Reklama

Budowa domu min. 1,5 km od szkoły – nowe prawo uderzy w Polaków

Jeśli ktoś marzył o własnym domu w spokojnej okolicy, to może zapomnieć. Rząd planuje wprowadzenie przepisów, według których w miastach nowa zabudowa jednorodzinna nie może być oddalona od szkoły o więcej niż 1,5 km, a na wsiach – więcej niż 3 km. Oficjalnie chodzi o lepsze planowanie przestrzenne i dostęp do infrastruktury, ale w praktyce wygląda to jak kolejny sposób na blokowanie budownictwa i podbijanie cen wybranych działek.

dom-na-wsi
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Działka za daleko od szkoły? Domu nie postawisz

Nowe przepisy mają na celu zapewnienie, że domy będą budowane w miejscach z odpowiednią infrastrukturą, a nie na całkowitym odludziu. Problem w tym, że rząd zamiast wprowadzić elastyczne rozwiązania, które faktycznie poprawią planowanie przestrzenne, stawia sztywne limity, które nijak nie uwzględniają realiów terenowych, wolności osobistej i sytuacji życiowej obywateli.

Co to oznacza w praktyce? Jeśli w danej miejscowości wiejskiej szkoła znajduje się 3,5 km od obszaru przeznaczonego pod zabudowę, to zgodnie z nowymi zasadami nie można tam budować domu. Jeśli w mieście nowa działka znajduje się 2 km od szkoły – również odpada. A co w sytuacji, gdy w danej gminie nie ma żadnej szkoły? Tego już przepisy nie precyzują.

Dla kogo ten przepis jest problemem?

Zasadniczo dla wszystkich, ponieważ uderza w pryncypialne wartości cywilizacji łacińskiej. W praktyce jest to problem przede wszystkim dla osób, które planowały budowę w bardziej oddalonych częściach miast i wsi, gdzie nieruchomości są tańsze i bardziej dostępne. Jeśli szkoła znajduje się „za daleko”, budowa może stać się niemożliwa.

Ograniczenia uderzą też w gminy, które nie mają wystarczającej liczby szkół. Jeśli w danej miejscowości działa jedna placówka, to sztywne limity mogą skutecznie zahamować rozwój nowych osiedli. Zamiast dostosowywać planowanie do rzeczywistości, państwo wprowadza przepis, który odcina część terenów od możliwości zabudowy. W efekcie rząd doprowadza do katastrofalnego spowolnienia, a nawet zatrzymania rozwoju setek gmin w Polsce.

Nie tylko szkoły są wymogiem – muszą być również tereny zielone

Warto wiedzieć, że wymóg obecności szkoły niedaleko domu nie jest jedynym – w promieniu trzech kilometrów od zabudowań muszą znaleźć się tereny zielone o powierzchni nie mniejszej niż 20 hektarów, a promieniu 1,5 km – tereny zielone o powierzchni minimum 3 hektarów. Gmina może pomniejszyć limity do 10 i 1,5 hektara, jednak pomysł nadal jest absurdalny, a wizja za nim stojąca wyjątkowo utopijna.

Wina Tuska? Tak, ale… Nie tylko

Nietrudno zauważyć, że ustawa procedowana jest przez rząd Donalda Tuska, wobec czego zarówno Koalicja Obywatelska, jak i jej sojusznicy (PSL, Nowa Lewica, Trzecia Droga) ponosić będą odpowiedzialność za skutki przepisów. Niemniej, nie jest to ich autorski projekt – został on bowiem zaakceptowany już przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, co nie umknęło uwadze Polaków (pomimo amnezji niektórych posłów PiS, którzy projekt ustawy dzisiaj ganią).

Jakim sposobem tak monumentalny w swojej głupocie pomysł zjednał sobie zwolenników wśród większości sejmowych partii, w tym tych dwóch największych? Pierwszym, co przychodzi na myśl jest zasada, że „jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo o co chodzi”. Niemniej, choć „kto ma zarobić to zarobi” jest po części celną odpowiedzią (to jednak temat na osobną dyskusję), to byłoby to zbytnie uproszczenie. Okazuje się bowiem, że PiS przegłosował tę ustawę w 2023 roku, zasłaniając się dyrektywami Unii Europejskiej i KPO.

Wskazać przy tym trzeba, że ludzie u władzy nie biorą się znikąd – ktoś na nich głosował. I każdy z tych kilku milionów „ktosiów” jest współodpowiedzialny za wszystko, co się w Polsce dzieje. „Zostaliśmy oszukani przez władzę” to wymówka, która zdezaktualizowała się na początku lat 90, wszak już czwartą dekadę rządzą ci sami ludzie i te same partie, w ramach rebrandingu jedynie występujące pod innymi nazwami. Czy ta sytuacja skłoni Polaków do jakichś refleksji w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich? Dobrze wiemy, że nie, a zaklinanie rzeczywistości nie ma żadnego sensu.

A może tak zbudować więcej szkół?

Problem dostępu do edukacji powinien być rozwiązany poprzez budowę nowych placówek w miejscach, gdzie ich brakuje. Tymczasem rząd wybrał inną drogę – zamiast zapewnić szkoły tam, gdzie są potrzebne, postanowił po prostu zakazać budowy domów na bardziej oddalonych terenach. Nie jest też ważne, że nie masz dzieci w wieku szkolnym (lub w ogóle żadnych) – szkoła musi być, bo tego wymaga urzędnik. To absurd, którego sportretowania Bareja na pewno by się nie powstydził.

Efekt? Mniejsza dostępność działek, wyższe ceny, więcej biurokracji. Ludzie, którzy chcieliby osiedlić się na obrzeżach miast lub w rozwijających się wsiach, będą mieli związane ręce, bo państwo uznało, że jeśli nie ma szkoły w odpowiedniej odległości, to domy też nie są potrzebne.

Nowe prawo przesunięte o pół roku

Na razie rząd opóźnia wejście przepisów o pół roku, ale problem wcale nie zniknął. Jeśli regulacje wejdą w życie, to zamiast lepszego planowania przestrzennego dostaniemy kolejny urzędniczy absurd, który zamiast poprawiać dostępność mieszkań, będzie jeszcze bardziej ograniczał rynek.

Zamiast realnej reformy dostajemy kolejne biurokratyczne bariery. I tylko czekać, aż ktoś wpadnie na pomysł, żeby domy mogły powstawać tylko w promieniu 500 metrów od przystanku autobusowego – dla „lepszego dostępu do komunikacji publicznej”.

Niektórzy z komentujących ironizują, że warto byłoby również wprowadzić „podatek odległościowy” dla tych, którzy budując domy przed wprowadzeniem rzeczonego prawa nie zmieścili się w przewidzianym przez władzę limicie. Pojawiają się także sugestie, aby domy nie mogły być stawiane dalej niż 1,5 km od Urzędów Pracy, coby Polacy w obliczu wzbierającego bezrobocia nie musieli się przesadnie męczyć marszrutą. W ramach Zielonego Ładu można też po prostu wyburzyć już istniejące domy niespełniające kryteriów odległościowych, a na ich zgliszczach posadzić jarzębinę – czerwone korale będą rządzącym pasować jak ulał.

Źródło: infor.pl

Oceń artykuł
3.8/5 (5)
Ładowanie ofert pracy...