Komisja Europejska wszczęła formalne postępowanie przeciwko Polsce w związku z niewdrożeniem kluczowych przepisów z nowelizowanej dyrektywy budynkowej. Chodzi o brak zakazu subsydiowania kotłów na paliwa kopalne — mimo że termin minął 1 stycznia 2025 roku. Bruksela daje Warszawie dwa miesiące na wyjaśnienia.

Dyrektywa budynkowa i kontrowersyjny artykuł 17(15)
W centrum sprawy znajduje się zrewidowana dyrektywa w sprawie charakterystyki energetycznej budynków (EPBD), której celem jest pełna dekarbonizacja zasobu budowlanego w Unii Europejskiej do 2050 roku. Jednym z kluczowych zapisów — zawartym w artykule 17 ust. 15 — jest zakaz udzielania zachęt finansowych do instalowania samodzielnych kotłów zasilanych paliwami kopalnymi.
Zgodnie z unijnym harmonogramem, zakaz ten powinien wejść w życie najpóźniej z dniem 1 stycznia 2025 roku. Polska, podobnie jak osiem innych państw członkowskich, nie wywiązała się z tego obowiązku. Dlatego Komisja Europejska wysłała oficjalne zawiadomienie o uchybieniu zobowiązaniom państwa członkowskiego.
Wiadomo już, że Bruksela oczekuje reakcji w ciągu dwóch miesięcy. Jeśli odpowiedź Polski okaże się niesatysfakcjonująca lub nie wpłynie wcale, KE może przejść do kolejnego etapu procedury naruszeniowej, który może zakończyć się skierowaniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polska nie jest sama, ale problem dotyczy każdego kraju osobno
Oprócz Polski, na liście państw objętych postępowaniem znalazły się Belgia, Bułgaria, Niemcy, Grecja, Luksemburg, Austria, Rumunia i Słowenia. Wspólnym mianownikiem jest brak transpozycji jednego konkretnego zapisu dyrektywy do prawa krajowego. Choć cała dyrektywa ma być wdrożona do maja 2026 roku, to artykuł dotyczący kotłów miał obowiązywać znacznie wcześniej.
Problem z kotłami nie jest nowy — temat od miesięcy wzbudza emocje w debacie publicznej. W wielu państwach członkowskich wciąż działają systemy dopłat do źródeł ciepła opartych na gazie lub węglu, szczególnie w regionach o niższych dochodach. Dla Polski, gdzie część gmin nadal korzysta z programów wsparcia dla modernizacji ogrzewania, unijny zakaz może oznaczać konieczność istotnych zmian legislacyjnych.
Warto zaznaczyć, że Komisja nie oczekuje natychmiastowego demontażu istniejących kotłów, lecz zaprzestania subsydiowania ich instalacji w nowych budynkach lub modernizowanych systemach grzewczych. Mimo to opór społeczny i polityczny wobec tego przepisu bywa silny — zwłaszcza gdy w grę wchodzą kwestie kosztów dla gospodarstw domowych.
W tle: klimat, rachunki i unijna presja
Celem dyrektywy EPBD jest nie tylko poprawa efektywności energetycznej budynków, ale też zmniejszenie rachunków za energię i ograniczenie emisji. W praktyce oznacza to odejście od technologii opartych na paliwach kopalnych — a więc i od popularnych w Polsce kotłów gazowych czy węglowych.
Dla Komisji to kwestia priorytetowa. Jak wskazano w oficjalnym komunikacie, zwiększenie efektywności energetycznej budynków to jedno z głównych narzędzi osiągnięcia neutralności klimatycznej do połowy wieku. Dlatego Bruksela nie zamierza tolerować opóźnień w realizacji przepisów.
Polski rząd będzie musiał w najbliższych tygodniach zająć jasne stanowisko — albo wprowadzić odpowiednie zmiany, albo przygotować się na spór z instytucjami unijnymi. W przeciwnym razie sprawa może trafić na wokandę unijnego Trybunału, a to może oznaczać nie tylko polityczny wizerunkowy koszt, ale i finansowe konsekwencje.
Źródło: businessinsider.com.pl