Menedżerowie lekką ręką przeznaczają olbrzymie budżety na algorytmy, zapominając o fundamencie: procedurach i edukacji zespołów. Choć w polskim sektorze prywatnym trwa gorączka cyfrowej transformacji, bezładne wdrożenia rodzą krytyczne ryzyka operacyjne i prawne. Pod presją czasu oraz zbliżających się rygorystycznych przepisów, biznes staje przed dylematem.

Firmy inwestują w AI, ale edukacji brak
Skala wykorzystania nowoczesnych narzędzi w rodzimym biznesie bije rekordy. Ze statystyk wynika, że aż 77 proc. organizacji decyduje się na stałe podnoszenie nakładów na systemy algorytmiczne. To wyraźny skok w porównaniu z 62-procentowym wskaźnikiem z ubiegłych lat. Technologia zadomowiła się już w codziennym grafiku 78 proc. pracowników, a kolejne 16 proc. szykuje się do jej wdrożenia.
Problem polega na tym, że za wzrostem budżetów nie nadąża budowanie kompetencji. Gotowość do pracy w cyfrowym otoczeniu deklaruje ledwo połowa zatrudnionych (51 proc.), natomiast co dziesiąta osoba czuje się w tej materii całkowicie bezradna. Powód? Zaledwie 43 proc. pracodawców zorganizowało powszechne warsztaty edukacyjne dla swoich kadr. Co więcej, mimo że algorytmy sterują kluczowymi operacjami w 19 proc. przedsiębiorstw, a w dalszych 28 proc. wspomagają wybrane działy, zaledwie 55 proc. podmiotów dysponuje spisanym planem rozwoju tej technologii (29 proc. jest w trakcie jego opracowywania).
AI Act nadchodzi: co to oznacza dla firm?
Data 2 sierpnia 2026 roku stanie się punktem zwrotnym dla rynku. To wtedy wchodzi w życie pełna egzekucja przepisów unijnego AI Act. Nowe wymagania obejmą nie tylko twórców oprogramowania, ale wyegzekwują odpowiedzialność od każdego podmiotu korzystającego z powszechnie dostępnych aplikacji bazujących na sztucznej inteligencji. Na uderzający kontrast między zakupowym entuzjazmem a brakiem kontroli zwraca uwagę Tomasz Wykowski, Country Manager Poland w Factorial cytowany przez serwis strefaBIZNESU:
– Kupujemy innowacje znacznie szybciej, niż uczymy się nad nimi panować. W wielu organizacjach wdrożenia AI przypominają dziś jazdę bez trzymanki. Firmy mają kilkanaście inteligentnych narzędzi, ale nie zawsze wiedzą, gdzie trafiają dane i jakie decyzje są podejmowane z udziałem algorytmów – mówi Tomasz Wykowski.
Zdaniem eksperta przetrwanie audytów będzie wymagało czegoś więcej niż formalnego stworzenia skryptów proceduralnych. Kluczowe stanie się wdrożenie żywego systemu ciągłej weryfikacji ryzyka oraz monitorowania przetwarzanych informacji.
Cyberbezpieczeństwo na słabych fundamentach
Próby uregulowania wewnętrznego chaosu podejmuje obecnie 71 proc. przedsiębiorstw. Nie brakuje jednak potknięć – 16 proc. organizacji porzuciło prace nad wewnętrznym regulaminem w trakcie ich trwania, a 8 proc. wciąż nie podjęło żadnych działań.
Równie niepokojąco wygląda kwestia ochrony cyfrowej. Choć aż 96 proc. firm twierdzi, że poddało używane narzędzia weryfikacji pod kątem cyberbezpieczeństwa, to ponad jedna trzecia z nich (37,5 proc.) przyznaje, że była to kontrola pobieżna i zrealizowana w ograniczonym zakresie. Przełomowe miesiące pokażą, czy bezplanowe inwestycje uda się przekuć w stabilny, zgodny z unijnym prawem model operacyjny.
Źródło: strefabiznesu.pl