Temat euro w Polsce wraca regularnie, zwykle w momentach gospodarczej niepewności albo politycznych przesileń. Tym razem jednak wybrzmiał w tonie wyraźnie uspokajającym. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański jednoznacznie zadeklarował, że rząd nie pracuje nad wprowadzeniem euro, a obecna kondycja złotego stanowi istotny argument za utrzymaniem własnej waluty.

Złoty jako stabilizator w kryzysach
W ocenie ministra posiadanie własnej waluty działa jak amortyzator w czasach globalnych wstrząsów. Ostatnie lata, naznaczone kryzysami i spowolnieniami, miały pokazać odporność złotego oraz jego zdolność do dostosowań. Złoty się umocnił i zachował stabilność, co – zdaniem Domańskiego – przemawia za dalszym korzystaniem z tego narzędzia polityki gospodarczej. To argument wybrzmiewający mocniej, gdy mówi go ekonomista, a nie polityk.
Traktaty swoje, praktyka swoje
Minister przypomniał, że Polska formalnie pozostaje zobowiązana do przyjęcia euro na mocy unijnych traktatów. Jednocześnie zaznaczył, że analiza korzyści i kosztów prowadzi dziś do innych wniosków niż jeszcze kilka lat temu. Argumenty za pozostaniem przy złotym zyskują na sile z kwartału na kwartał, choć Domański nie neguje, że wejście do strefy euro ma również swoje zalety. To wyważone stanowisko, dalekie od ideologicznych deklaracji.
Stopy procentowe i rola RPP
W rozmowie pojawił się także wątek polityki pieniężnej. Minister pozytywnie ocenił obniżki stóp procentowych, wskazując na spadek kosztów kredytów, choć jednocześnie przyznał, że reakcja Rady Polityki Pieniężnej na wzrost inflacji była początkowo spóźniona. Po 175 punktach bazowych obniżek stopa referencyjna NBP wynosi dziś 4 proc., a analitycy widzą jeszcze przestrzeń do dalszych cięć. Rząd jednak – jak podkreślił Domański – nie zamierza podpowiadać niezależnej Radzie, jaką decyzję powinna podjąć.
Źródło: money.pl