Jednym z efektów panującej pandemii było zwiększone bezrobocie. Koronawirus odcisnął swoje piętno na ofertach pracy, a wielu ekspertów alarmowało, że to dopiero początek kłopotów. Czy kryzys sprawił, że coraz więcej pracowników planowało wyjechać z kraju? Jak przedstawiają się statystyki?

Nie tylko przedsiębiorców dotknął szalejący w 2020 roku koronawirus. Bezrobocie i niechęć do rekrutowania nowych pracowników dała się we znaki wielu osobom, które od miesiącami bezskutecznie poszukiwały pracy. Analitycy podkreślali, że pozornie stabilna sytuacja na rynku pracy miała w niedługim czasie ulec zmianie. Według danych z Głównego Urzędu Statystycznego stopa bezrobocia w Polsce w 2020 roku ustabilizowała się na poziomie 6,1%. Jednak eksperci z Konfederacji Lewiatan sygnalizowali, że po odebraniu przedsiębiorcom pomocy z tarczy antykryzysowej – oferty pracy mogły znów zniknąć z portali ogłoszeniowych. Ile osób chciało wyjechać z kraju w poszukiwaniu pracy? Czy tak duża liczba osób deklarujących wyjazd to efekt bezrobocia wśród młodych w czasie pandemii?
Koronawirus a bezrobocie – stabilizacja i niepokój
Statystyki z czasów pandemii wskazują, że po burzliwych miesiącach nastąpiła pewna stabilizacja rynku pracy, na który negatywnie wpływał koronawirus. Bezrobocie utrzymywało się na stałym poziomie 6,1% przez miesiące, a raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wykazał, że we wrześniu 2020 roku opublikowano najwięcej ofert pracy od początku pandemii. Dlaczego mimo napawających optymizmem statystyk, aż 30% Polaków bało się utraty pracy?
W 2020 roku bezrobocie w Europie ustabilizowało się na dość bezpiecznym poziomie. To najprawdopodobniej efekt wielu programów wsparcia i miliardów euro, przeznaczonych na dotacje dla pracowników i przedsiębiorców. Jednak koronawirus a bezrobocie to wciąż temat, który spędzał sen z powiek wielu pracowników. Istniejące obawy nie były bezpodstawne, ponieważ według ekspertów, prawdziwy kryzys miał nadejść dopiero w pierwszym lub drugim kwartale 2021 roku. To wtedy miało okazać się, jak przedsiębiorcy poradzą sobie bez państwowego wsparcia i jak wiele osób pozostanie bez pracy. Tego też obawiali się pracownicy, myśląc nad emigracją zarobkową.
Koronawirus – wyjazd za granicę do pracy wciąż popularny
Od wielu lat praca za granicą jest popularna wśród polskich pracowników, którzy nie mogą znaleźć sobie miejsca na rodzimym rynku pracy. Raport “Rynek pracy, edukacja, kompetencje. Aktualne trendy i wyniki badań. Październik 2020″ wykazał, że aż 22% Polaków myśli o wyjeździe z kraju w ciągu najbliższego roku, a aż 4% ma zamiar zostać na obczyźnie na stałe. Najprawdopodobniej wiele z tych osób to ludzie młodzi. Według danych Eurostatu młodzi pracownicy w wieku od 15 do 24 lat zostali najbardziej dotknięci przez masowe zwolnienia spowodowane kryzysem gospodarczym. W czasach pandemii zastanawiano się, jak będzie wyglądał rynek pracy, gdy skończy się koronawirus. Wyjazd za granicę do pracy zostanie jedyną alternatywą dla setek tysięcy młodych Polaków?
Koniec stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce nastąpił 1 lipca 2024 roku. Rynek pracy szybko się odbudował. Według danych GUS stopa bezrobocia od czasów pandemii stopniowo malała. Podczas gdy w 2020 roku w listopadzie wyniosła 6,1%, w 2023 było to już 5%. W serwisach pracy zaczęło się pojawiać wiele ofert w różnych branż. Jednak pandemia znacząco wpłynęła na rynek pracy. W jej wyniku rozpowszechniła się praca zdalna, a znaczenie kompetencji cyfrowych pracowników wzrosło.
Warto pamiętać, że na ucieczkę pracowników z miejsca pracy wpływa także szereg innych czynników. Często są to kwestie finansowe, warunków pracy, czy konfliktów. W kwestii pracodawców leży zatem kreowanie miejsca pracy przyjaznego pracownikom. Jednym z rozwiązań wspomagających ten proces może być uwzględnienie naruszeń z zakresu prawa pracy w systemie dla sygnalistów. Niestety ustawa o ochronie sygnalistów nie wymaga tego, lecz jest to krok, który może pozytywnie wpłynąć na employer branding firmy.