Reklama

Prezes Radia Rzeszów w ogniu zarzutów o mobbing!

Pierwsze doniesienia o mobbingowych praktykach prezesa Radia Rzeszów Przemysława Tejkowskiego pojawiły się już 2018 roku. Od tamtej pory jednak sprawa nie ruszyła, choć przeciw pracodawcy toczyły się postępowania sądowe dotyczące między innymi nałożenia bezzasadnej nagany na jedną z dziennikarek i odsunięcia jej od prowadzenia programu radiowego. Co dalej z prezesem Przemysławem Tejkowskim?

Mobbing w radiu

Jedną z pierwszych ofiar mobbingu ze strony stacji radiowej, która zdecydowała się walczyć o swoje prawa, była Grażyna Bochenek, która w 2018 roku została ukarana naganą oraz odsunięta od prowadzenia programu „Kalejdoskop”. w praktyce oznaczało to zmniejszenie wynagrodzenia o pokaźne sumy. Taką decyzję podjął prezes radia Przemysław Tejskowski. Co było tego powodem? Dziennikarka puściła na antenie nagranej wcześniej wypowiedzi słuchacza, który krytycznie wypowiedział się o Andrzeju Dudzie. Taką informację podaje portal Wirtualnemedia.pl oraz uzupełnia:

W połowie czerwca 2019 roku Sąd Rejonowy w Rzeszowie uchylił naganę nałożoną na Grażynę Bochenek, a dziennikarka równocześnie pozwała stację, zarzucając jej dyskryminację, mobbing i naruszenie praw osobistych. Zaraz potem została dyscyplinarnie zwolniona. W 2020 roku po zakończonej batalii prawomocnym wyrokiem przywrócono ją do pracy, w maju 2021 sama z niej jednak odeszła.

Dodatkowo One.pl ujawnia, że podczas tamtej sprawy ucierpiała również inna dziennikarka Jolanta Danak-Gajda, która wstawiła się za redakcyjną koleżanką. Została za to odsunięta od swoich programów oraz przeniesiona do innego radia. Portal sugeruje, że prezes radia czuje się pewnie na swojej pozycji, ponieważ jest przyjacielem Joachima Brudzińskiego – polityka z ramienia aktualnie rządzącej partii:

Tejkowski i Brudziński razem wychowywali się w Nowym Sączu. Byli przyjaciółmi ze szkolnej ławy. Dalsze lata rzuciły ich na dwa przeciwległe krańce Polski – pierwszy grał w teatrach w Krakowie i Rzeszowie, drugi robił polityczną karierę na Pomorzu Zachodnim – ale bliska relacja przetrwała. Tejkowski do dziś ma nazywać Brudzińskiego nie przyjacielem, a “bratem krwi”.

Pracownicy informują także o tym, że prezes cenzurował repertuar radiowy – niektórzy artyści mieli być kategorycznie zakazani oraz ingerował w treść podawanych na antenie wiadomości. Oprócz tego powszechne miało być odsuwanie od prowadzenia programów za „przewinienia” związane z treściami niezgodnymi ze światopoglądem prezesa lub puszczaniem „zakazanych” piosenek.

Co dalej ze sprawą prezesa Radia Rzeszów?

Jak się okazuje portal Wirtualnemedia.pl próbował skontaktować się z prezesem w celu wyjaśnienia sprawy, jednak jest on cały tydzień w delegacji. Serwis nie otrzymał więc żadnego stanowiska stacji. Sprawą mogłaby zająć się Rada Mediów Narodowych, która odpowiedzialna jest za powołanie Przemysława Tejskowskiego na stanowisko prezesa radia. Członek Rady Mediów Narodowych, Robert Kwiatkowski informuje jednak, że plan najwcześniejszego posiedzenia nie przewiduje rozmów na temat aktualnej sytuacji w radiu, choć nie wyklucza, że plan spotkania może zmienić się w ostatniej chwili:

Niestety nie mamy w planach posiedzenia takiego punktu. Jednak to o niczym nie świadczy. Przewodniczący Krzysztof Czabański może podobny punkt wprowadzić znienacka i poddać pod głosowanie np. odwołanie prezesa.

Mechanizmy ochrony sygnalistów w mediach publicznych – teoria i praktyka

Choć formalnie pracownicy instytucji publicznych – w tym mediów regionalnych – powinni korzystać z ochrony jako tzw. sygnaliści, to praktyka często pokazuje coś innego. Zgłoszenie mobbingu wiąże się nie tylko z ryzykiem utraty pracy, ale także z ostracyzmem środowiskowym, który bywa silniejszy niż sankcje formalne. W przypadku osób zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych – a takich w mediach nie brakuje – ochrona prawna jest dodatkowo ograniczona.

Systemy zgłoszeniowe działają, ale nie neutralizują zależności hierarchicznej – zwłaszcza tam, gdzie funkcjonuje centralizacja decyzji kadrowych. Choć ustawa wymaga stworzenia kanału wewnętrznego do zgłaszania nieprawidłowości, to jego realna skuteczność zależy od kultury organizacyjnej, nie od litery prawa. Pracownik mediów, który zgłasza nadużycia, musi mieć przekonanie, że procedura nie zakończy się wyłącznie formalnym odnotowaniem sprawy. Inaczej cały mechanizm staje się rytuałem bez skutku.

Relacja między mobbingiem a stylem zarządzania w instytucjach zależnych od polityki

W strukturach silnie powiązanych z decyzjami politycznymi model zarządzania rzadko opiera się na kompetencjach merytorycznych. Kryteria lojalnościowe przeważają nad kompetencyjnymi, a to otwiera przestrzeń na nadużycia – niekoniecznie otwarte, ale systemowo tolerowane. Styl kierowania oparty na posłuszeństwie i wzmacnianiu pozycji przełożonego zwiększa ryzyko mobbingu, bo eliminuje mechanizmy równowagi organizacyjnej. W takiej strukturze pracownik nie ma dokąd się odwołać – poza sądem.

Kiedy zarządzanie kadrami staje się narzędziem kontroli, a nie rozwoju, to sygnały o nadużyciach są albo bagatelizowane, albo przekierowywane w próżnię. Dla ofiary mobbingu oznacza to brak skutecznych dróg działania. Dla całej instytucji – utratę wiarygodności i pogłębiający się rozpad zaufania wewnętrznego. Mobbing nie pojawia się w próżni – jest efektem systemu, który premiuje dominację nad kompetencją i hierarchię nad jakością zarządzania.

 

Oceń artykuł
3.7/5 (3)
Ładowanie ofert pracy...