Zwolnienia pracowników Plati w Kwidzynie wstrząsnęły lokalną społecznością, pozostawiając blisko 200 osób bez wynagrodzeń, odpraw i niezbędnych dokumentów. Zakład produkcyjny, należący do niemieckiego właściciela, nagle zakończył działalność w Polsce, przenosząc operacje do Niemiec i Rumunii. Pracownicy, w tym osoby w wieku przedemerytalnym, znaleźli się w dramatycznej sytuacji, nie mając żadnych informacji o swoich należnościach ani możliwości formalnego zakończenia zatrudnienia.

Nagłe zamknięcie zakładu Plati w Kwidzynie – pracownicy pozostawieni na lodzie
Firma Plati, która przez lata działała w Kwidzynie, z dnia na dzień zakończyła działalność, pozostawiając setki pracowników bez wynagrodzeń, odpraw i niezbędnych dokumentów. Zakład specjalizujący się w produkcji kabli przeniósł swoje operacje do Niemiec i Rumunii, a polscy pracownicy zostali pozbawieni jakiejkolwiek ochrony. Wielu z nich, w tym osoby w wieku przedemerytalnym, nie może nawet zarejestrować się jako bezrobotni, ponieważ brakuje im świadectw pracy.
– Teraz nie mogę się zarejestrować w urzędzie, bez świadectwa nie mogę praktycznie nic zrobić. Mam 58 lat, jestem osobą chronioną, dlatego nie byłam zwolniona w tym zakładzie. Nasz wiek, to że jesteśmy w wieku przedemerytalnym, oznacza, że ciężko jest znaleźć coś nowego, pracodawca nie chce takich ludzi jak my – mówi pani Jadwiga, jedna z poszkodowanych, cytowana w serwisie interwencja.polsatnews.pl.
Telefony firmy milczą, a biura pozostają zamknięte, co potęguje chaos i niepewność.
Brak wypłat i świadectwa pracy – dramat pracowników w wieku przedemerytalnym
Wśród blisko 200 osób, które nagle straciły pracę, wiele to osoby starsze, które przez lata poświęcały się pracy w zakładzie Plati Kwidzyn. Niektórzy przepracowali tam ponad 20 lat i teraz nie mają środków do życia.
– W tej sytuacji bez odsetek są mi winni 24 tys. zł. To odprawa i dwumiesięczna wypłata za styczeń i luty – mówi jedna z pracownic.
W podobnej sytuacji są inni, którzy do ostatniego dnia liczyli na wypłatę należnych pieniędzy. Pracownicy zaalarmowali Inspekcję Pracy i prokuraturę, jednak na ten moment nie ma żadnego kontaktu z właścicielami Plati.
Lokalne władze próbują pomóc, ale sytuacja jest trudna
Burmistrz Kwidzyna, Sebastian Kasztelan, przyznaje, że sytuacja jest skomplikowana i wymaga natychmiastowych działań.
– Z ostatnich informacji, jakie posiadam z Powiatowego Urzędu Pracy wynika, że na chwilę obecną zarejestrowało się 70 byłych pracowników, a 17 znalazło nowe zatrudnienie. Zorganizowaliśmy tymczasowy punkt doradczo-konsultacyjny, ten punkt cieszył się dużym zainteresowaniem – informuje.
Miasto uruchomiło specjalny punkt konsultacyjny dla poszkodowanych, ale problem pozostaje nierozwiązany. Pracownicy czują się oszukani i pozostawieni bez wsparcia. „Czuje się potraktowana jak śmieć. Dawałyśmy z siebie nie 100 procent, a 1000 procent, każda z nas” – mówi jedna z kobiet. Tymczasem przedstawiciele firmy milczą, a poszkodowani wciąż czekają na sprawiedliwość.
Źródło: interwencja.polsatnews.pl