Reklama

Próg zarobków rośnie. Klub 10 proc. coraz trudniej dostępny

W styczniu 2025 roku Główny Urząd Statystyczny opublikował dane, które ponownie otworzyły dyskusję o rosnących nierównościach płacowych w Polsce. Mediana poszła w górę, średnia jeszcze bardziej, a próg wejścia do grona 10 proc. najlepiej zarabiających osiągnął poziom, który dla większości Polaków pozostaje poza zasięgiem.

zarobki-polakow-rosna

Coraz więcej, ale nie dla wszystkich

Mediana wynagrodzeń w Polsce sięgnęła w styczniu 6882,80 zł brutto, co oznacza wzrost o ponad 15 proc. rok do roku. Warto jednak spojrzeć na średnią – 8717,18 zł brutto – czyli aż o 26,7 proc. więcej niż mediana, co samo w sobie jest już komentarzem. Taka różnica nie jest przypadkiem statystycznym – to skutek gwałtownego przyspieszenia płac w górnych przedziałach, które wypycha średnią coraz wyżej, zostawiając większość pracowników daleko w tyle.

Różnica między średnią a medianą była w styczniu najwyższa od kwietnia 2024 roku. W ciągu zaledwie jednego miesiąca zwiększyła się z 25,2 proc. do 26,7 proc., co jasno pokazuje, w jakim kierunku zmierza rynek pracy. Zarobki rosną – ale przede wszystkim tym, którzy już zarabiali dużo.

Klub 10 procent – próg aspiracji czy bariera systemowa?

Aby znaleźć się w gronie 10 proc. najlepiej wynagradzanych Polaków, trzeba było w styczniu wykazać się zarobkami na poziomie 14328,68 zł brutto. To mniej niż w grudniu, ale sezonowe premie i dodatki świąteczne zaburzają ten obraz. Znacznie ważniejsze jest to, że w ujęciu rocznym próg ten wzrósł aż o 12,7 proc., wyraźnie szybciej niż inflacja. Innymi słowy – w elicie zarobków też zrobiło się ciaśniej.

Warto zaznaczyć, że choć zarobki przeciętnego Polaka wzrosły procentowo szybciej niż próg wejścia do grona 10 proc., to różnice nominalne wciąż rosną. Przeciętny pracownik zyskał przez rok około 643 zł brutto, podczas gdy najlepiej zarabiający – ponad 1600 zł. W praktyce oznacza to, że bogatsi nie tylko zarabiają więcej, ale też bogacą się szybciej.

Na przeciwnym biegunie znajdują się osoby z najniższymi zarobkami. 10 proc. najgorzej wynagradzanych otrzymywało 4666 zł brutto, czyli dokładnie tyle, ile wynosi obecnie płaca minimalna. To właśnie ta ustawowa podwyżka była głównym źródłem wzrostu w tym przedziale. Problem w tym, że coraz więcej osób zatrzymuje się właśnie na tym poziomie. Próg wyznaczający 20 proc. najniższych wynagrodzeń to zaledwie 4800 zł brutto, co pokazuje, jak bardzo skondensowała się dolna część rynku.

Struktura różnic wynagrodzeń w zależności od płci

Dane GUS pokazują, że tempo wzrostu wynagrodzeń wśród kobiet było wyższe niż wśród mężczyzn – mediana płac kobiet wzrosła o 17 proc. rok do roku, a mężczyzn o 14 proc. Nominalnie jednak różnica nadal się utrzymuje: mediana zarobków kobiet wyniosła 6734,34 zł brutto, a mężczyzn – 7032,61 zł.

W przypadku najlepiej zarabiających ta dysproporcja jest jeszcze wyraźniejsza. Górne 10 proc. kobiet zarabiało 13712,96 zł brutto, podczas gdy mężczyźni w tej samej grupie – 15088,60 zł. Różnica wyniosła więc nieco ponad 1300 zł. Choć w ujęciu rocznym dystans ten się zmniejszył – z 15 proc. do 10 proc. – nadal pozostaje zauważalny.

Te liczby nie są tylko statystyką – odzwierciedlają realny układ sił w strukturze wynagrodzeń. Niezależnie od płci, dostęp do najwyższych przedziałów płacowych jest zarezerwowany dla ograniczonej grupy, a ścieżki dojścia wciąż bywają zróżnicowane. Ruch w kierunku wyrównania wskaźników widać, ale jest on powolny – i nie zawsze jednoznaczny w interpretacji.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
3/5 (3)
Ładowanie ofert pracy...