Jeżeli jesteś NORMALNĄ osobą i masz NORMALNE podejście do pracy to nie szukaj jej w Bonito.pl. Już na pewno nie jako pracę na stałe. Dlaczego? Wystarczy, że przeczytasz moją opinię o tym zakładzie pracy.
Zarobki:
Kiedy zatrudniałem się było to 1400zł na okres próbny (3 miesiące), potem 1500zł. Teraz płaca minimalna się zmienia, więc na okres próbny będzie 1500zł a po trzech miesiącach 1600zł (zakładając, że nie masz znajomości w firmie. Czyli po prostu przychodzisz z ogłoszenia o pracę). Po 1-3 latach pracy będziesz prawdopodobnie zarabiać tyle samo, no chyba, że będziesz chodzić i prosić o podwyżkę. Także nie ma znaczenia, że masz doświadczenie dwu, trzy czy cztero letnie, bo tak i tak, osoba, która przyjdzie dopiero do pracy i nic nie będzie potrafiła robić, będzie zarabiać dokładnie tyle samo co Ty (zakładając, tak jak powiedziałem, że nie będziesz chodzić i prosić o podwyżkę). Jeżeli uda Ci się już doprosić o podwyżkę to prawdopodobnie wyniesie ona 100zł. Premie: kiedyś były, parę osób dostało (po kilka osób z danego działu). Aczkolwiek były również przypadki gdzie osoby dostawały ’’premie’’, bo miały jakieś większe wydatki (np. wesele w rodzinie). Także system premii w Bonito.pl rządzi się swoimi prawami. O awansie nie ma nawet co marzyć. Chyba, że masz jakieś znajomości w firmie, bądź wejdziesz w ‘’bardzo bliskie’’ stosunki z kierownikiem/dyrektorem to wtedy może pójdziesz gdzieś wyżej.
Warunki pracy:
To wszystko zależy od działu. Są takie trzy główne działy. Pakowalnia, kompletacja i przyjęcie. Najgorzej jest na pakowalni. Tam nie można odezwać się słowem do swojego kolegi, który obok Ciebie pracuje, bo zaraz ktoś będzie się krzywo patrzył. Najlepiej nie patrzyć się na nikogo, tylko stać i robić przez 7-9 godzin pracy. Wiadomo, że jak jest sporo pracy a ktoś stoi i tylko gada to zwracanie uwagi ma sens, ale było wiele przypadków gdzie nie było kompletnie nic do roboty (okres przed Świętami) i nadal nie można było odezwać się słowem , bo jak tylko kierownik zobaczył, że atmosfera była zbyt fajna to od razu niektóre osoby były przenoszone w inne miejsce gdzie nie mogli już z nikim rozmawiać. Najlepiej stworzyć boxy w których będą zamykani pracownicy na czas pracy. Wtedy byłoby ‘’idealnie’’. Jakby nie patrzeć, po 1-2 latach pracy nie trzeba mieć nadprzyrodzonych umiejętności, żeby porozmawiać z kolegą i równocześnie coś pakować. No, ale nie każdy posiada taką widzę, że takie ‘’cuda’’ są możliwe. Na kompletacji jest już nieco lepiej. Można się odezwać i parę słów zamienić, ale oczywiście jak kierownik albo koordynatorzy nie patrzą. Dzięki temu, że na tym dziale jest taka swobodniejsza atmosfera, pracownicy z pakowalni bądź przyjęcia często muszą iść im pomagać, bo pracownicy na tym dziale sobie nie radzą. Na przyjęciu jest podobnie jak na kompletacji. Jedna chyba z najlżejszych prac w firmie. Można pogadać, pośmiać się i tak dalej, oczywiście jak tylko nikt Cię nie będzie obserwować.
Pracownicy:
Tutaj jest całkiem w porządku. Oczywiście są gorsze i lepsze przypadki, ale ogólnie jest sporo osób, które chętnie Ci pomogą, coś doradzą i ogólnie będą mieć miłe podejście do Ciebie. Gdyby nie te kilka fajnych osób z którymi będę wiązał bardzo miłe wspomnienia, to już dawno temu odszedłbym z firmy. Wiele osób w Bonito.pl po prostu nie chce pracować (po paru miesiącach albo nawet daniach czy tygodniach ma dość), więc co jakiś czas pojawia się ktoś nowy, zatem takiej stałej grupy praktycznie nie ma, albo jest to bardzo mała ilość osób. W okresie wakacyjnym jak i przed Świętami Bożego Narodzenia jest strasznie dużo przyjmowanych osób na umowę zlecenie (głównie młodzież po szkole). Także w tych okresach pojawia się wiele nowych twarzy, ale są oni tylko do końca tych sezonów. Z perspektywy paru lat, które tam spędziłem mogę powiedzieć tylko tyle, że aktualnie są tam zatrudniane coraz gorsze osoby. Wiadomo, że trafi się jakaś jedna bądź więcej normalnych osób, ale są to wyjątki i przeważnie na długo w firmie nie zostają. Prawda jest taka, że coraz mniej osób chce tam pracować. Jak ktoś nie dowierza to wystarczy przyjść, popracować tak kilka miesięcy (żeby zobaczyć jak dokładnie to wszystko wygląda) i przekonać się na własnej skórze.
Koordynatorzy:
Tutaj może z 2-3 koordynatorów faktycznie coś robi. Reszta to ulubieńcy bądź znajomi dyrektora/kierownika, których GŁÓWNYM a czasem JEDYNYM zajęciem jest obserwowanie i donoszenie. Oczywiście trzeba też poopowiadać kilka dowcipów, pośmiać się (tak żeby cały magazyn mógł usłyszeć jak tutaj jest ‘’fajnie’’) i poklepać się po plecach z kierownikiem. Gdy kierownik idzie do domu to sami nie wiedzą co mają robić, zaczynają się wywyższać i zachowywać jakby to oni byli właścicielami firmy. Szkoda, że tacy ‘’pracownicy’’ są bardziej doceniani niż osoby, które faktycznie coś robią i nie wchodzą nikomu w cztery litery.