Reklama

Giełdowe tąpnięcie po słowach Trumpa. Rynki reagują na groźbę ceł

Nie potrzeba już oficjalnych komunikatów rządowych ani decyzji kongresu. Wystarczy jeden wpis na platformie społecznościowej, by rynki finansowe zadrżały. Donald Trump znów poruszył globalne giełdy — tym razem zapowiadając 50-procentowe cła na towary z Unii Europejskiej. Efekt? Giełdy w Europie i USA wpadły w panikę, a WIG20 zanurkował najgłębiej od miesięcy.

gielda-na-czerwono

Od jednego wpisu do milionów strat

W piątkowe popołudnie rynki finansowe zmieniły kierunek jak na komendę. Chwilę po godzinie 14.00 europejskie indeksy zaczęły gwałtownie tracić na wartości, a przyczyną był wpis Donalda Trumpa, w którym zapowiedział on nową falę ceł na towary importowane z Unii Europejskiej. Główne parkiety w Niemczech, Francji i Polsce zanotowały spadki na poziomie 2,5–2,9 proc., a indeks paneuropejski STOXX Europe 600 osiągnął najniższy poziom od dwóch tygodni.

Nie pomogły wcześniejsze zapowiedzi złagodzenia kursu – nowa wypowiedź Trumpa szybko zniweczyła nadzieje na spokojne otwarcie sesji w USA. Kontrakty terminowe na S&P 500 i Nasdaq runęły w dół odpowiednio o 1,3 proc. i 1,7 proc.

Zaskakuje tempo, z jakim rynek potrafi zmienić nastroje. Jeszcze rano notowania sugerowały stabilizację. Wystarczyło jednak kilkadziesiąt słów byłego prezydenta, by inwestorzy wpadli w tryb panicznej wyprzedaży.

Warszawa pod presją, banki w ogniu

Na GPW najbardziej oberwało się indeksowi WIG20, który spadł aż o 2,9 proc., osiągając najniższy poziom od połowy kwietnia – ok. 2655 punktów. Najmocniej traciły banki oraz PZU, co może sugerować, że za wyprzedażą stoją głównie inwestorzy zagraniczni. Akcje takich gigantów jak Santander, Pekao, PKO BP i PZU zanotowały spadki przekraczające 4 proc.

Tego rodzaju reakcje rynku nie zdarzają się codziennie – to nie tylko korekta, to emocjonalna reakcja na geopolityczne ryzyko. PGE, LPP i inne spółki również znalazły się pod kreską. Jedyną spółką z grona blue chips, która utrzymała się na powierzchni, było Allegro.

Nie lepiej wyglądały inne indeksy warszawskiego parkietu: mWIG40 spadł o 2,4 proc., sWIG80 o 1,1 proc., a WIG – indeks szerokiego rynku – zsunął się poniżej psychologicznej granicy 100 tys. pkt, osiągając poziom 98 051 punktów.

Czy to oznacza trwały odpływ kapitału z GPW? Jeszcze za wcześnie na takie wnioski – ale wyraźnie widać, że sentyment inwestorów jest dziś jak porcelana: kruchy, niepewny, podatny na każdą polityczną turbulencję.

Reakcja surowców, walut i obligacji

Nie tylko akcje ucierpiały. Na słowa Trumpa zareagowały też inne aktywa. Cena ropy naftowej spadła o ponad 1,2 proc., do 60,5 dol. za baryłkę, co może sygnalizować obawy przed spowolnieniem gospodarczym w razie eskalacji wojny handlowej. Rynki nie są głuche na kontekst: jeśli dojdzie do ograniczenia handlu międzynarodowego, naturalnie spadnie też popyt na surowce.

Na rynku walutowym euro umacniało się wobec dolara, osiągając chwilowo kurs 1,137 USD, by potem lekko się skorygować do 1,134. Złoty nieco zyskał do dolara, a stracił wobec euro – EUR/PLN wzrósł do 4,26, a USD/PLN spadł do 3,754.

Wśród instrumentów o niskim ryzyku, czyli obligacji skarbowych, także dało się zauważyć ruch: amerykańskie i niemieckie dziesięcioletnie papiery zyskały na wartości, co skutkowało spadkiem ich rentowności – odpowiednio do 4,49 proc. w USA i poniżej w Niemczech.

Rynki znów przypomniały sobie, jak wygląda życie pod presją geopolitycznych deklaracji. I jak drogo może kosztować jedno polityczne zdanie – szczególnie, jeśli pada z ust kogoś, kto już raz pchnął świat w stronę wojny handlowej.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...