Decyzja Moody’s o obniżeniu oceny kredytowej Stanów Zjednoczonych odbiła się szerokim echem w politycznych kuluarach Waszyngtonu. Sekretarz skarbu Scott Bessent, bliski współpracownik Donalda Trumpa, podważył wiarygodność agencji i winą za całą sytuację obarczył poprzednią administrację. Retoryka jest ostra, a stawka – ogromna.

Kłopoty z wiarygodnością? Trumpowcy kontestują Moody’s
W piątek agencja Moody’s – jako ostatnia z trzech głównych – zdecydowała się na obniżenie najwyższej oceny kredytowej USA, wskazując na pogłębiające się zadłużenie i brak skutecznych działań ze strony kolejnych administracji. W niedzielę głos zabrał Scott Bessent, nowy sekretarz skarbu w ekipie Trumpa. W rozmowie z CNN nie zostawił suchej nitki na decyzji agencji. – Nie bardzo wierzę w obniżenie przez Moody’s – powiedział, dodając, że jego zdaniem mamy do czynienia z „opóźnionym wskaźnikiem”.
Bessent nie miał wątpliwości, kto jego zdaniem ponosi winę: to rządy Joe Bidena – z ich hojnością fiskalną, pandemicznymi pakietami pomocowymi i kosztownymi programami infrastrukturalnymi. Wypowiedź była celnie wymierzona w jego politycznych przeciwników, a jej przekaz – prosty i zrozumiały dla elektoratu Trumpa. – Nie znaleźliśmy się w tym miejscu w ostatnich stu dniach. To efekt czterech lat rządów Bidena i jego wydatków – zaznaczył.
Kongres zablokowany, nastroje napięte
Tymczasem w Kongresie trwa walka o kształt amerykańskiego budżetu. W piątek Republikanie nie zdołali przeforsować nowego pakietu ulg podatkowych i cięć wydatków w komisji budżetowej Izby Reprezentantów. Choć przewodniczący Izby, Mike Johnson, zapowiedział kontynuację prac, impas wcale nie wydaje się łatwy do przełamania.
Dla Bessenta sprawa jest jasna: proponowane przez jego partię rozwiązania miałyby pobudzić wzrost gospodarczy, a tym samym naturalnie zmniejszyć relację długu do PKB. Problem w tym, że nie wszyscy eksperci podzielają ten optymizm. Część z nich zwraca uwagę, że rozważane zmiany mogłyby w praktyce jeszcze bardziej powiększyć deficyt. To, co dla jednej strony jest „inwestycją w przyszłość”, dla drugiej pozostaje ryzykownym balansowaniem na granicy wiarygodności kredytowej.
Biden kontra Trump – ekonomia jako oręż
Nie da się ukryć, że spór o rating USA ma głęboko polityczny charakter. Obniżka ze strony Moody’s przyszła w momencie, gdy nowa administracja dopiero przejmuje stery – a więc w sytuacji, gdy każda krytyka może być wykorzystana jako oręż w walce o rząd dusz. Retoryka Bessenta opiera się na prostym kontraście: my – odpowiedzialność i oszczędność; oni – rozrzutność i zadłużenie.
Ale czy to naprawdę takie czarno-białe? Ekonomia rzadko daje się wtłoczyć w kampanijne slogany. Trzeba przyznać, że rządy Bidena przypadły na wyjątkowo trudny okres: pandemia, wojna na Ukrainie, inflacja, napięcia geopolityczne. Niektóre z decyzji – choć kosztowne – mogły być po prostu konieczne. Z drugiej strony, trudno nie przyznać racji tym, którzy ostrzegają przed zbliżającym się momentem, w którym koszty obsługi długu zaczną zjadać coraz większą część budżetu.
Czy Moody’s miał rację? Może. A może faktycznie jest już tylko pasażerem na gapę na pokładzie pędzącego pociągu o nazwie „Amerykańska Polityka”. Pytanie tylko, czy ktoś jeszcze siedzi za sterami.
Źródło: money.pl