Oddech to najprostsze narzędzie, umożliwiające nam zmniejszenie poziomu stresu, relaksację, poprawę koncentracji, oraz lepsze samopoczucie, zwiększony poziom zdrowia i energii. O tym, jak można nauczyć się języka oddechu, o przebiegu i korzyściach sesji oddechowych oraz o tym, jak zostać trenerem oddechu i gdzie wykorzystać zdobytą wiedzę, rozmawiamy z Michałem Godlewskim, trenerem oddechu i założycielem pierwszego w Polsce Instytutu Oddechu.

Oddech jest niezbędny do życia. Jednocześnie jest powszechną czynnością, wykonywaną bez uważności. Jest Pan w zdecydowanej mniejszości, jeżeli chodzi o podejście do oddechu. Zastanawia mnie, jak zaczęła się u Pana praktyka świadomego oddechu?
Na pierwszy warsztat oddechu wybrałem się w wieku 23 lat, jako student Prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Moje osobiste doświadczenie spowodowało, że zaciekawiłem się tą metodą i zapragnąłem pogłębienia tej wiedzy. Trudno powiedzieć, dlaczego ktoś się w kimś zakochuje, można rozpisać to na czynniki pierwsze, ale to i tak nie odda sedna. W przypadku mojej pracy z oddechem było podobnie – w końcu odnalazłem coś dla siebie, pokochałem tę metodę i postanowiłem się tym zająć w szerszym zakresie. W tym samym roku uczestniczyłem w dwóch treningach oddechowych u doktor Psychologii – Joy Manne ze Szwajcarii – a parę miesięcy później u prezesa międzynarodowej fundacji pracy z oddechem – Nemi Nath z Australii. Warsztaty utwierdziły mnie w przekonaniu, że chciałbym związać moją zawodową przyszłość, właśnie, z treningiem oddechu.
Skąd pomysł na otwarcie pierwszego w Polsce Instytutu Oddechu?
Miałem pięcioletnią przerwę w pracy jako trener oddechu i pracy wewnętrznej na rzecz pracy korporacyjnej, gdzie byłem trenerem biznesu. Zrozumiałem, że w tym obszarze jest wiele osób, które może robić dobrą pracę, dlatego moje odejście z korporacji nie będzie miało dużego znaczenia, przełożenia na rzeczywistość. Natomiast znacznie mniej osób może czuć powołanie do zostania trenerem oddechu, a tym samym, do dawania ludziom ulgi, przekazywania zasobów do rozwoju, uwolnienia emocji i traum poprzez pracę terapeutyczną i rozwojową z oddechem, i gdybym zrezygnował z tej drogi, świat mógłby stracić coś ważnego. Efektem tych przemyśleń było założenie Instytutu Oddechu.
Co daje nam świadomy oddech?
To tak szerokie pytanie, że sama odpowiedź na nie mogłaby zająć tydzień. Postaram się jednak zwięźle uwypuklić najważniejsze kwestie. Świadomy oddech daje więcej witalnej energii na co dzień. W tym miejscu każdy sam sobie może odpowiedzieć na pytanie: co bym zrobił, gdybym codziennie miał o 10% energii więcej? Jest to jednocześnie praca prewencyjna, niwelująca ryzyko wypalenia zawodowego. Kolejny aspekt to zdolność do zarządzania stresem i poziomem kontroli emocjonalnej. Często stres objawia się poprzez czynniki fizjologiczne, typu: zaciśnięte gardło, przyspieszone tętno, gorsza koncentracja, powolniejsze trawienie, czy problemy ze snem. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do chorób, wypalenia zawodowego, czy niestabilnej psychiki. Już od dwóch do 10 minut pracy z oddechem pomaga wyjść ze stanu aktywacji układu nerwowego. Dzieje się to za sprawą neurotransmitera- acetylocholiny, który spowalnia pracę serca, wywołuje uczucie spokoju, wprowadza w stan większej koncentracji. Praktyki oddechowe można wykonywać przed sytuacją stresującą, w jej trakcie, jak i po. Regularna praktyka wpływa na to, że jesteśmy mniej wybuchowi i jesteśmy w stanie przyjąć ze spokojem więcej bodźców. Już po 8 tygodniach codziennej, 40-minutowej, praktyki oddechu, zmienia się nasz poziom reaktywności i skany mózgu pokazują jego lepsze