Jedna z najbardziej rozpoznawalnych sieci kawiarni znalazła się w punkcie, którego jej właściciel wolałby uniknąć. Costa Coffee, przejęta kilka lat temu przez Coca-Colę za miliardy dolarów, zmaga się z narastającymi problemami finansowymi, a rozmowy o jej przyszłości nabrały pilnego charakteru. Dla amerykańskiego koncernu to test strategicznej cierpliwości i chłodnej kalkulacji, a dla samej marki – walka o utrzymanie się na rynku.

Sprzedaż zamiast odbudowy
Słabsze wyniki na kluczowym, brytyjskim rynku, rosnące koszty działalności i presja inflacyjna sprawiły, że Costa Coffee nie wróciła do poziomów sprzedaży sprzed pandemii. W tej sytuacji Coca-Cola rozpoczęła intensywne poszukiwania inwestora, licząc na ograniczenie strat i uniknięcie scenariusza upadłości. Preferowanym nabywcą stał się fundusz TDR Capital, jednak rozmowy szybko ugrzęzły na etapie wyceny, co znacząco opóźnia finał transakcji.
Nerwowe negocjacje i brak przełomu
Negocjacje trwają nawet w weekendy, co dobrze oddaje skalę napięcia po obu stronach. Spór o cenę pozostaje kluczową barierą, mimo że Coca-Cola analizowała już różne warianty, od restrukturyzacji po pełną sprzedaż sieci. To sytuacja, w której czas nie działa na korzyść żadnej ze stron, a każdy kolejny tydzień zwiększa presję na podjęcie decyzji.
Globalna marka, lokalne obawy
Costa Coffee pozostaje marką globalną, obecną w ponad 40 krajach, także w Polsce, gdzie działa od kilkunastu lat. Przyszłość lokalnych kawiarni zależy jednak od wyniku rozmów prowadzonych daleko od Warszawy czy Krakowa. Jedna nietrafiona akwizycja potrafi po latach zmienić się w strategiczny problem, a los Costa Coffee pokazuje, jak szybko ambitne plany mogą zderzyć się z realiami rynku. Czy znajdzie się inwestor gotowy przejąć ster w trudnym momencie – to pytanie, które dziś zadają sobie nie tylko analitycy.
Źródło: businessinsider.com.pl