Projekt rozporządzenia przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii wywołał falę protestów. Branża OZE obawia się ograniczeń w montażu magazynów energii, a producenci styropianu mówią wprost o zagrożeniu dla całej gałęzi przemysłu. Opozycja grzmi o lobbingu, a resort odpowiada: nie będzie wykluczenia ani dla OZE, ani dla polskich przedsiębiorców.

OZE kontra przepisy przeciwpożarowe
W centrum sporu znalazły się nowe propozycje dotyczące instalacji magazynów energii w budynkach mieszkalnych. Zgodnie z projektem, magazyny o pojemności do 10 kWh będzie można montować tylko w pomieszczeniach bez stałego pobytu ludzi, wyposażonych w autonomiczną czujkę dymu. Większe jednostki mają trafić wyłącznie do budynków niemieszkalnych o odpowiedniej klasie odporności ogniowej.
Dla organizacji reprezentujących sektor OZE to duży krok wstecz. Stowarzyszenia branżowe szacują, że koszty instalacji wzrosną nawet o 60 procent, a wielu prosumentów i małych przedsiębiorców straci dostęp do efektywnych rozwiązań energetycznych. Podczas czwartkowej konferencji prasowej szef MRiT Krzysztof Paszyk próbował tonować nastroje. Zapowiedział analizę kryteriów pojemności oraz wspólne prace z resortem klimatu. – Znajdziemy kompromis między bezpieczeństwem a swobodą inwestycyjną – zadeklarował.
W podobnym tonie wypowiedział się wiceminister klimatu Miłosz Motyka. Podkreślił gotowość rządu do rozmów z przedstawicielami rynku OZE i zapewnił, że finalne rozwiązania będą efektem konsultacji. Celem – jak mówił – ma być wspólne stanowisko, a nie forsowanie jednostronnych rozwiązań.
Czy styropian znika z rynku?
Kolejny punkt zapalny to nowelizacja przepisów dotyczących materiałów wykorzystywanych do izolacji ścian zewnętrznych. Nowe wymogi zakładają konieczność stosowania pasów rozdzielających z materiałów klasy A1 lub A2, jeśli główny materiał ociepleniowy nie spełnia tych standardów. W praktyce oznacza to preferencję dla wełny mineralnej kosztem styropianu czy płyt PIR – dominujących na rynku i produkowanych głównie przez krajowych producentów.
PiS nie zamierzał milczeć. Daniel Obajtek publicznie zaatakował projekt rozporządzenia, mówiąc o „próbie eliminacji polskiego styropianu” i „działaniu na korzyść zagranicznych koncernów”. Według byłego prezesa Orlenu, nowe przepisy to efekt nacisków lobbystycznych ze strony kilku dużych graczy z Francji, Niemiec i Danii.
Minister Paszyk stanowczo odrzucił te zarzuty. Podkreślił, że projekt przeszedł szerokie konsultacje, a cały proces został objęty ochroną antykorupcyjną. Zapewnił, że nikt nie ma zamiaru eliminować polskich producentów z rynku, a wszystkie głosy będą rzetelnie przeanalizowane. – Chcemy kompromisu, nie wykluczenia – zaznaczył.
Polityka, ogień i zaufanie publiczne
Choć rozporządzenie wciąż jest w fazie projektowej, a konsultacje trwają, emocje wokół niego już zdążyły eksplodować. W tle wisi pytanie, które zadaje sobie wielu uczestników rynku: czy troska o bezpieczeństwo nie staje się wygodnym pretekstem do przemodelowania rynku budowlanego i energetycznego?
W ostrych słowach odniósł się do całej sytuacji także wiceminister Motyka. Zwrócił uwagę na bezpodstawność oskarżeń o korupcję i nazwał je „hańbą i złamaniem prawa”, apelując do opozycji, by swoje zarzuty kierowała do prokuratury, jeśli rzeczywiście ma dowody. – Jeśli nie mają, niech nie podważają wiarygodności polskich urzędników – dodał.
Z jednej strony mamy więc obietnicę dialogu i otwartość na zmiany. Z drugiej – frontalny atak ze strony opozycji, która uznaje projekt za zagrożenie dla krajowych interesów. A między tym wszystkim – tysiące przedsiębiorców, którzy chcieliby wiedzieć, czym mają ocieplać i gdzie mogą magazynować prąd.
Źródło: money.pl