Reklama

Kursy walut reagują na decyzję RPP. Dolar, euro i frank zyskują

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła w środę stopy procentowe o 25 punktów bazowych – z 5,25 do 5 procent. Rynek nie przewidywał takiego ruchu, co natychmiast odbiło się na notowaniach walut. Wzrosty kursów dolara, euro i franka sugerują, że inwestorzy odczytali decyzję jako impuls osłabiający złotego – mimo że komunikat RPP był sformułowany bez emocji i oparty na twardych danych.

kursy-walut-decyzja-rpp

Kursy walut szybują w górę. Złoty w odwrocie

Czwartkowe poranne notowania wyraźnie pokazały, jak szybko rynek reaguje na decyzje banku centralnego. Dolar kosztuje 3,617 zł, euro – 4,267 zł, a frank szwajcarski – 4,570 zł. Równolegle umacnia się funt szterling, który osiągnął poziom 4,935 zł. Zmiany wydają się kosmetyczne – 0,09–0,14 proc. – ale ich kierunek nie budzi wątpliwości. Złoty stracił na wartości względem wszystkich najważniejszych walut, co tylko potwierdza, że decyzja RPP została odczytana jako gołębia.

Porównując te dane z fixingiem Narodowego Banku Polskiego z dnia poprzedniego, widać wyraźnie, że rynek zareagował niemal natychmiast. Jeszcze w środę kurs dolara wynosił 3,609 zł, euro – 4,250 zł, a frank – 4,554 zł. To nie są skoki, które zaskoczą importerów czy eksporterów, ale w ujęciu symbolicznym pokazują kierunek: złoty traci, bo polityka monetarna staje się luźniejsza.

Projekcja inflacyjna kluczem do decyzji. RPP zaskoczyła analityków

Wbrew oczekiwaniom rynku, który zakładał utrzymanie stóp procentowych bez zmian, RPP postanowiła wykonać ruch – i to w kierunku obniżki. Główna przesłanka? Nowa projekcja inflacyjna, według której inflacja CPI ma w najbliższych miesiącach spaść poniżej górnej granicy celu inflacyjnego. Rada uznała zatem, że „uzasadnione stało się dostosowanie poziomu stóp procentowych NBP” – to cytat z oficjalnego komunikatu, który więcej sugeruje, niż tłumaczy.

Warto jednak spojrzeć na szczegóły: prognozowana inflacja na 2025 rok mieści się w przedziale 3,5–4,4 proc., a w 2026 – od 1,7 do 4,5 proc. Ostatni przedział – na rok 2027 – wskazuje nawet dolną granicę poniżej 1 proc. Jeśli te liczby rzeczywiście się zmaterializują, obecne stopy mogą wydawać się nadmierne. W takim kontekście obniżka staje się nie tyle zaskoczeniem, co logicznym wnioskiem. Problem w tym, że logika banku centralnego rzadko pokrywa się z logiką inwestorów – i stąd ta nerwowość na rynku walutowym.

Czy to początek nowej serii obniżek? Rynki już spekulują

Choć RPP nie ogłosiła oficjalnego planu dalszych cięć, to komunikat pozostawił sobie szerokie pole manewru. Decyzje mają zależeć od danych o inflacji, koniunkturze i sytuacji na rynku pracy. W tle pobrzmiewa jednak coś więcej – niepewność co do kształtu polityki fiskalnej, presji popytowej i zmian cen energii. To czynniki, które mogą zarówno wzmocnić, jak i osłabić argumenty za dalszym luzowaniem polityki pieniężnej.

Analitycy Banku Pekao sugerują już możliwy scenariusz: kolejne cięcie we wrześniu, a potem być może jeszcze jedno przed końcem roku. Nie jest to wizja oderwana od rzeczywistości – zwłaszcza że projekcja PKB również uległa korekcie, choć nieznacznej. Tempo wzrostu gospodarczego w 2025 roku ma wynieść od 2,9 do 4,3 proc., co oznacza stabilny rozwój – ale bez euforii.

Z tej układanki wyłania się obraz polityki monetarnej, która próbuje grać na dwa fronty. Z jednej strony – reaguje na dane i szuka przestrzeni do cięć. Z drugiej – pozostawia sobie furtki, by w razie potrzeby wyhamować. W praktyce oznacza to jedno: rynek jeszcze przez długi czas będzie czytał między wierszami komunikatów RPP.

Źródło: next.gazeta.pl

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...