Miała być ambitna, operacyjna i przyszłościowa. Skończyło się na ogólnikach, braku konkretów i silnej krytyce ze strony ekspertów. Projekt „Polityki rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce do 2030 roku” zamiast wyznaczać kierunek – utknął w miejscu. Branża technologiczna mówi wprost: to dokument, który nie spełnia żadnych oczekiwań.

AI po polsku, czyli strategia bez strategii
Po zakończonych konsultacjach społecznych trudno znaleźć kogoś, kto broniłby projektu przedstawionego przez Ministerstwo Cyfryzacji. Eksperci zgodnie wskazują na brak analizy, brak celów i brak myślenia systemowego. Fundacja Instrat otwarcie apeluje o wstrzymanie prac nad dokumentem i rozpoczęcie ich od nowa. Kluczowy zarzut? Strategia nie opiera się na diagnozie. Nie analizuje ani potencjału, ani barier – nie proponuje też żadnych mierzalnych rezultatów.
– Zaczęto od końca, pomijając analizę mocnych i słabych stron polskiego ekosystemu – tłumaczy dr Jarosław Kopeć z Instrat. I dodaje, że obecne wskaźniki mierzą działania urzędnicze, nie ich skuteczność. W tle przewija się też głębszy problem: dokument – zamiast wyznaczać warunki rozwoju – próbuje „programować” innowacje odgórnie, jakby AI miała rodzić się w excelu resortu.
Krytyka nie kończy się na poziomie merytorycznym. Związek Cyfrowa Polska wytyka brak spójności, nieczytelność oraz chaotyczne użycie danych – bez kontekstu i bez związku z omawianymi zagadnieniami. W ocenie ZCP strategia nie dotyka kluczowych tematów: nie mówi o polityce migracyjnej dla specjalistów, nie odnosi się do partnerstw technologicznych, nie przedstawia mechanizmów wdrażania innowacji w administracji. Trudno nie odnieść wrażenia, że dokument powstał nie po to, by zmieniać rzeczywistość, lecz by zapełnić szufladę.
Gdzie jesteśmy, skoro jesteśmy przedostatni?
Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że jedynie 5,9 proc. polskich firm zatrudniających ponad 10 osób korzysta z narzędzi AI. W klasyfikacji unijnej wyprzedzamy jedynie Rumunię. Brzmi jak żart, ale to twarde dane. W dodatku aż 33 proc. firm z sektora MŚP deklaruje całkowity brak zainteresowania technologiami cyfrowymi, a ponad połowa nie widzi potrzeby inwestowania w sztuczną inteligencję. Tymczasem to właśnie ten sektor generuje blisko połowę PKB i odpowiada za prawie całość struktury przedsiębiorczości w Polsce.
– Polska potrzebuje nie tylko celów, lecz przede wszystkim narzędzi do ich realizacji – komentuje Michał Kanownik, prezes ZCP. W jego opinii dokument powinien jasno wskazywać, w jakim kierunku zmierzamy, a nie jedynie sugerować, że jakiś kierunek w ogóle istnieje. Bez konkretów nie będzie efektów. A czas ucieka – bo kraje Unii już dawno przyjęły krajowe strategie AI i zaczynają je wdrażać.
InPost pokazał, jak to się robi. A rząd?
Wbrew pozorom polska administracja ma już na koncie jeden sukces, który można by uznać za modelowy. Chodzi o współpracę Ministerstwa Cyfryzacji z InPostem, dzięki której udostępniono interfejs do weryfikacji ważności prawa jazdy. Prosta rzecz – konkretna potrzeba, konkretna odpowiedź. Bez zbędnej narracji o „strategicznym impulsie rozwojowym”. To właśnie takie działania – szybkie, praktyczne i oparte na rzeczywistym zapotrzebowaniu – powinny stać się fundamentem polityki rozwoju AI w Polsce.
Eksperci nie żądają niemożliwego. Chcą jedynie, by administracja – zamiast pisać deklaracje – otworzyła się na współpracę i realne wsparcie. Zidentyfikowanie krajowego potencjału, wskazanie technologicznych zależności i ich ograniczenie – to punkt wyjścia, a nie efekt końcowy. Bez tego nie będzie ani ekosystemu, ani transformacji.
Dariusz Standerski zapowiada, że Polska ma stać się centrum AI w Europie. Życzenie ambitne – ale jeśli strategia rozwoju AI ma wyglądać tak, jak wygląda dziś, to na razie bliżej nam do cyfrowego zaścianka niż technologicznego lidera.
Źródło: pro.rp.pl