Rząd ogłosił rozpoczęcie prac nad Zielonym Okręgiem Przemysłowym „Kaszubia”. Projekt, za który odpowiada Ministerstwo Obrony Narodowej, ma być przedsięwzięciem nie tylko większym niż Centralny Port Komunikacyjny, lecz także – według zapowiedzi – bardziej wielowymiarowym. Przemysł, obronność, energetyka i cyfryzacja spotykają się tu w jednym miejscu, które już teraz zaczyna elektryzować inwestorów.

Kaszubia większa niż CPK? Nowy kierunek w polityce strategicznej
Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, nie owija w bawełnę: „Kaszubia” ma być nowoczesnym zapleczem bezpieczeństwa i rozwoju, a więc czymś więcej niż kolejną inwestycją infrastrukturalną. Zamiast jednej funkcji – wiele. Zamiast jednej branży – synergia sektorów. Zamiast klasycznej, sztywnej logiki resortów – model dualny, gdzie obronność współistnieje z energetyką odnawialną, przemysł z cyfrową infrastrukturą, a transformacja klimatyczna z interesem narodowym.
Choć projekt został ogłoszony oficjalnie dopiero w maju, to jego rzeczywista dynamika zaczęła się po wyborach prezydenckich. W czerwcu minister podpisał decyzję o powołaniu specjalnego zespołu roboczego, który ma wypracować konkretną koncepcję i plan działania. Na jego czele stanął Maciej Samsonowicz, doradca ministra, wspierany przez przedstawicieli MON oraz Sztabu Generalnego WP. Zespół ma otwartą drogę do współpracy z podmiotami państwowymi, takimi jak Orlen, PGE, ARP czy PKP PLK.
Przemysł, energetyka, obronność – czyli Kaszubia w praktyce
Nie mamy jeszcze map, planów zagospodarowania ani konkretnych dat oddania pierwszych obiektów. Ale wiemy już, że „Kaszubia” nie będzie jedynie przestrzenią magazynową czy przemysłową – ma stanowić wielosektorowy organizm. W jego obrębie znajdą się co najmniej cztery kluczowe komponenty: Tarcza Bałtyk, Dolina wodorowa, Dolina dronowa oraz Centrum Kompetencji Offshore. To nie hasła reklamowe, lecz kierunki działań, które wyznaczają nowe pola aktywności państwa – i pokazują, gdzie MON widzi punkty styku między bezpieczeństwem a rozwojem.
„Tarcza Bałtyk” ma zwiększyć odporność państwa na zagrożenia i wzmocnić północną flankę NATO. Z kolei „Dolina wodorowa” to już czytelny ukłon w stronę transformacji energetycznej – zielony wodór jako paliwo przyszłości przestaje być tylko wizją ekologów, a staje się projektem państwowym. Wreszcie, „Dolina dronowa” to dowód, że również technologie bezzałogowe, zarówno w wymiarze cywilnym, jak i wojskowym, są traktowane jako element systemowej odporności. A Centrum Kompetencji Offshore? Tu już nikt nie ukrywa: Polska musi zagospodarować swój morski potencjał energetyczny, zanim zrobią to inni.
Amerykanie nadchodzą, czyli międzynarodowy wymiar Kaszubii
Zgodnie z informacjami ujawnionymi przez Business Insider, zagraniczni inwestorzy – w szczególności amerykańskie firmy z sektora zbrojeniowego – już interesują się Pomorzem. Przyciąga ich dostęp do przyszłej elektrowni atomowej oraz do odnawialnych źródeł energii z Morza Bałtyckiego. Nie chodzi już tylko o grunty i magazyny, ale o całą infrastrukturę przyszłości – energetyczną, transportową, cyfrową.
Czy można w takim razie mówić o „polskim Fortcie Knox”, tylko w wersji niskoemisyjnej i geostrategicznej? Może to zbyt śmiałe porównanie, ale skala ambicji wskazuje, że Kaszubia ma aspirować do rangi symbolu nowoczesności państwa. Nie wyklucza się tu obronności przez rozwój, ani rozwoju przez obronność. To nowa logika działania, gdzie sektor publiczny wchodzi w rolę inicjatora, a nie wyłącznie regulatora.
Trudno jeszcze przewidzieć, czy projekt rzeczywiście przerośnie CPK, ale jedno wydaje się przesądzone: „Kaszubia” ma potencjał, by stać się punktem ciężkości nowej polityki przemysłowej Polski – nie tylko zbrojeniowej, lecz także energetycznej i technologicznej. I jeśli uda się ją zrealizować choćby w połowie tak, jak ją dziś opisują, to o Pomorzu znów zrobi się głośno – ale tym razem nie z powodu pogody.
Źródło: biznes.interia.pl, businessinsider.com.pl