Reklama

Złoto bije rekordy i przyciąga uwagę inwestorów

Cena złota osiągnęła historyczny poziom, przekraczając granicę 3689 dolarów za uncję. Wzrost ten to nie tylko efekt słabego dolara, lecz także coraz bardziej złożonego układu geopolitycznego i niepewności wokół polityki Rezerwy Federalnej. W tle pojawia się pytanie o przyszłość globalnych finansów i o to, jak długo złoto utrzyma status bezpiecznej przystani.

zloto-bije-rekordy

Słabnący dolar i presja na Fed

Rynki finansowe od tygodni żyją oczekiwaniem na decyzję amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Inwestorzy zakładają, że środowe posiedzenie przyniesie obniżkę stóp procentowych – bazowy scenariusz mówi o cięciu o 25 punktów bazowych, choć część uczestników spekuluje o bardziej radykalnym ruchu. Ta perspektywa sprawia, że dolar znalazł się w odwrocie, a jego osłabienie bezpośrednio wspiera popyt na złoto. Mechanizm jest oczywisty: gdy amerykańska waluta traci na wartości, za tę samą ilość euro, jenów czy juanów można kupić więcej uncji kruszcu.

Presja na Fed ma także wymiar polityczny. Donald Trump otwarcie domaga się mocniejszych cięć, a dodatkowe napięcia wywołała próba usunięcia członkini zarządu Fed, Lisy Cook. Choć sąd apelacyjny ją odrzucił, sprawa pokazała, jak krucha staje się niezależność najważniejszego banku centralnego na świecie. Gdy do tego dodać spekulacje o możliwości przejęcia przez Trumpa większej kontroli nad Fed w przyszłości, inwestorzy zaczynają traktować złoto jako ubezpieczenie przed chaosem politycznym.

Geopolityczne tło i rosnące zakupy banków centralnych

Hossa na złocie nie jest jednak wyłącznie reakcją na krótkoterminowe decyzje Fed. Ole Hansen z Saxo Bank zwraca uwagę, że rekordowe zakupy kruszcu przez banki centralne od 2022 roku stały się materialnym dowodem na przebudowę światowej architektury finansowej. Kraje, które dotąd polegały na dolarze i amerykańskich obligacjach, konsekwentnie dywersyfikują swoje rezerwy, wzmacniając udział złota.

Symboliczne znaczenie miała też parada wojskowa w Pekinie, w której uczestniczyli przywódcy Rosji, Korei Północnej i Chin. Dla wielu ekonomistów był to znak wyłaniania się nowych bloków politycznych i gospodarczych. W takich warunkach złoto przestaje być tylko aktywem inwestycyjnym – staje się elementem strategii bezpieczeństwa państw. Warto dodać, że wzrosty nie dotyczą wyłącznie złota. Srebro, które przekroczyło poziom 40 dolarów po raz pierwszy od 14 lat, odnotowało skok o 41 proc. od początku roku, co pokazuje siłę całego sektora metali szlachetnych.

Obligacje tracą blask, a prognozy biją wciąż wyżej

Jeszcze niedawno amerykańskie obligacje skarbowe konkurowały ze złotem o miano najbezpieczniejszego aktywa. Dziś jednak rentowności długoterminowych papierów osiągają poziomy, które paradoksalnie budzą niepokój. Inwestorzy obawiają się, że przy tak wysokich stopach zwrotu ryzyko spadku cen obligacji staje się zbyt duże, dlatego przenoszą kapitał właśnie do złota.

Nie powinno dziwić, że analitycy podnoszą swoje prognozy. Goldman Sachs zakłada, że cena złota sięgnie 3700 dolarów za uncję do końca 2025 roku – choć przy obecnym tempie wzrostów ten cel może zostać osiągnięty znacznie szybciej. W tle pozostaje pytanie, czy ewentualne wzmocnienie dolara mogłoby zatrzymać hossę. Rynek na razie zdaje się w to wątpić. Złoto przyciąga nie tylko spekulantów, lecz także instytucje, które rzadko ulegają chwilowym trendom – to najlepszy dowód, że jego rola w globalnych finansach właśnie się zmienia.

Źródło: money.pl

Oceń artykuł
3/5 (1)
Ładowanie ofert pracy...