funkcjonowanie. Dzięki temu podejmujemy lepsze, przemyślane, decyzje, jesteśmy bardziej skoncentrowani i twórczy, a także myślimy logicznie. Logika wyłącza nam się często właśnie przy aktywacji systemu nerwowego poprzez neurocepcję, czyli postrzeganiu rzeczywistości przez układ nerwowy. Jeśli nasz układ nerwowy uzna jakąś sytuację za zagrażającą, to wówczas przełączymy nasze ciało w tryb gotowości – do obrony, bądź ucieczki. Dawniej, mówiąc o odległych czasach naszych przodków, zagrożeniem był tygrys goniący człowieka i była to sytuacja mająca swój sprecyzowany początek i koniec. To adrenalina dodawała nam energii do ucieczki. Współcześnie takim ”tygrysem” może być wystąpienie publiczne, maile od niezadowolonych klientów/szefa, niekończąca się lista zadań, czy kredyt na kolejne 30 lat. W takich sytuacjach często spłycamy oddech i całą uwagę kierujemy na zewnątrz, co przekłada się na nasze zdrowie. Oś podwzgórze-przysadka-nadnercza reguluje interakcję między systemem nerwowym a hormonalnym (system neurohormonalny), który wpływa na każdy organ, tkankę ciała i mózg. W przypadku przewlekłego i intensywnego stresu stężenie kortyzolu we krwi może prowadzić do uszkodzenia komórek, osłabia się zdolność naprawy DNA, osłabia układ odpornościowy, prowadzić do uszkodzenia tkanek w obrębie trzewi i układu sercowo-naczyniowego, wyczerpania nadnerczy, prowadzić do upośledzenia pamięci świadomej, a także zdolności poznawczych, skracają się szybciej telomery, które chronią nas przed starzeniem się.

Czyli oddech to taka praktyka dbania o siebie?
Zdecydowanie tak. Tak jak wspomniałem, świadomy oddech pomaga nam zgromadzić więcej życiowej energii, odstresować się, samoregulować, uodpornić się na stres w życiu codziennym. Dzięki temu, poprawiamy swoje zdrowie i dbamy nie tylko o siebie, ale też o nasze projekty, klientów, rodzinę. Im lepiej się czujemy, tym więcej z siebie będziemy mogli dać innym.
Żyjemy w czasach, kiedy odczuwamy silną presję, mamy dużo bodźców, wyzwań, oczekiwań względem siebie, parcia na jak najlepsze wyniki. Jak rozpoznać zagrażające nam czynniki stresujące, oraz niebezpiecznie zwiększający się poziom stresu?
Każdy z nas musi zdefiniować swój własny sygnał, alarmujący o wyższym poziomie stresu. Jest to kwestia indywidualna. Jedni mogą zacząć więcej jeść, inni nie radzić sobie z kontrolą emocji, a u kogoś innego, mogą pojawić się problemy z motoryką, chociażby wypadanie przedmiotów a rąk. Kolejne symptomy to: trudności we wzięciu głębokiego oddechu, ból w barkach, lędźwiach, plecach, czy ramionach. Jeśli nie jesteśmy za bardzo świadomi swojego ciała i emocji, to możemy oprzeć się o sygnały płynące z otoczenia, komunikaty zwrotne od innych ludzi. Stres uwidacznia się dla mnie w barometrze oddechu. Z kolei oddech jest językiem opisującym nasz stan wewnętrzny. Jeżeli nauczymy się czytać ten język, to w każdym momencie będziemy potrafili czytać siebie i zdefiniować, co się z nami dzieje. Jeśli oddech się skraca, przyspiesza i spłyca do klatki piersiowej lub zatrzymuje się – to są to symptomy stresu. Żyjemy w pewnym analfabetyzmie oddechowym. Nie mamy świadomości, że oddychamy inaczej doświadczając ulgi, inaczej – stresu – a jeszcze inaczej – szczęścia. Gdybyśmy nauczyli się czytać i odbierać komunikaty z naszych ciał, mielibyśmy dostęp do prawdziwych emocji, odczuć, zrozumienia, co się z nami dzieje. Dzięki temu bylibyśmy bardziej dostrojeni do innych ludzi, lepiej byśmy ich rozumieli, wzrósł by nasz poziom współodczuwania, empatii.
Od czego zacząć praktykę oddychania? Czy jesteśmy w stanie praktykować oddech w drodze do pracy, w przerwie na kawę, czy między spotkaniami z klientami?
