Reklama

Zwolnienia grupowe biją rekordy. Co stoi za lawiną redukcji etatów?

Zwolnienia w Polsce przybierają na sile i budzą coraz większy niepokój wśród pracowników oraz ekspertów rynku pracy. W ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy 2025 roku zgłoszono redukcję etatów dla prawie 15 tysięcy osób, co oznacza niemal trzykrotny wzrost względem roku ubiegłego. Skala i tempo tych wydarzeń sugerują, że mamy do czynienia z jedną z najpoważniejszych fal zwolnień grupowych od czasów pandemii.

Zwolnienia w Polsce - napis unemployed na telefonie
Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/photos/makieta-ekran-smartphone-5215866/

Rok 2025 rozpoczął się alarmująco na rynku pracy. Jak informuje „Rzeczpospolita”, tylko w styczniu i lutym zgłoszono zwolnienia grupowe obejmujące aż 14,8 tys. pracowników – to blisko trzykrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Co więcej, 7,7 tys. osób faktycznie straciło pracę, a w lutym liczba zwolnień była aż 2,5 razy większa niż rok wcześniej. Eksperci podkreślają, że mamy do czynienia z tzw. odroczonymi restrukturyzacjami, które wcześniej były sztucznie powstrzymywane przez rządowe tarcze antykryzysowe.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń. Fala zwolnień w Polsce uderza z pełną mocą

Dramatyczne cięcia zatrudnienia dotykają nie tylko firm w trudnej kondycji finansowej, lecz także przedsiębiorstw dotąd stabilnych. Wskazują na to przypadki dużych zakładów, takich jak Qemetica Soda Polska w Janikowie, gdzie z powodu rosnących cen energii i dumpingowej konkurencji spoza UE planowane jest zwolnienie 350 pracowników. Więcej pisaliśmy o tym w artykule: Firma Kulczyka zwalnia setki ludzi. Dramat w Janikowie. Podobna liczba osób ma stracić pracę w Fabryce Łożysk Tocznych w Kraśniku. W tle tej sytuacji pojawiają się też obawy o całą branżę ceramiczną, której – jak ostrzega Polska Unia Ceramiczna – grozi fala bankructw i masowe bezrobocie, jeśli nie zostaną wdrożone działania osłonowe.

Pandemia, Zielony Ład i drogie surowce – skumulowane skutki opóźnionych decyzji

Eksperci, cytowani przez dziennik, wyjaśniają, że obecna fala zwolnień to efekt kryzysów gospodarczych zamrożonych na czas pandemii i wojny w Ukrainie. Wsparcie finansowe w ramach tarcz pozwoliło wielu firmom przetrwać, jednak dziś, bez dodatkowej pomocy i przy rosnących kosztach energii oraz surowców, przedsiębiorcy są zmuszeni do gwałtownych cięć. Monika Fedorczuk, dyrektor stołecznego Urzędu Pracy, zaznacza: „Nawet na silnym rynku warszawskim widoczny jest wzrost liczby rejestrujących się bezrobotnych”. Wskazuje też na wygaszanie umów terminowych i kontraktów B2B jako dodatkowe źródło utraty pracy.

Jednym z czynników pogłębiających problemy jest również Europejski Zielony Ład, który nakłada kolejne obowiązki na firmy produkcyjne, szczególnie energochłonne. Tymczasem konkurencja z rynków azjatyckich – np. Indii – nie gra według tych samych reguł, co w opinii wielu ekspertów zaburza równowagę i zagraża przetrwaniu krajowych zakładów. To właśnie dlatego związki branżowe apelują o ochronę rynku wewnętrznego i obniżkę kosztów gazu oraz prądu.

Zwolnienia grupowe w Polsce – porównanie lat i ostrożny optymizm ekspertów

Rok 2024 był najgorszym od czasu pandemii, jeśli chodzi o skalę zgłoszonych zwolnień – aż 37,3 tys. pracowników objęto planami cięć. Dla porównania, w 2023 roku liczba ta wyniosła 30,6 tys., a rekordowy pozostaje rok 2020 – 73,1 tys. osób zgłoszonych do redukcji i 30,3 tys. faktycznie zwolnionych. W obecnym roku trend niestety nie tylko się utrzymuje, ale nabiera rozpędu.

Nie brakuje jednak również umiarkowanie pozytywnych prognoz. Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwraca uwagę, że pakiet fiskalny wdrażany przez Niemcy może ożywić ich gospodarkę, co przełoży się na większe zamówienia dla polskich kooperantów. To daje cień nadziei na poprawę sytuacji w drugiej połowie roku – o ile wcześniej nie dojdzie do dalszego pogłębienia kryzysu w kluczowych sektorach.

Źródło: Money.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...