Reklama

CD Projekt w ogniu oczekiwań: rynek nie wybacza stagnacji

CD Projekt opublikował długo wyczekiwany raport finansowy, ale zamiast entuzjazmu inwestorów – mamy gwałtowną reakcję giełdy. Kurs akcji spadł o ponad 10 proc., a pytanie „co dalej?” znów wisi nad warszawską spółką jak miecz Damoklesa.

cd-projekt-red-na-giełdzie
Źródło zdjęcia: pixabay.com

Słupki w dół, mimo wzrostu przychodów

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda nieźle. Przychody CD Projektu w 2023 roku wzrosły o 29 proc., sięgając 1,23 mld zł, a zysk netto wzrósł do 481 mln zł. To rezultat m.in. solidnej sprzedaży dodatku Phantom Liberty do Cyberpunka 2077, który ukazał się jesienią. Tyle że inwestorzy najwyraźniej spodziewali się więcej – albo przynajmniej mocniejszych sygnałów dotyczących przyszłości.

Wycena spółki runęła o 10 proc. już w dniu publikacji wyników, a CD Projekt znalazł się na samym dnie warszawskiego indeksu WIG20. Trudno nie zauważyć, że rozbieżność między oczekiwaniami rynku a twardymi danymi finansowymi była zbyt duża, by mogła przejść niezauważona.

Pojawił się też inny, znany już dobrze problem – brak konkretów na temat przyszłych premier. Choć CD Projekt konsekwentnie informuje o pracach nad kolejną częścią Wiedźmina i nową odsłoną Cyberpunka, na razie wszystko to pozostaje w sferze mglistych zapowiedzi.

Phantom Liberty dał zastrzyk, ale na jak długo?

Dodatek Phantom Liberty sprzedał się w liczbie 5 mln egzemplarzy, co z punktu widzenia rynku gamingowego można uznać za sukces. Łączna sprzedaż Cyberpunka 2077 przekroczyła już 25 mln sztuk, a CD Projekt nie ukrywa, że zamierza wycisnąć z tej marki jeszcze więcej. Pytanie brzmi jednak: jak długo jedna gra może utrzymać uwagę fanów i akcjonariuszy?

Zarząd spółki przyznaje, że projekt o kryptonimie Polaris, czyli nowy Wiedźmin, znajduje się dopiero na wczesnym etapie produkcji. Trudno więc mówić o konkretnych datach czy gameplayach. I tu właśnie pojawia się największy zgrzyt – oczekiwania rosną, ale konkretów wciąż brak.

Warto dodać, że CD Projekt od dawna działa inaczej niż globalni giganci pokroju Ubisoftu czy Electronic Arts. Tu nie ma corocznych premier ani ofensywy marketingowej w stylu Hollywood. Jest za to strategia: wydać grę, dopracować ją po premierze, zbudować wokół niej lojalną społeczność. Tylko że taka strategia, choć efektowna, wymaga cierpliwości – a tego inwestorzy coraz częściej mają coraz mniej.

Inwestorzy chcą więcej niż nostalgii

Wiedźmin, choć kultowy, nie wystarczy, by niepokój inwestorów uciszyć. Nawet najbardziej lojalni fani zaczynają się zastanawiać, kiedy CD Projekt zrobi kolejny, znaczący krok. W raporcie rocznym nie padły żadne deklaracje co do dat premier ani choćby pokazów pre-alpha. Zamiast tego – znów deklaracje o planach, budowie zespołów i pracach koncepcyjnych. Czyli to, co słyszeliśmy już nieraz.

Owszem, spółka zatrudnia ponad 700 osób i nieustannie inwestuje w rozwój technologiczny – ale rynek czeka na efekty tych inwestycji. Sama legenda to za mało, by utrzymać wycenę akcji.

Czy to sprawiedliwe? Cóż – rynek kapitałowy nie jest miejscem sentymentalnych westchnień. Tu liczy się momentum, liczby i przyszłość rozpisana choćby w ogólnych zarysach. CD Projekt owszem, gra długoterminowo – ale pytanie, czy ma jeszcze czas, zanim gracze i inwestorzy przeniosą swoją uwagę gdzie indziej.

Źródło: businessinsider.com.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...