Westchnienie to pierwsza czynność, która umożliwia odprężenie i – tak jak ziewanie – reguluje system nerwowy i nerw błędny. Wystarczy westchnąć kilka razy. Kolejna z najprostszych praktyk służy rozpoznawaniu tego, “co się we mnie dzieje”, co mi mówi mój oddech – nazywamy ją Barometrem Oddechu.
Jak możemy wykonać takie ćwiczenie? Skieruj oddech na siebie, pozwól mu być takim, jakim jest. Zauważ, jaki Twój oddech jest dzisiaj. Zacznij szukać słów, które opiszą jaki ten oddech jest według Ciebie: płytki – głęboki, łatwy – trudny, ciasny – obszerny, nerwowy – spokojny, regularny – nieregularny? Czy masz pod dostatkiem powietrza, czy może go brakuje? Czy oddech jest aktywny, chętny, czy leniwy, pasywny? Czy jest przyjemny, czy nieprzyjemny? To taka autodiagnoza z języka oddechu. Znajdź trzy słowa, aby opisać jak się czujesz. Teraz jesteś przy sobie, to twoja przerwa, nie ma ważniejszej sprawy niż Ty. Pobądź ze sobą chwilę. Czego dla siebie potrzebujesz dzisiaj, w tej chwili? Co możesz zrobić dla siebie, by dziś było Ci dobrze? Jak możesz okazać sobie troskę, miłość? Taka przerwa może potrwać 2 – 3 minuty.
Jakie korzyści przyniesie nam ta praktyka?
Nazywanie swoich uczuć włącza inną część mózgu niż emocjonalno-stresową i pozwala trochę się uspokoić. To technika stosowana przez negocjatorów FBA, CIA, czy osób pracujących z samobójcami. Nazywanie uczuć uruchamia część operacyjno-logiczną w mózgu. Jeśli chcemy o kogoś zadbać – czy to w pracy, czy w życiu osobistym – warto zadać dwa proste pytania: jak się czujesz i czego potrzebujesz? Przytoczę anegdotę o Wikingach. Jak wiadomo, wojownicy ci mieli bardzo stresujące życie. Dlatego raz na jakiś czas mogli skorzystać z rocznej, dwuletniej przerwy, gdzie po prostu siedzieli i nic nie robili. Odpoczywali. Nie musieli nawet dbać o posiłki, bo to społeczność przejmowała na siebie te obowiązki. Oni rozumieli, że przy stresujących zadaniach ludzie wypalają się, albo chorują, a w najgorszym razie umierają. Kiedy coś nam dolega, chcemy jak najszybciej powrotu do dobrego samopoczucia. Wiemy, że czekają na nas obowiązki, dlatego czujemy presję i konieczność działania. Niestety w przeciwieństwie do Wikingów, nie mamy możliwości dwuletniej przerwy. Możemy jednak codziennie robić mikroprzerwy na oddech, uważność i w ten sposób zadbać o siebie, okazać sobie wsparcie. Często mówi się: oddychaj głęboko. Jednak nie to jest kluczowe. Najważniejsze to czy oddech jest długi, regularny, czy jest oddechem przeponowym. Ludzie zrelaksowani oddychają powoli, nosem, do brzucha. Każda praktyka, gdzie wydech jest nieco dłuższy od wdechu, relaksuje nas.

Jakie praktyki możemy wcielić w życie, gdy nie jesteśmy ograniczeni czasowo?
Przekażę sprawdzoną praktykę. Namawiam Panią, by w trakcie, wizualizowała sobie Pani moje słowa. Postaw stopy na ziemię, dając sobie podparcie dla pleców. Jedną rękę połóż nisko na brzuchu, pod pępkiem, drugą na sercu. Rób to bez spięć, bez garbienia się, które ogranicza pojemność płuc. Teraz usiądź prosto i wygodnie. Weź trzykrotny wdech i wydech, przyglądając się w trakcie, jaki jest Twój wzorzec oddechu, oraz jak się czujesz w tym momencie. Nie śpiesz się. Powoli, by Twój wdech powoli docierał do brzucha. Wyobraź sobie, że Twój nos jest jak wentyl balonika, którym zasysasz powietrze, a ciało samo chętnie otwiera się na rozluźnienie i wypełnia powietrzem jak balon. Jeżeli wolisz inne skojarzenie, niech będzie to przepływ wody do naczynia, która dociera najpierw do samego dna i potem wypełnia pozostałą powierzchnię. Znajdź swój rytm w powolnym, miarowym oddychaniu. Dzięki takiemu oddychaniu poprawia się kondycja serca i narządów, które są lepiej ukrwione, uspokajamy się, lepiej trawimy, obniżamy poziom stresu, mamy lepiej dotlenioną cerę, wyglądamy młodziej i żyjemy dłużej, jesteśmy zdrowsi i mamy więcej energii do działania, a także wzrasta poziom naszej życzliwości względem innych. Przestajemy żyć w ciągłym napięciu.
