Reklama

Powodzie w Polsce uderzyły w operatorów – słaby zasięg to wina żywiołu

Klęska żywiołowa, która dotknęła część Polski, spowodowała ogromne zniszczenia, nie tylko w domach i infrastrukturze drogowej, ale także w telekomunikacji. Operatorzy sieci komórkowych muszą walczyć z zalanymi stacjami bazowymi oraz brakiem zasilania, co skutkuje problemami z łącznością. Choć naprawy są prowadzone, to sytuacja jest dynamiczna, a ekipy techniczne mają ograniczony dostęp do niektórych lokalizacji. Rząd planuje dostarczyć terminale satelitarne Starlink, aby zapewnić ciągłość komunikacji dla służb ratunkowych. Operatorzy sieci, tacy jak Play, Orange, T-Mobile i Polkomtel, starają się utrzymać zasięg, jednak warunki pogodowe nie ułatwiają zadania.

powodzie-w-polsce
Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_20804165_bangkok-w-tajlandii-26-listopada-scena-z-drogi-phet-kasem-podczas-najgorszego-kryzysu-powodziowego.html

Operatorzy sieci walczą z powodzią

Infrastruktura telekomunikacyjna jest niezwykle wrażliwa na warunki atmosferyczne, a powódź, która przetoczyła się przez południe Polski, wywołała ogromne utrudnienia. Operatorzy, tacy jak Play i Orange, przyznają, że zalane stacje bazowe oraz brak zasilania powodują problemy z zasięgiem, zwłaszcza w obszarach dotkniętych żywiołem. Technicy, którzy pracują nad przywróceniem łączności, napotykają wiele przeszkód – od braku prądu po niemożność dotarcia do zalanych miejsc.

Play informuje, że sytuacja wciąż się zmienia, ale są już miejsca, gdzie udało się przywrócić częściową sprawność sieci. Niektóre stacje bazowe są podłączane do agregatów, co umożliwia tymczasowe działanie. Podobne działania prowadzi Orange, które korzysta z agregatów prądotwórczych, aby zapewnić minimalne działanie sieci, choć nadal wiele lokalizacji pozostaje odciętych. Praca w takich warunkach to wyścig z czasem, a zalania i brak prądu są głównymi przeciwnikami operatorów.

Starlink na ratunek

Rząd, zdając sobie sprawę z kluczowej roli telekomunikacji w sytuacjach kryzysowych, zdecydował się na dostarczenie na południe Polski terminali Starlink – rozwiązania opartego na sieci satelitarnej Elona Muska, które pozwoli na utrzymanie łączności w najbardziej dotkniętych regionach.

Przede wszystkim Starlink ma wspierać służby ratunkowe, które są na pierwszej linii walki z żywiołem. W dobie kryzysu dostęp do internetu i sprawnej łączności to nie tylko luksus, ale konieczność – mówi premier Donald Tusk, zaznaczając, że dostęp do szybkiego internetu pomoże służbom skuteczniej porozumiewać się między sobą oraz szybciej docierać do potrzebujących.

Starlink to jedno z rozwiązań, które ma uzupełnić braki w sieci stacjonarnej i komórkowej, szczególnie tam, gdzie zalania i uszkodzenia infrastruktury uniemożliwiają standardowe połączenia.

Trudności operatorów: brak prądu, zalane stacje

Zalania i brak prądu to główne problemy operatorów, którzy wciąż zmagają się z utrzymaniem sieci w dotkniętych powodzią regionach. Wśród największych wyzwań wymieniają oni brak dostępu do uszkodzonych stacji oraz problemy z ich zasilaniem. W T-Mobile technicy walczyli o utrzymanie jednej ze stacji bazowych, dostarczając agregat prądotwórczy… pontonem. To pokazuje, jak trudna jest sytuacja w terenie – przyznają operatorzy.

W Polkomtelu, operatorze sieci Plus, sytuacja wygląda podobnie. Zalane tereny i problemy z dostępem do stacji bazowych sprawiają, że naprawy są opóźniane. Choć sytuacja powoli się stabilizuje, to wciąż pozostają miejsca, gdzie sieć nie działa w pełni. Kotlina Kłodzka, Stronie Śląskie i Polanica Zdrój są obszarami, gdzie problemy z łącznością były najpoważniejsze. Operatorzy przyznają, że starają się przywracać sieć jak najszybciej, ale warunki pogodowe nie sprzyjają.

Naprawa zniszczeń potrwa jeszcze kilka dni, a sytuacja może zmieniać się z godziny na godzinę.

Źródło: tech.biznesinfo.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...