Reklama

Gaz z Rosji nie popłynie już do Polski – wchodzi embargo UE

20 grudnia 2024 roku zapisze się w historii polskiej energetyki jako moment symboliczny i praktyczny. Polska przestaje sprowadzać ostatni typ gazu z Rosji – skroplony gaz petrochemiczny LPG. Decyzja ta wynika z unijnego embarga, którego celem jest dalsze odcinanie Kremla od źródeł dochodów, mogących finansować działania wojenne na Ukrainie. W kontekście historycznym to krok milowy, choć jego konsekwencje będą zauważalne także na krajowym rynku energii. Czy Polska jest gotowa na tę zmianę?

gaz-z-rosji-nie-płynie-do-polski
Źródło zdjęcia: 123rf.com

Polska kończy import LPG z Rosji

Jeszcze w 2023 roku Polska była jednym z największych odbiorców rosyjskiego LPG w Unii Europejskiej. Wówczas sprowadziliśmy aż 1,2 mln ton tego surowca, co odpowiadało niemal połowie (45,8 proc.) całego krajowego zapotrzebowania na LPG. Tymczasem alternatywne kierunki dostaw – jak Szwecja, Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone – miały zdecydowanie mniejsze znaczenie. W ostatnich miesiącach udział rosyjskiego gazu w imporcie spadł poniżej 30 proc., ale pełne embargo zamyka ten rozdział w całości.

LPG odgrywa kluczową rolę w polskiej gospodarce. To paliwo, które zasila życie codzienne 8 milionów Polaków, w tym 3 miliony kierowców. Gaz w butlach ogrzewa ponad 4,5 miliona gospodarstw domowych, a rolnicy i przedsiębiorcy wykorzystują go w procesach takich jak suszenie ziarna czy zasilanie maszyn. Wprowadzenie embarga wywołuje więc pytania o przyszłość dostaw.

Polska Izba Gazu Płynnego uspokaja jednak, że na razie nie ma powodów do paniki. Choć mogą wystąpić krótkoterminowe problemy z podażą w niektórych regionach, pełna stabilizacja na rynku LPG jest przewidywana na przełomie pierwszego i drugiego kwartału 2025 roku. To pokazuje, że nasz kraj konsekwentnie przygotowywał się do odcięcia od rosyjskiego gazu, rozwijając alternatywne kierunki dostaw.

Rosyjski gaz wciąż na horyzoncie?

Choć embargo na LPG wchodzi w życie, Rosja nie zniknie całkowicie z polskiego rynku gazu płynnego. Śladowe ilości węglowodorów alifatycznych, takich jak izobutan i n-butan, nadal będą importowane z Rosji, ponieważ nie zostały objęte zakazem. Produkty te mają zastosowanie w przemyśle kosmetycznym, budowlanym czy jako chłodziwa, ale również mogą być wykorzystywane jako paliwo.

Eksperci wskazują, że skala tego importu jest marginalna – szacuje się ją na maksymalnie 20 tys. ton miesięcznie, co odpowiada zaledwie 10 proc. średniego zużycia LPG w Polsce. Dla porównania, w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2024 roku pod tym kodem sprowadzono gaz o wartości 160 mln zł. To cień dawnego znaczenia rosyjskiego LPG na polskim rynku, ale sygnał, że o pełnym odcięciu na razie nie ma mowy.

Polska pionierem w odchodzeniu od rosyjskich surowców

Warto przypomnieć, że Polska była jednym z pierwszych krajów UE, które konsekwentnie ograniczały import rosyjskich surowców energetycznych. Już 31 grudnia 2022 roku wygasł tzw. kontrakt jamalski, kończąc dostawy gazu ziemnego rurociągami z Gazpromu. W ślad za tym Polska przestała sprowadzać także skroplony gaz ziemny LNG drogą morską. LPG był ostatnim rosyjskim surowcem energetycznym, który trafiał do Polski w znaczących ilościach.

Embargo, które wchodzi w życie 20 grudnia, symbolizuje zakończenie ery zależności energetycznej od Rosji. Mimo to nadal pozostają wyzwania, szczególnie w zakresie zapewnienia płynnych dostaw LPG z nowych kierunków. Polska jednak konsekwentnie buduje swoją niezależność energetyczną, co pozwala patrzeć z nadzieją na przyszłość, mimo wyzwań krótkoterminowych.

Decyzje takie jak ta pokazują, że energia jest nie tylko kwestią gospodarki, ale i geopolityki. Embargo to kolejny krok w europejskiej strategii uniezależniania się od Rosji, ale także dowód na to, że Polska odgrywa w tej strategii ważną, pionierską rolę.

Źródło: money.pl

Oceń artykuł
3/5 (4)
Ładowanie ofert pracy...