Jakie praktyki oddechowe pomogą nam w sytuacji silnego stresu lub konfliktu w pracy?
Podane przeze mnie ćwiczenia jak najbardziej pomogą w takich sytuacjach. Zalecana długość praktyki oddechowej to 20 – 40 minut dziennie. Jednak już 3 minuty świadomego oddechu pomogą nam uspokoić myśli i emocje. Możemy praktykować podczas przerwy na kawę, w drodze do pracy, podczas zakupów, czy w trakcie stresującego spotkania. Warto też praktykować przed trudnymi spotkaniami.
No właśnie, jak poradzić sobie przed trudnym spotkaniem?
Warto przywołać w swojej głowie, pamięci, nasz dobry stan, czyli dowolną sytuację, podczas której czuliśmy się komfortowo. Odtwórzmy w swojej głowie film ze sobą w roli głównej, gdzie jesteśmy spokojni, szczęśliwi, odważni. Mózg nie odróżnia wspomnień od rzeczywistości, dlatego nasze ciało reaguje tak, jakbyśmy przeżywali to ponownie. Najważniejsze to być szybszym od systemu nerwowego. Kiedy tylko zauważamy w sobie podnoszący się poziom stresu, warto skupić się na oddechu.
Jak przebiega sesja z trenerem oddechu? Nad jakimi zagadnieniami możemy pracować w gabinecie?
W gabinecie trenera oddechu pracujemy nad tym, aby nie reagować na stresujące sytuacje smutkiem, złością, czy lękiem. Każdy z nas ma inne czynniki aktywujące w nas stres, stąd to nie te sytuacje są przyczyną stresu, tylko nasze przekonania, myśli, nawykowe reakcje. Podczas dwugodzinnej sesji pracujemy z wybranym zagadnieniem i ćwiczymy się w budowie nowych, wspierających nas nawyków, reakcji emocjonalnych i przekonań, regulujemy układ nerwowy i jego adaptacyjne zdolności.
Jakie są wskazania do pracy z trenerem oddechu, czy praktyk oddechowych?
Wskazania do pracy z oddechem to: gorsze samopoczucie, wypalenie zawodowe, depresja, nerwowość, choroba, ból, ale także chęć na znalezienie optymalnego stylu życia, dotarcie do głębi siebie i doświadczanie komórkowego błogostanu. Praca z oddechem zmienia poziom opioidów, serotoniny, endorfin i pomaga poczuć się lepiej – na poziomie fizjologicznym. Mamy wówczas świadomość, że nawet jeśli wrócą do nas gorsze stany, to z pomocą oddechu możemy je zmienić. Bywa też tak, że ktoś czuje się dobrze, w ogólnym ujęciu, ale pewne powtarzające się, niechciane, okoliczności przywołują w nim pogorszenie nastroju, stres. Można żyć w przekonaniu, że ma się pecha do pracy, zawsze trafia się na nieodpowiednią osobę do związku, czy zawsze się przepracowuje. To schematy, które możemy przepracować dzięki oddechowi. Wracamy wówczas do sytuacji, w której powtarza się dana okoliczność i poprzez pracę z ciałem i oddech, uczymy się tworzyć nowe wzorce. Ilekroć nie byliśmy w stanie czegoś w sobie pomieścić, przeżyć, to zatrzymaliśmy oddech i często ten wstrzymany oddech – na poziomie pamięci ciała – dalej jest w nas obecny. W teraźniejszości reagujemy na sytuacje z poziomu ówczesnej traumy, czy trudnego doświadczenia, dopóki nie uświadomimy sobie tego, nie przepracujemy. Dlatego warto skorzystać ze wsparcia specjalisty, który pomoże zintegrować przeszłe doświadczenia i uwolnić nas od nawykowych, negatywnych reakcji w obszarze relacji, pracy, pieniędzy, sukcesu, zdrowia, żałoby, wypalenia zawodowego.
