Reklama

Zryczałtowany PIT 2024 – co oznacza dla budżetów samorządów?

Po zeszłotygodniowym spotkaniu samorządowców w Kowalu z szefową Ministerstwa Finansów Magdaleną Rzeczkowską oraz jej zastępcą Sebastianem Skuzą możemy dowiedzieć się więcej szczegółów dotyczących dodatkowych pieniędzy dla samorządów. Skąd popłyną?

wypełnianie-pit
Źródło zdjęcia: pixabay.com

Wraz z obniżką PIT lokalne samorządy odnotowały mniejsze wpływy, które nie starczają na pokrycie wszystkich potrzeb. To właśnie dlatego resort finansów wstępnie zadeklarował podzielenie się wpływami z ryczałtu z samorządami. Wiązałoby się to z dodatkowymi pieniędzmi, które lokalne władze miałyby przeznaczać na potrzeby gmin i powiatów. Dziennik Gazeta Prawna ustalił, że najprawdopodobniej pieniądze z ryczałtu spłyną do samorządów w 2024 roku. Oprócz tego w tym roku mówi się o dodatkowej jednorazowej pomocy, która miałaby wyrównać straty. W DGP czytamy:

Jak wynika z danych MF, w całym ub.r. udało się zebrać z PIT (dla budżetu bez udziału samorządów) 68 mld zł, z czego jedna trzecia to wpływy z podatku ryczałtowego. O ile ogólna kwota wpływów z PIT była 2 proc. niższa od planu, o tyle ryczałt przebił założenia o 46 proc.” – czytamy. Jak dodano, w 2021 r. wpływy z ryczałtu były o ponad połowę niższe niż w ubiegłym. Wyniosły nieco ponad 10 mld zł. (PAP).

Jaki podział?

Wstępnie mówi się o podziale wpływów ze zryczałtowanego podatku dochodowego pół na pół. Ostateczne negocjacje i rozmowy mają być przeprowadzone podczas Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Co to oznacza? Musimy jeszcze zaczekać na poznanie dokładnych wyliczeń, jednak podział pół na pół jest także dobrze widziany przez samorządy.

Dziennik Gazeta Prawna dotarł do informacji dotyczących postulatów samorządowców:

Samorządowcy mają zbliżony postulat, mówiący o zastosowaniu zasad dzielenia się przez rząd z JST +zwykłym+ PIT. Tam udziały gmin, powiatów i województw w całkowitych wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych wynoszą odpowiednio 39,34 proc., 10,25 proc. i 1,60 proc. – łącznie ponad 51 proc. To by oznaczało, że samorządy mogłyby liczyć nawet na dodatkowych kilkanaście miliardów złotych dochodów własnych.

Mechanizm podziału dodatkowych środków z zryczałtowanego PIT między samorządy

Nowelizacja przepisów dotyczących zryczałtowanego PIT, która weszła w życie w 2024 roku, przewiduje zwiększenie wpływów do budżetów samorządowych z tego właśnie źródła. Mechanizm ich podziału nie jest jednak całkowicie przejrzysty – opiera się na proporcjach związanych z liczbą mieszkańców oraz aktywnością gospodarczą na danym terenie. W praktyce oznacza to, że większe miasta z większą liczbą mikroprzedsiębiorców mogą liczyć na wyższe wpływy, podczas gdy mniejsze gminy nadal otrzymają relatywnie niewielkie wsparcie. Samorządy mają prawo zgłaszać zastrzeżenia co do obliczeń, ale faktyczna możliwość wpływu na algorytm jest ograniczona.

Rząd argumentuje, że zmiana ma na celu uelastycznienie systemu podatkowego i dostosowanie go do realiów działalności jednoosobowej, która w Polsce rośnie dynamicznie. Warto jednak zauważyć, że samorządy nie mają wpływu na decyzje lokalnych przedsiębiorców dotyczące wyboru formy opodatkowania – a to właśnie ten wybór determinuje wielkość wpływów z ryczałtu. Co więcej, część gmin, zwłaszcza na ścianie wschodniej, wskazuje na brak mechanizmów wyrównawczych, które rekompensowałyby różnice strukturalne. W efekcie nowelizacja, choć z pozoru korzystna, może w niektórych regionach tylko pogłębić dysproporcje w finansowaniu usług publicznych.

Wpływ zmian w PIT 2024 na realizację lokalnych inwestycji

Wzrost wpływów z zryczałtowanego PIT mógłby teoretycznie oznaczać większą swobodę inwestycyjną dla gmin i powiatów. W praktyce jednak wielu samorządowców zwraca uwagę, że dodatkowe środki z tego źródła niekoniecznie przekładają się na znaczące zwiększenie możliwości inwestycyjnych. Po pierwsze – dochody z ryczałtu są trudne do przewidzenia. Zależą od liczby aktywnych przedsiębiorców, ich branży, sezonowości, a także ewentualnych ulg i odliczeń. To sprawia, że planowanie budżetów inwestycyjnych na kilka lat naprzód staje się ryzykowne, jeśli mają one być oparte na niestabilnym źródle dochodu.

Po drugie – część gmin deklaruje, że otrzymane pieniądze zostaną przeznaczone nie na inwestycje, ale na łatanie dziur w bieżącym funkcjonowaniu. Oznacza to m.in. wypłaty świadczeń, pensje dla nauczycieli czy dopłaty do transportu publicznego. To oczywiście ważne potrzeby, ale jednocześnie odbierają samorządom możliwość rozwijania infrastruktury czy realizowania nowych projektów społecznych. Eksperci podkreślają, że jeśli rząd chce rzeczywiście wspierać rozwój lokalny, powinien równolegle z reformami podatkowymi wprowadzić jasne ramy wydatkowania środków – oraz zbudować stabilny system wyrównywania szans między bogatszymi i uboższymi regionami.

Oceń artykuł
0/5 (0)
Ładowanie ofert pracy...