Po latach śledztwa i dwóch procesach zapadł nieprawomocny wyrok w jednej z największych afer finansowych polskiego rynku ubezpieczeniowego. Byli szefowie Benefii i spółki Progres Investment usłyszeli surowe kary – na czele z Tomaszem T., byłym prezesem ubezpieczyciela, który spędzi w więzieniu dziewięć lat.

160 milionów złotych, które przepadły
W latach 2010–2012 Benefia – ubezpieczyciel życiowy z grupy VIG – straciła 160 milionów złotych w wyniku serii nietrafionych inwestycji. Środki te zasiliły działalność spółki Progres Investment, notowanej wówczas na rynku NewConnect. Według ustaleń sądu, PI działała jak zorganizowany gang, który pod pozorem udzielania krótkoterminowego finansowania przejmował majątek innych firm, szacowany łącznie na ponad 100 milionów złotych.
Sędzia Izabela Ledzion z warszawskiego Sądu Okręgowego uznała winę byłych członków zarządów Benefii i Progresu. Paweł J. usłyszał karę ośmiu lat więzienia, Marek A. – sześciu i pół roku, a Tomasz T. – czterech lat i dziesięciu miesięcy. To jednak nie koniec jego problemów – byłego prezesa Benefii objął również drugi proces dotyczący tej samej afery inwestycyjnej.
Drugi proces i ostateczny cios
W maju 2025 roku zapadł kolejny wyrok, który jeszcze mocniej uderzył w byłe kierownictwo Benefii. Sędzia Agnieszka Jarosz skazała Tomasza T. na dziewięć lat pozbawienia wolności, a Przemysława M., byłego członka zarządu spółki – na sześć lat. Kara spotkała także Annę B., byłą pracownicę ubezpieczyciela, która ma odbyć dwuletni wyrok. Jedynie Krzysztof K., kolejny członek zarządu Benefii, został uniewinniony.
Wyrok, choć nieprawomocny, stanowi symboliczny finał długoletniej historii toksycznej współpracy między ubezpieczycielem a spółką inwestycyjną, która miała pomnażać kapitał, a doprowadziła do jego utraty.
Dziewięć lat śledztwa, dziewięć lat więzienia
Sprawa Benefii ciągnęła się przez niemal dekadę – od momentu ujawnienia powiązań finansowych aż po finał w warszawskim sądzie. Sędzia ma czas do końca października 2025 roku na przygotowanie uzasadnienia wyroku, który zamknie jeden z najgłośniejszych rozdziałów polskiego rynku finansowego ostatnich lat.
To historia, w której pozorna inwestycyjna synergia okazała się mechanizmem drenowania kapitału, a hasła o zyskach – pustymi obietnicami. Dziewięć lat po aferze główni bohaterowie usłyszeli wyroki – proporcjonalne do czasu, jaki wymagało ujawnienie całej prawdy.
Źródło: biznes.interia.pl