Jakie zmiany obserwuje Pan u swoich klientów i kursantów?
Osoby uczestniczące w sesjach oddechowych zgłaszają mi poczucie większego spokoju, zrelaksowania i zwiększenie odwagi do bycia sobą, do autentycznego życia. Czują się mniej stłamszeni przez obowiązki i wymagania społeczne, a bardziej wolni, prawdziwi w swoich emocjach, decyzjach, zachowaniach. Konsekwencją tego jest podejmowanie lepszych decyzji z myślą o sobie. Energię odbierają nam rzeczy i czynności, których nie lubimy, które nie sprawiają nam radości. Uczestnicy sesji oddechowych uświadamiają sobie, co sprawia im przyjemność oraz uczą się odpoczynku.

Jest Pan autorem książki „INTELIGENCJA ODDECHU. 7 praktyk wytchnienia, natchnienie i mocy Duszy, w czasach zajętości, obojętności i wypalenia”. Ukuł Pan takie pojęcia jak inteligencja oddechu i oddech transmodalny. Co one znaczą?
Oddech potrafi się samoregulować, stąd ukułem termin inteligencji oddechu. Uczę jak współpracować z siłą oddechu, jego naturalną inteligencją, wywołującą proces zdrowienia i samoregulacji. Oddech transmodalny to zespół metod, wspierających rozwój człowieka. Podczas sesji z trenerem oddechu pracujemy nad konkretnymi aspektami. Ćwiczymy też praktyki, przytoczone przeze mnie wcześniej, przygotowujące nas do różnych życiowych sytuacji. Oddech transmodalny działa na: ciało, emocje, procesy myślowe i przekonania o świecie oraz na mózg, zmieniając w nim procesy biochemiczne. Pomaga również wejść w stan flow, w którym czujemy połączenie z innymi ludźmi, łatwość w realizacji celów, poczucie sensu i zadowolenie. Podczas sesji wspieramy się również pracą z ciałem, na przykład używamy holistycznego pulsu, co przywróca nam poczucie harmonii, równowagi i łatwiej puszczają nam, wówczas, napięcia, czy pozwalamy ciału na powstrzymywaną ekspresję ruchową i emocjonalną. Rozmawiamy też z samym sobą w metodzie Voice Dialog odkrywając kolejne aspekty naszej osobowości. Na przykład kiedy przechodzimy obok sernika, jeden głos mówi nam: “pychotka, zjadłbym”, a drugi głos powie nam: “będziesz gruby, nie jedz”. Podczas sesji możemy zintegrować ten wewnętrzny konflikt. Inną metodą jest praca z systemem rodzinnym, bo niektóre nasze doświadczenia, nie są odrębne i należy traktować je jako fragment całości – wpływa na nas rodzina czy miejsce pracy. Bywa, że pracujemy także na poziomie systemowym, by człowiek odnalazł tam swoje właściwe miejsce. Często w systemach rodzinnych przyjmujemy okresloną rolę, która potem trzyma się nas na poziomie nieświadomym, na przykład: ratujemy innych i poświęcamy siebie i w każdej kolejnej relacji powtarzamy ten schemat. Przyjrzenie się jak zaadaptowaliśmy się w rodzinie pomaga nam przestać powtarzać niekorzystne dla nas role.
Jaka jest formalna ścieżka do zostania trenerem oddechu?
Zawód ten obecnie nie jest prawnie uregulowany w Polsce. Osobiście, weryfikuję kandydatów, których zapraszam najpierw do udziału w pre-treningu, warsztacie oddechu i sesji indywidualnej. Wówczas obie strony mogą zdecydować, czy jest to odpowiedni moment, by kandydat wybrał się do szkoły trenerów oddechu. Podczas treningu breathworkera uczymy się jak pracować z człowiekiem. Trening ten jest podobny do szkoły psychoterapii. Trwa ponad tysiąc godzin i jest akredytowany przez Global Professional BreathWork Alliance. Jestem przeciwnikiem krótkich treningów, bo wówczas podajemy tylko narzędzia i modele, ale nie pomagamy w praktycznym rozwoju i nie oferujemy uczestnikowi przetworzenia w wewnętrznym procesie – a to właśnie często przekłada się na skuteczność praktyka oddechu. Przygotowując plan edukacji dla trenerów i praktyków oddechu, moim celem było zadbanie o rzetelność tego procesu. W mojej szkole 300 godzin treningowych to osobista praca breathworkera, jego staż, praca z klientem, asystowanie podczas zajęć i superwizje. Taki absolwent jest przygotowany do pracy indywidualnej w gabinecie oraz pracy grupowej.
