Rynek gastronomiczny wyraźnie przyspiesza, a wraz z nim rośnie zapotrzebowanie na pracowników. Sieci szybkiej obsługi otwierają kolejne lokale i intensywnie rekrutują — od osób na zapleczu kuchni po menedżerów regionów. W grze są tysiące etatów i wynagrodzenia, które w przypadku wyższych stanowisk potrafią dojść do 16 tys. zł brutto miesięcznie.

Popeyes i Burger King zwiększają tempo
Popeyes, obecny w Polsce z 31 restauracjami, zatrudnia około tysiąca osób i zapowiada dalszą ekspansję. Do 2030 r. marka chce mieć nad Wisłą aż 200 lokali. Nowe otwarcia planuje m.in. w Gdańsku, Łodzi, Bydgoszczy, Toruniu i Lublinie. Każda inwestycja oznacza kolejne rekrutacje — zarówno do obsługi, jak i na stanowiska kierownicze.
Równolegle rozwija się Burger King, który posiada około 80 restauracji i zatrudnia ok. 600 osób. Wraz z kolejnymi otwarciami liczba pracowników będzie rosła. W tych sieciach wynagrodzenia mieszczą się zazwyczaj w przedziale od 4,8 tys. zł do 9 tys. zł brutto, a regionalni menedżerowie mogą liczyć nawet na wspomniane 16 tys. zł.
McDonald’s i ścieżka awansu
Najdłużej działająca w Polsce sieć — McDonald’s — współpracuje ze 117 franczyzobiorcami i planuje zwiększyć liczbę restauracji do 900 do 2027 r. Jedno nowe otwarcie to średnio około 60 miejsc pracy. Początkujący pracownik otrzymuje wynagrodzenie od 4 666 zł brutto, osoby na średnim szczeblu zarabiają około 5 250 zł, a menedżerowie do 6 180 zł. Do tego dochodzą premie za brak absencji i dodatki za pracę w nocy.
Branża przyciąga elastycznymi grafikami, możliwością pracy bez doświadczenia i wyraźną ścieżką rozwoju. Sieci oferują benefity — od dofinansowania posiłków po prywatną opiekę medyczną i szkolenia menedżerskie. W czasach, gdy średnia krajowa przekracza 9 tys. zł brutto, sektor gastronomiczny coraz śmielej konkuruje z innymi usługami. I trudno się dziwić, że dla wielu kandydatów to już nie praca „na chwilę”, lecz realna opcja zawodowa.
Źródło: gospodarka.dziennik.pl