Początek roku nie przyniósł dobrych wiadomości dla osób śledzących kondycję polskiego rynku pracy. Najnowszy raport GUS pokazuje, że stopa bezrobocia rejestrowanego w styczniu 2026 roku wzrosła do 6 proc. W statystykach widać zarówno efekt sezonowy, jak i wpływ zmian w przepisach, które zaburzyły porównania roczne.

Bezrobocie rośnie, liczby mówią wprost
Na koniec stycznia w urzędach pracy figurowało 934,1 tys. osób. To wyraźnie więcej niż miesiąc wcześniej, gdy stopa bezrobocia wynosiła 5,7 proc. W ujęciu miesięcznym przybyło ponad 5 proc. osób poszukujących zatrudnienia. W relacji rocznej wzrost liczby bezrobotnych sięgnął 11,5 proc., co przełożyło się na podniesienie wskaźnika o 0,6 pkt proc.
Część tej zmiany wynika z nowelizacji przepisów wprowadzonych w ubiegłym roku, jednak różnica między grudniem a styczniem mieści się w typowym dla początku roku schemacie. Wygasające umowy terminowe zawsze podbijają statystyki, choć skala tegorocznego odbicia przyciąga uwagę.
Firmy tną etaty, sektor przemysłowy pod presją
Równolegle spada zatrudnienie w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej dziewięciu osób. W styczniu przeciętna liczba etatów wyniosła nieco ponad 6,4 mln, czyli o 0,8 proc. mniej niż rok wcześniej. Redukcje najmocniej dotknęły górnictwo i wydobycie oraz produkcję pojazdów samochodowych, przyczep i naczep, gdzie spadki przekroczyły 3 proc. Problemy widać także u producentów mebli i urządzeń elektrycznych.
Na drugim biegunie znajdują się branże związane z usługami komunalnymi oraz czasem wolnym. Wzrost zatrudnienia przekraczający 3 proc. odnotowała sekcja dostaw wody i gospodarowania odpadami, a także zakwaterowanie, gastronomia oraz kultura i rozrywka.
Regiony i sygnały ostrzegawcze
Wzrost bezrobocia objął wszystkie województwa. Najwyższy wskaźnik odnotowano w warmińsko-mazurskim – 9,9 proc., najniższy w Wielkopolsce – 3,8 proc. Szczególnie mocno sytuacja pogorszyła się w województwie lubuskim, gdzie stopa wzrosła o 1,2 pkt proc. rok do roku.
Niepokoją dane o planowanych zwolnieniach grupowych. 164 zakłady zapowiedziały redukcję blisko 22,8 tys. miejsc pracy. Jednocześnie w styczniu zgłoszono 26,3 tys. ofert, z czego ponad jedna czwarta pochodziła z sektora publicznego. W rejestrach dominują osoby bez prawa do zasiłku – to niemal 86 proc. wszystkich bezrobotnych – a prawie połowa pozostaje bez pracy długotrwale. Rynek pracy wciąż funkcjonuje, lecz coraz częściej wysyła sygnały, których trudno nie zauważyć.
Źródło: money.pl