Czy są potrzebne jakieś specjalne kompetencje i cechy osobowości, by zostać takim trenerem, czy może każdy z nas nadaje się do takiej pracy?
Po pierwsze, trzeba lubić ludzi. Potrzebujemy mieć w sobie chęć działania na rzecz innych. Osoby o rysach narcystycznych i psychopatycznych potrzebują mieć świadomość tych rysów i ich potencjalnego wpływu na swoją pracę, tak żeby wydobyć ze swoich charakterów to, co najlepsze. Ważna jest także otwarta głowa, przyswajanie wiedzy, nowych koncepcji, oraz elastyczność,ułatwiająca pracę z grupą. Oczywiście ta ostatnia umiejętność rozwija w trakcie kursu. Przy tak długim kursie, przyda się też determinacja.
Gdzie później można znaleźć zatrudnienie?
Wśród naszych kursantów i absolwentów znajdziemy: lekarzy, psychoterapeutów, trenerów, coachów, menedżerów różnego szczebla. To przedstawiciele tych zawodów, z pewnością skorzystają z metod nauczania w szkole breathworkerów. Można potraktować trenera oddechu jako niezależny zawód – do czego serdecznie zachęcam. Takie treningi oddechu można przeprowadzać w Służbie Zdrowia (dla pracowników i pacjentów), w szkołach (dla nauczycieli i uczniów), w wojsku i innych służbach bezpieczeństwa, a także w więzieniu (dla pracowników i więźniów). Jest to też odpowiednie narzędzie dla sportowców, zwiększające koncentrację i redukujące poziom zakwaszenia mięśni, zwiększające regenerację powysiłkową. Można wspierać kobiety w ciąży w przygotowaniu do porodu. Treningi posłużą też nie jednemu artyście scenicznemu. Ponadto, można prowadzić warsztaty otwarte i indywidualne sesje dla każdego, kto tego potrzebuje oraz organizować szkolenia w firmach. Mamy mnóstwo obszarów do zagospodarowania, a na rynku obecnie pracuje kilkudziesięciu praktyków.
Dlaczego pracodawca miałby zaprosić do firmy Trenera Oddechu na szkolenie dla pracowników? W czym to pomoże i jakie korzyści przyniesie firmie?
Trener oddechu może wspierać pracowników w obniżeniu poziomu stresu. Przekłada się to na lepsze samopoczucie, wyższą odporność psychofizyczną, zmniejszenie częstotliwości zwolnień L4, poprawę koncentracji, kreatywności, relacji w biurze, zwiększenie energii do działania. Badania pokazują, że to kto nami zarządza jest dla nas ważniejsze niż to, ile zarabiamy. Pracownicy głównie odchodzą z powodu tego, jak się czują w danym miejscu pracy i jak są traktowani. Dlatego takie treningi przyczyniłyby się do zmniejszenia rotacji. Pracowałem z wieloma prezesami, którzy często zaniedbują ich własne potrzeby. Po pracy z oddechem większość z nich podejmuje kluczowe decyzje z myślą o swoim lepszym samopoczuciu i większym zadowoleniu z życia, z zadbaniem o siebie, poszukiwaniem tego, co sprawia im przyjemność i radość.
Co Pana napędza do pracy i inspiruje do nowych projektów?
Mam w sobie pasję do tej pracy, to mnie motywuje, dodaje energii do działania. Prowadzi mnie też miłość do ludzi – tego nie da się opisać słowami. Kiedy widzę efekty mojej pracy na twarzach odprężonych, zadowolonych ludzi, to nabieram jeszcze większej motywacji. Uczę się też balansu w życiu zawodowym i osobistym, dlatego inspirują mnie i motywują: twórczość, taniec, muzyka, codzienne aktywności.
Miłość do siebie jest podstawą miłości do innych, dlatego dbajmy o siebie. Znajdźmy swój indywidualny sposób na troskę o siebie, odczuwanie radości i odpoczynek.
Rozmawiała: Katarzyna Piątek