Misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, która miała być symbolem przełomu polskiej obecności w kosmosie, stała się punktem zapalnym w debacie o kondycji Polskiej Agencji Kosmicznej. Sygnaliści z POLSA oskarżają kierownictwo o chaos, brak komunikacji i zwolnienia kluczowych ekspertów – wszystko w czasie, gdy Polska miała szansę wzmocnić swoją pozycję w europejskim sektorze kosmicznym.

Kryzys komunikacyjny wokół misji Ignis
Misja IGNIS miała być nie tylko technologicznym przedsięwzięciem, lecz także momentem narodowej jedności wokół nauki i ambicji. Tak przynajmniej zapowiadała prezes Marta Ewa Wachowicz, mówiąc latem o „szerokim dialogu na temat kosmosu”. Rzeczywistość okazała się znacznie mniej wzniosła. Sygnaliści z Polskiej Agencji Kosmicznej piszą wprost o paraliżu komunikacyjnym – o braku dostępu dla dziennikarzy, o konferencjach, na których pytania pozostawały bez odpowiedzi, a ton wypowiedzi wobec mediów był defensywny i chłodny.
Niechlubnym symbolem tego zastoju stała się sytuacja, w której o zmianie daty startu polskiego astronauty informowała w pierwszej kolejności indyjska agencja kosmiczna. W Polsce milczano. W trakcie samej misji komunikacja, jak piszą sygnaliści, „była… i chyba tylko tyle można o niej powiedzieć”. To zdanie mówi wiele – bo cisza, tam gdzie powinna rozbrzmiewać narracja sukcesu, brzmi jak oskarżenie. Po powrocie Uznańskiego-Wiśniewskiego sytuacja nie uległa poprawie. Nie przygotowano planu jego aktywności, nie zaplanowano obecności medialnej, nie wykorzystano potencjału misji. W pewnym momencie – jak relacjonują sygnaliści – w Agencji zaczęto nawet mówić, by „ciszej było o tej misji, bo to nie jest ważne”.
Fala zwolnień i utrata kompetencji
W tle komunikacyjnego chaosu toczyła się równie dramatyczna seria decyzji kadrowych. W liście sygnalistów czytamy o „poważnej dezorganizacji pracy Agencji”, która nastąpiła wskutek licznych zmian personalnych w newralgicznym okresie przygotowań do misji oraz zbliżającej się Rady Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej. Z POLSA został zwolniony jej poprzedni prezes, prof. Grzegorz Wrochna – fizyk, który przez lata budował struktury krajowego sektora kosmicznego.
Na dwa tygodnie przed startem misji stanowisko straciła rzeczniczka Agencji i dyrektor komunikacji, Agnieszka Gapys, odpowiedzialna za kontakty z mediami i spójny przekaz misji. Gdy wydawało się, że gorzej już być nie może, z pracą pożegnała się dr Aleksandra Bukała, dyrektor departamentu strategii i współpracy międzynarodowej – osoba, która w czasie misji utrzymywała bezpośredni kontakt ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim. W rezultacie z Agencji w ciągu kilku miesięcy zniknęły wszystkie osoby, które posiadały kompetencje i doświadczenie niezbędne do prowadzenia tak złożonego projektu.
Po misji: pytania o przyszłość i odpowiedzialność
Dziś trwa tzw. „post-flight tour” polskiego astronauty po krajowych uczelniach. W założeniu to Polska Agencja Kosmiczna miała być odpowiedzialna za organizację tych spotkań – ostatecznie przejęło je Ministerstwo Nauki. Trudno nie odnieść wrażenia, że symboliczny wymiar tej zmiany jest znaczący. POLSA została odsunięta od przedsięwzięcia, które miało być jej największym sukcesem.
Nie chodzi już tylko o reputację jednej instytucji, lecz o szerszy obraz funkcjonowania państwowych struktur w obszarze, który wymaga precyzji, koordynacji i wizji. Misja IGNIS miała inspirować, a stała się przestrogą – że w polskiej biurokracji nawet lot w kosmos może ugrzęznąć w administracyjnej próżni.
Misja transparentności w instytucjach publicznych
W GoWork wierzymy, że przejrzystość i odpowiedzialność to fundament każdej organizacji — również tych, które reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej. Dlatego nagłaśniamy historie, które pokazują, jak istotne jest reagowanie na nieprawidłowości i wspieranie osób, które mają odwagę mówić o nich głośno.
Masz informacje o nieprawidłowościach w miejscu pracy lub instytucji publicznej? Zgłoś się do nas poprzez platformę Antymobbing. Każdy głos ma znaczenie — a zwłaszcza ten, który domaga się uczciwości.