Sytuacja w Poczcie Polskiej staje się coraz bardziej napięta – pracownicy przestali wierzyć w możliwość uczciwego dialogu z zarządem i postanowili działać. W odpowiedzi na masowe zwolnienia oraz brak podwyżek, rozpoczęli „czynny protest”, który przerodził się w okupację siedziby spółki. Związkowcy zapowiadają, że nie opuszczą budynku, dopóki nie uzyskają gwarancji zatrudnienia i godnych warunków pracy.

Pracownicy Poczty Polskiej protestują przeciwko zwolnieniom i niskim pensjom
Napięcie przez zwolnienia w Poczcie Polskiej sięga zenitu. Pracownicy, którzy od miesięcy domagają się wyższych wynagrodzeń i gwarancji bezpieczeństwa zatrudnienia, postanowili przejść do bardziej radykalnych działań. W środę, 12 lutego, Organizacja Międzyzakładowa NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej ogłosiła „czynny protest pracowników Poczty Polskiej”, który przybrał formę okupacji siedziby spółki.
Od dnia dzisiejszego pozostajemy w miejscu prowadzenia rozmów i będziemy działać w trybie ciągłym, aby wymusić na zarządzie rzeczywiste negocjacje i poszanowanie naszych praw. Nie odejdziemy, dopóki nie uzyskamy gwarancji bezpieczeństwa zatrudnienia i uczciwego wynagrodzenia – przekazali w oficjalnym komunikacie protestujący.
Decyzja o okupacji zapadła po kolejnych fiaskach rozmów z zarządem spółki. Protestujący twierdzą, że Poczta Polska ignoruje postulaty pracowników i nie przedstawia rzetelnych wyliczeń dotyczących wynagrodzeń. Marcin Gallo, wiceprzewodniczący Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność”, podkreślił w rozmowie z Tysol.pl, że dotychczasowe negocjacje były „pozorowane przez pracodawcę”.
Masowe zwolnienia i kontrowersyjny Program Dobrowolnych Odejść
Sytuacja w Poczcie Polskiej staje się coraz bardziej dramatyczna, a protest to reakcja na masowe zwolnienia w Poczcie Polskiej, które rozpoczęły się w lutym. Z pracy może odejść nawet 8,5 tysiąca osób – zarówno w ramach Programu Dobrowolnych Odejść (PDO), jak i poprzez zwolnienia grupowe. Pracownicy mieli czas do piątku, aby podjąć decyzję, czy chcą skorzystać z PDO, ale wielu z nich obawiało się, że w razie odmowy znajdzie się na pierwszej liście do zwolnień.
Związkowcy oskarżają zarząd o celowe działanie na szkodę spółki.
Oskarżamy zarząd o celowe osłabianie Poczty Polskiej i tworzenie warunków do jej marginalizacji. Ich decyzje prowadzą do dezintegracji naszej instytucji, zwalniania doświadczonych pracowników i przekazywania rynku zagranicznym konkurentom – alarmują w swoim oświadczeniu.
Dodatkowo, według raportów finansowych, Poczta Polska w pierwszym półroczu 2024 roku odnotowała straty przekraczające 300 mln zł.
Przypominamy, jak wcześniej próbowano zadbać o pracowników Poczty Polskiej. Otwarcie Żabki stanowiło jedną z propozycji.
Stanowisko zarządu Poczty Polskiej: „To próba nacisku”
Poczta Polska nie pozostaje bierna wobec protestu i oskarżeń ze strony związkowców. W oficjalnym oświadczeniu spółka stwierdziła, że zapowiedzi „czynnego protestu” są próbą wywarcia nacisku na zarząd. Przedstawiciele firmy podkreślili, że wciąż prowadzą rozmowy i podtrzymują wolę dialogu. Kolejne negocjacje w sprawie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy (ZUZP) zaplanowano na 19 lutego.
Jednak związkowcy nie zamierzają czekać bezczynnie.
Postanowiliśmy zostać w siedzibie spółki Poczty Polskiej, bo rozmowy idą donikąd. Pracodawca nie przedstawiał nam żadnych informacji, o które prosiliśmy, powtarzał jedynie, że sytuacja spółki jest trudna i oczekuje, że przyjmiemy jego warunki. Dlatego jesteśmy gotowi do rozmów 24 godziny na dobę, aby wynegocjować nowe warunki – powiedział Piotr Moniuszko, przewodniczący zarządu Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty.
Pracownicy Poczty Polskiej nie zamierzają się poddawać, dopóki nie uzyskają realnych gwarancji dotyczących swoich miejsc pracy i wynagrodzeń.
Źródło: Polskieradio24.pl; next.fazeta.pl