Projekt nowego podatku dla bezdzietnych już trafił do Sejmu. Mowa o kontrowersyjnej daninie, określanej mianem „bykowego”. Kogo obejmie nowy podatek i dlaczego wywołuje tak gorące emocje?

Bykowe wraca do gry. „800 minus” zamiast „800 plus”?
W Polsce ponownie rozpętała się burza wokół pomysłu wprowadzenia podatku dla osób bezdzietnych. Projekt obywatelski zakłada, że single, osoby żyjące bez dzieci, a nawet pary z jednym potomkiem po trzydziestce, będą musiały płacić wyższe składki. Zwolnieni z daniny mają być jedynie ci, którzy nie mogą mieć dzieci lub doświadczyli ich utraty.
Czytaj także: Jak sobie radzić z pracą zmianową? Jaki ma ona wpływ na zdrowie?
Pomysłodawcy uzasadniają, że osoby bezdzietne nie przyczyniają się do zwiększenia liczby przyszłych podatników, przez co „naturalnie obciążają system”. Jak czytamy w petycji cytowanej przez Fakt:
„Bezdzietni nie przyczyniają się do przyszłego wzrostu liczby podatników, w sposób naturalny obciążają system, nie kompensując w jego przyszłym utrzymaniu.”
Pomysł Marka Jakubiaka: „Dlaczego moje dzieci mają finansować kogoś?”
Początkiem publicznej debaty był występ posła Marka Jakubiaka w Polsat News. Przewodniczący Koła Poselskiego Wolni Republikanie i kandydat na prezydenta powiedział jasno:
– Bykowe trzeba wprowadzić. Dlaczego moje dzieci mają finansować kogoś?
Jakubiak zaproponował swoiste „800 minus” dla singli – daninę w tej samej wysokości, co popularne świadczenie rodzinne 800 plus. Pomysł ma być formą sprawiedliwości społecznej: jeśli rodziny otrzymują wsparcie, to osoby bezdzietne powinny „dopłacić” do systemu.
Podwójna składka dla singli? Obywatelski projekt idzie dalej
Nowa propozycja obywatelska idzie o krok dalej niż koncepcja posła Jakubiaka. Zakłada:
-
Podwójną składkę emerytalną dla bezdzietnych
-
Wyższe o 50% obciążenia dla par z jednym dzieckiem po 30. roku życia
Według autora projektu, osoby po trzydziestce są już po studiach i osiągają dochody, więc „stać ich” na większy wkład w system.
Ile wyniesie podatek dla bezdzietnych?
Z wyliczeń Faktu wynika, że nowy podatek – określany potocznie jako bykowe – mógłby znacząco uderzyć po kieszeni Polaków. Dla singla z minimalną krajową (4666 zł brutto) miesięczne „800 minus” to aż 455 zł dodatkowo do ZUS.
Im wyższe zarobki, tym więcej:
-
6 tys. zł brutto – podatek wyniósłby 585 zł
-
8 tys. zł brutto – aż 780 zł
-
10 tys. zł brutto – aż 976 zł
„To nieludzkie”. Głos sprzeciwu i ostrzeżenia polityków
Nie brakuje przeciwników nowego podatku dla bezdzietnych. Marcelina Zawisza z Partii Razem komentowała dla Faktu:
– To jest nieludzkie wobec tych osób, które chciałyby, a nie mogą. Czy pan poseł wyobraża sobie, że taka osoba miałaby przedstawić urzędowi skarbowemu zaświadczenie medyczne?
Z kolei Jarosław Rzepa z PSL wskazywał, że nie tędy droga:
– Moim zdaniem państwo powinno zachęcać do posiadania dzieci poprzez bezpieczeństwo, gwarancje, stabilizację pracy, żłobki, przedszkola i edukację.
Bykowe nie jest nowością. Historia lubi się powtarzać
To nie pierwsze podejście do opodatkowania bezdzietności. Tzw. bykowe obowiązywało już w Polsce za czasów PRL. W dekrecie z 1950 roku przewidziano dodatkowy podatek dla osób nieposiadających dzieci – nawet jeśli były w związku małżeńskim.
Podobne rozwiązania funkcjonują także za granicą. W Niemczech osoby bezdzietne powyżej 23. roku życia płacą wyższe składki na ubezpieczenie społeczne. We Francji stosuje się tzw. „iloraz rodzinny”, czyli system ulg uzależnionych od liczby dzieci.
Polska w demograficznej zapaści. Czy bykowe ją powstrzyma?
Statystyki są alarmujące. W 2023 roku w Polsce urodziło się zaledwie 257 tysięcy dzieci, co oznacza dramatyczny spadek w porównaniu do lat wcześniejszych. Dla porównania – w 1987 roku było ich ponad 607 tysięcy.
Eksperci alarmują: do 2060 roku liczba ludności w Polsce może spaść o 13 procent. Ratunkiem ma być silna polityka prorodzinna. Jednak czy „karanie” bezdzietnych podatkiem to właściwa droga?
Monika Rosa z Koalicji Obywatelskiej jest zdania, że:
– Obowiązkiem państwa jest dać rodzicom i rodzinom poczucie bezpieczeństwa tak, aby pary decydowały się na posiadanie dzieci. Nie jest jego obowiązkiem karanie albo zmuszanie do posiadania dzieci.
Choć projekt trafił dopiero do Sejmu, emocje już sięgają zenitu. Bykowe po nowemu może znacząco zmienić krajobraz podatkowy w Polsce i wpłynąć na miliony osób. Czy rząd zdecyduje się na tak kontrowersyjny krok? Odpowiedź poznamy już wkrótce.
Źródło: infor.pl
Wyjeżdżam z kraju, tylko przepis wejdzie w życie.
tez wyjezdzamy ze swoja w [usunięte przez administratora]. Ale gdzie, skoro polacy to teraz tacy przeciwnicy migracji… Wiec nie wiadomo jak beda Nas traktowac poza granicami wlasnego kraju ktory tak wielce sie buntuje.