendu. Spadki są selektywne i mogą wynikać z nadprodukcji, wcześniejszych nadwyżek magazynowych lub spadku popytu. W lipcu 2024 r. taniały cztery kategorie produktów – wówczas jednak ogólny wzrost cen był znacznie niższy, na poziomie 3,9 proc. Czerwiec z podwyżką 5,8 proc. rdr pokazuje, że mimo pewnych sygnałów spowolnienia – presja kosztowa pozostaje istotnym czynnikiem rynkowym.

Trzeba też pamiętać, że zmiany cen w poszczególnych segmentach są coraz bardziej rozproszone i trudne do przewidzenia. Pogoda, eksport, sezonowość – to wszystko sprawia, że raz wzrosty, raz spadki są równie uzasadnione, co zaskakujące.

Sezonowe skoki i strukturalne napięcia

Wśród produktów z silnym wzrostem cen znalazły się również owoce, napoje bezalkoholowe oraz mięso. Owoce w czerwcu kosztowały średnio o 11,5 proc. więcej niż rok wcześniej, co bezpośrednio wiąże się z ubiegłorocznymi stratami zbiorów – niższymi o około 15 proc. Przy takiej bazie trudno oczekiwać stabilizacji, zwłaszcza w sytuacji, gdy warunki pogodowe znów są niepewne.

Dwucyfrowy wzrost cen napojów bezalkoholowych (10,7 proc. rdr) to już inny mechanizm. Lato, wzmożony popyt i cieplejsze dni zwiększają sprzedaż, co daje producentom większą swobodę w przerzucaniu kosztów na klientów. Do tego dochodzą czynniki kosztowe: energia, transport, opakowania.

Poza tym, na liście drożejących kategorii znalazły się mięso (7,7 proc.), pieczywo (7,2 proc.), artykuły dla dzieci (6,3 proc.), ryby (6,2 proc.), wędliny (4,3 proc.), karmy dla zwierząt (3,4 proc.), dodatki spożywcze (2,8 proc.) oraz chemia gospodarcza (0,2 proc.). W żadnej z tych kategorii nie odnotowano spadków – choć dynamika wzrostów bywała zróżnicowana.

Rynek nie wrócił do równowagi – to jedno z niewielu stwierdzeń, co do których nikt nie ma złudzeń. Eksperci tłumaczą obecną sytuację utrzymującymi się wysokimi kosztami produkcji, drożejącymi surowcami oraz wcześniejszymi skutkami inflacji, które wciąż odbijają się echem. Pogoda, logistyka, płace – każdy z tych elementów dokłada swoją cegiełkę. A choć trudno dziś przewidzieć kierunek zmian, jedno jest pewne: zakupy nie staną się tańsze z dnia na dzień.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...