Reklama

Świąteczne obniżki paliw? Kierowcy płacą, marże rosną

Ceny paliw spadają – tak brzmi nagłówek, który ma wywołać ulgę wśród kierowców przed Bożym Narodzeniem. W rzeczywistości jednak skala tych obniżek pozostaje groteskowo niewspółmierna do sytuacji na rynku hurtowym. Marże szybują, a stacje odrabiają straty – znów kosztem kierowców.

ceny-paliw

Ropa tanieje, dolar słabnie, a ceny przy dystrybutorach uparcie trwają

W grudniu benzyna 95-oktanowa potaniała średnio do 5,78 zł/l, a olej napędowy do 6,09 zł/l. Brzmi dobrze? Problem w tym, że przy obecnych cenach hurtowych benzyna mogłaby kosztować ok. 5,40 zł/l, a diesel – znacznie poniżej 6 zł/l. Orlen oferował bowiem Pb95 po najniższej cenie hurtowej od czerwca 2021 roku, natomiast Ekodiesel był wyceniony na 5,52 zł/l po doliczeniu podatku VAT. Rynki paliwowe – zarówno w Nowym Jorku, jak i Londynie – notują spadki, a złoty pozostaje silny względem dolara. Gdzie więc znika ta różnica?

Marże detaliczne – prezent dla stacji, nie dla kierowców

Implikowane marże detaliczne osiągnęły wartości znacznie powyżej historycznych średnich. W przypadku benzyny to 64 grosze na litrze – o 150% więcej niż standard rynkowy, a przy oleju napędowym – aż 57 groszy powyżej wartości uzasadnionej. W praktyce oznacza to, że choć hurtowe ceny spadają tydzień po tygodniu, stacje opóźniają obniżki, maksymalizując zyski w okresie zwiększonego ruchu. Świąteczne „promocje” to zatem nic innego jak zasłona dymna – ceny i tak powinny być niższe.

Gdyby nie podatki, tankowanie byłoby o połowę tańsze

Ciszej mówi się o tym, że ponad połowa ceny każdego litra trafia do budżetu państwa. Przy obecnych realiach rynkowych Pb95 mogłaby kosztować ok. 2,40 zł/l, diesel – 2,75 zł/l, a LPG – 1,60 zł/l. Tyle kosztowałoby paliwo bez VAT, akcyzy, opłaty paliwowej i innych narzutów fiskalnych. Czy naprawdę płacimy za paliwo, czy raczej za iluzję rynku, który w grudniu znów pokazał swoją polityczną i fiskalną twarz?

Źródło: bankier.pl

Oceń artykuł
3/5 (2)
Ładowanie ofert pracy...