Reklama

Gaz drożeje lawinowo, Azoty wstrzymują sprzedaż nawozów

Rynek surowców znów pokazuje, jak szybko potrafi zmienić reguły gry. Wystarczy kilka dni napięć na Bliskim Wschodzie, by ceny energii wystrzeliły, a przemysł zaczął liczyć koszty z ołówkiem w ręku. Grupa Azoty właśnie wykonała ruch, który najlepiej oddaje skalę problemu.

gaz-wstrzymany-grupa-azoty

Decyzja pod presją kosztów

Spółka potwierdziła, że czasowo wstrzymała przyjmowanie nowych zamówień na nawozy azotowe. Powód jest jednoznaczny – skokowy wzrost cen gazu. Jak przekazał rzecznik Grupy Azoty, realizowane są już wcześniej złożone zamówienia, natomiast nowe kontrakty zostały wstrzymane do czasu przeanalizowania sytuacji.

To decyzja, która nie zapada lekko. Gaz stanowi kluczowy surowiec w produkcji nawozów azotowych, więc jego gwałtowne podwyżki bezpośrednio przekładają się na rentowność. Europejskie kontrakty terminowe na gaz ziemny wzrosły o ponad 40 proc., a ropa w poniedziałek drożała nawet dwucyfrowo w ujęciu dziennym. Przy takiej zmienności kalkulacja ceny produktu końcowego staje się wyjątkowo ryzykowna.

Bliski Wschód i efekt domina

Analitycy wskazują, że ceny mogą rosnąć dalej – wszystko zależy od przebiegu wojny oraz ewentualnych ataków na infrastrukturę energetyczną w rejonie Zatoki Perskiej. Dodatkowym impulsem był sygnał o wstrzymaniu produkcji i eksportu LNG przez Katar, co natychmiast podbiło notowania gazu.

Rynek reaguje nerwowo, bo energetyka to system naczyń połączonych. Gdy jedno ogniwo przestaje działać płynnie, kolejne zaczynają się chwiać. Przemysł chemiczny odczuwa to niemal natychmiast, a decyzje takie jak ta podjęta przez Azoty są próbą ograniczenia strat w warunkach, które zmieniają się z dnia na dzień.

Minister uspokaja w sprawie dostaw

Minister energii Miłosz Motyka zapewnia, że z perspektywy bezpieczeństwa dostaw sytuacja Polski pozostaje stabilna. Katar odpowiada za około 9 proc. krajowego zużycia gazu, a ewentualne braki można – jak wskazuje resort – zastąpić w kolejnych miesiącach.

Podstawą systemu mają być krajowa produkcja, Baltic Pipe oraz LNG ze Stanów Zjednoczonych i innych kierunków. Na papierze wygląda to bezpiecznie. Pytanie, jak długo rynek surowców pozostanie w stanie podwyższonej temperatury i jak szybko przełoży się to na kolejne decyzje w przemyśle. Dziś widać jedno: wahania cen energii przestają być abstrakcyjnym wykresem, a stają się realnym wyzwaniem dla firm i ich klientów.

Źródło: money.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...