Rada Polityki Pieniężnej po raz czwarty w tym roku obniżyła stopy procentowe – tym razem o 25 punktów bazowych. Nowy poziom stopy referencyjnej wynosi 4,50 proc. w skali roku, a decyzja weszła w życie 9 października 2025 r. Ruch ten zaskoczył analityków, którzy spodziewali się raczej utrzymania dotychczasowego poziomu. Wbrew oczekiwaniom, Rada zdecydowała się na dalsze luzowanie polityki pieniężnej, choć unika określenia swoich działań mianem cyklu cięć.

Ruch wbrew oczekiwaniom rynku
Decyzja RPP wywołała natychmiastowe poruszenie wśród ekonomistów i uczestników rynku finansowego. Jeszcze przed jej ogłoszeniem część ekspertów – jak wskazywali analitycy ING – prognozowała pat, czyli pozostawienie stóp bez zmian. Inni dopuszczali możliwość niewielkiego cięcia, ale raczej w listopadzie, po publikacji nowej projekcji makroekonomicznej. Tymczasem Rada zadziałała szybciej. Stopa lombardowa spadła do 5,00 proc., depozytowa do 4,00 proc., redyskontowa do 4,55 proc., a dyskontowa do 4,60 proc.
Niepewność rynku i różnice w prognozach odsłaniają istotny problem — brak spójności w komunikacji między bankiem centralnym a uczestnikami rynku. Gdy przewidywania ekonomistów tak bardzo się rozjeżdżają, pojawia się pytanie, czy język banku centralnego nadal pełni swoją funkcję informacyjną, czy staje się raczej narzędziem polityki w sensie strategicznym, a nie czysto ekonomicznym.
Argumenty za luzowaniem polityki pieniężnej
Według analityków, decyzję Rady mogły uzasadniać dwa czynniki: wydłużenie mrożenia cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na czwarty kwartał 2025 r. oraz niższa od prognoz inflacja we wrześniu. Oba elementy obniżają presję cenową, dając przestrzeń do dalszego obniżania kosztu pieniądza. Do tego dochodzą dane z rynku pracy — coraz wolniejszy wzrost wynagrodzeń i sygnały możliwego spowolnienia zatrudnienia.
W tym kontekście decyzja RPP przestaje być irracjonalna. To raczej próba utrzymania równowagi między łagodzeniem warunków kredytowych a gaszeniem inflacji, która, choć niższa, wciąż pozostaje w centrum uwagi. Rada — jak podkreślano już wcześniej — unika słowa „cykl”, tłumacząc swoje działania jako dostosowywanie polityki pieniężnej do bieżącej sytuacji gospodarczej.
Czwarta obniżka w roku – sygnał czy wyjątek?
Tegoroczna seria czterech obniżek stóp procentowych o łącznej wartości 100 punktów bazowych wpisuje się w narrację łagodzenia polityki pieniężnej, ale bez jasnego wskazania kierunku na przyszłość. RPP nie daje sygnałów, czy zamierza kontynuować ten trend, czy był to jednorazowy ruch podyktowany kontekstem jesieni – sezonem, w którym gospodarka zwykle hamuje, a nastroje konsumenckie się pogarszają.
Z punktu widzenia kredytobiorców to decyzja korzystna – rata hipoteki znów spadnie, choć w minimalnym stopniu. Dla oszczędzających w bankach to jednak kolejny sygnał, że realne zyski z lokat pozostają skromne. Gospodarka, jak zawsze w takich momentach, stoi między dwiema logikami: wsparciem wzrostu a stabilnością finansową. I właśnie w tym napięciu rozgrywa się sens każdej decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
Źródło: money.pl