Centralny Ośrodek Informatyki stawia pierwszy krok ku cyfrowej suwerenności. Zamiast ponosić wysokie koszty licencji u zagranicznego giganta, instytucje publiczne mają w przyszłości korzystać z rozwiązań opartych na otwartym kodzie źródłowym. Czy to realna rewolucja, czy raczej deklaracja dobrej woli – czas pokaże.

Pakiet biurowy made in Poland?
Radosław Maćkiewicz, dyrektor COI, ujawnia, że prowadzone są rozmowy z dużymi podmiotami publicznymi w sprawie budowy podstawowego pakietu biurowego opartego na open source. Taki zestaw narzędzi miałby być realną alternatywą dla dominującego dziś oprogramowania od Microsoftu, który – jak wynika z raportu fundacji Instrat – zmonopolizował rynek dostaw dla administracji. Zdaniem Maćkiewicza, Polska nie musi tworzyć wszystkiego od zera – wystarczy zacząć działać na bazie już istniejących otwartych rozwiązań, jak zrobiono to w Danii, gdzie podobne podejście wdrożono pilotażowo.
Partnerstwa zamiast licencji
COI nie ukrywa, że projekt ma wymiar nie tylko technologiczny, ale też strategiczny – chodzi o zmniejszenie zależności od zewnętrznych dostawców. W tym celu planowane jest zacieśnienie współpracy z polskimi firmami IT w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Te podmioty miałyby nie tylko dostarczyć część komponentów, ale też uczestniczyć we wdrażaniu i utrzymaniu całego systemu. To zmiana logiki: z importu gotowych produktów – na budowanie własnego ekosystemu usług, zorientowanego na potrzeby krajowej administracji.
Czas na decyzje i testy
Maćkiewicz zaznacza, że realna skala projektu będzie zależała od decyzji politycznych i gotowości instytucji publicznych do zmian. Przykład Danii pokazuje, że nie wszystko musi się udać od razu, ale samo podjęcie próby już stanowi wartość. I tu pojawia się pytanie – czy Polska naprawdę jest gotowa rzucić wyzwanie cyfrowym gigantom, czy tylko na chwilę uniosła głowę znad faktur licencyjnych?
Źródło: money.pl