Rada Polityki Pieniężnej drugi raz w tym roku pozostawiła stopy procentowe bez zmian – referencyjna nadal wynosi 4 proc. Mimo niepewności na rynkach i podzielonych prognoz ekonomistów, większość członków RPP uznała, że brakuje nowych danych, które uzasadniałyby zmianę kierunku. Tymczasem prezes NBP, Adam Glapiński, przypomniał, że cel inflacyjny został osiągnięty, a przyszłość – choć mniej przewidywalna niż kiedykolwiek – nie wygląda źle.

Stabilizacja stóp w cieniu prognoz
Utrzymanie stóp na lutowym posiedzeniu Rady to decyzja oczekiwana, ale nieoczywista – część ekspertów liczyła na dalsze cięcia. Po sześciu obniżkach między majem a grudniem 2025 r., łącznie o 175 pb, rynek przyzwyczaił się do łagodzenia polityki monetarnej. Jednak RPP postanowiła wstrzymać się z kolejnym ruchem – członkowie nie dostrzegli zmiany sytuacji, która mogłaby uzasadnić nowe działania. Zdaniem prezesa NBP, warto poczekać do kolejnych danych. Choć inflacja osiągnęła cel (2,5 proc.), nadal pozostaje wiele niewiadomych – także tych geopolitycznych.
Gospodarka z własną walutą i bez Frankfurtu
Podczas konferencji prasowej Adam Glapiński wyraźnie zaakcentował niezależność polskiej polityki monetarnej. – Nasze stopy są ustalane w Warszawie, nie we Frankfurcie – podkreślił. I dodał, że trzy lata wcześniej inflacja sięgała niemal 20 proc., a mimo to udało się zejść do zakładanego celu w 2025 roku – zgodnie z prognozami sprzed lat. Sukces, który – według Glapińskiego – nie wszędzie był możliwy. W tej opowieści jest pewna nuta dumy, ale i przypomnienie: NBP działa według własnego scenariusza, nawet jeśli świat wokół zmienia się dynamicznie i coraz trudniej go zrozumieć.
Zalew z Chin i polska wszechstronność
Nie zabrakło także komentarza o napływie tanich produktów z Chin. Z perspektywy banku centralnego to zjawisko sprzyjające – tańsze towary wpływają na niższą inflację, a to przecież główny cel NBP. Glapiński nie ignoruje jednak zagrożeń – dla przemysłu, zatrudnienia, usług. Wskazuje, że Polska potrzebuje własnej, wyraźnie zarysowanej specjalizacji gospodarczej, która – jak w przypadku niektórych państw Europy – pozwoli przetrwać globalną konkurencję. Wymienia m.in. AI, farmaceutyki, elektronikę. Wszechstronność polskiej gospodarki to jej atut, ale też – paradoksalnie – ograniczenie. Bez flagowego sektora trudno budować długofalową przewagę.
Źródło: money.pl