Reklama

PIP nie uznaje szczepienia za eksperyment medyczny. Ich pracownica uważa inaczej

Według PIP szczepienia nie są eksperymentem medycznym. Inspektorat prostuje słowa urzędniczki, a brak jednolitych przepisów w sprawie egzekwowania szczepień przez pracodawców, skutkuje ciągłymi bataliami na linii pracownicy – pracodawcy. 

Zbliżenie na szczepione ramię
Źródło zdjęcia: https://pl.123rf.com/photo_95197593_r%C4%99ka-lekarza-w-niebieskiej-r%C4%99kawiczce-trzymaj%C4%85cej-strzykawk%C4%99-do-szczepienia-na-rami%C4%99-pacjenta.html

Internet zawrzał po tym, jak jedna z urzędniczek Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi nazwała szczepienia na COVID-19 „eksperymentem medycznym”. Główny Inspektorat Pracy potwierdza autentyczność pisma, jednocześnie prostując słowa pracownicy. 

PIP nie uważa szczepienia za eksperyment medyczny. Ich pracownica ma inne zdanie

Urzędniczka w piśmie z 22 lutego, nie tylko nazwała szczepienia „eksperymentem medycznym”, ale wskazała, że przymuszanie do nich jest niezgodne z Konstytucją RP. Podważyła także wyniki badań dotyczące wpływu szczepionek na organizm. Natomiast odmowa szczepienia w pracy skutkująca brakiem awansu, zwolnieniem czy obniżeniem wynagrodzenia, wedle jej opinii, może być przejawem mobbingu. 

GIP prostuje słowa. Według PIP szczepienia nie są eksperymentem medycznym

Główny Inspektorat Pracy nie podpisuje się pod poradą prawną urzędniczki, twierdząc, że pismo jest odzwierciedleniem jej prywatnych poglądów. Natomiast sam PIP uważa, że szczepienia nie są eksperymentem medycznym. Ponadto jak podaje rzecznik prasowy GIP: szczepienie pracowników na szeroką skalę jest zasadne. Jednocześnie przypomina, że szczepienia na COVID-19 są dobrowolne. 

PIP: szczepienia nie są eksperymentem medycznym i są dobrowolne. Czy na pewno? 

Urzędniczka szerząca własne poglądy w imieniu PIP została zdyscyplinowana. Niezależnie jednak od jej stanowiska, prawo w dalszym ciągu pozostaje niejasne. Dlatego pracownicy i pracodawcy nie wiedzą jak się zachować i czego mogą oczekiwać od drugiej strony. Prawnie pracodawca musi zapewnić środki eliminujące zagrożenie życia lub zdrowia w pracy. Taką sytuację stanowi właśnie rozprzestrzenianie się wirusa COVID-19.

„(…) obowiązkiem pracodawcy jest ocena i dokumentacja ryzyka zawodowego związanego z wykonywaną pracą oraz zapewnienie niezbędnych środków profilaktycznych zmniejszających to ryzyko. W przypadku zatrudniania pracowników w warunkach narażenia na działanie szkodliwych czynników biologicznych, pracodawca ma obowiązek stosować wszelkie dostępne środki eliminujące narażenie – a jeżeli jest to niemożliwe – ograniczające stopień tego narażenia, przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki”. – tak brzmi stanowisko GIP. 

PIP nie uważa szczepień za eksperyment medyczny, a co mówi prawo? 

Radca prawny kancelarii PCS Paruch Chruściel Schiffter Sławomir Paruch twierdzi, że pracodawca ma prawo narzucić na pracownika obowiązek zaszczepienia się. Jednak nie w każdym zawodzie. Za przykład podaje recepcjonistę, który pracując w szpitalu stanowi ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa wśród wielu pacjentów. Z drugiej strony wskazuje na księgowego, który zachowując dystans społeczny, nie naraża wielu osób. Pierwszy przypadek kwalifikuje się zatem, by zobowiązać pracownika do szczepienia.  


Mieszkasz w Białymstoku? Koniecznie zajrzyj do sekcji praca w Białymstoku na GoWork.pl


Jednocześnie podkreśla, że nie można tego nazwać „zmuszaniem”, a wywiązaniem się pracodawcy z konieczności zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. Pracownik, który mimo zaleceń, odmówiłby szczepienia, mógłby się liczyć ze zmianą charakteru pracy, a nawet ze zwolnieniem.

RPP potwierdza, że szczepienia nie są eksperymentem

Rzecznik Praw Pacjenta wyraźnie zaznaczył, że szczepienia przeciwko COVID-19, realizowane w ramach Narodowego Programu Szczepień, nie stanowią eksperymentu medycznego. Pojawiające się w tej sprawie wątpliwości wynikają z błędnego utożsamienia warunkowego dopuszczenia do obrotu leku z eksperymentem. Bartłomiej Chmielowiec wyjaśnił, że dopuszczenie warunkowe to mechanizm prawa unijnego, stosowany w sytuacjach, gdy lek, choć uzyskał pozytywne wyniki badań, wymaga dalszego monitorowania. Szczepionki przeciwko COVID-19 przeszły wszystkie etapy badań klinicznych I, II i III fazy, a dopuszczenie warunkowe pozwala na ich stosowanie zgodnie z rejestracyjnymi wskazaniami.

Chociaż firmy farmaceutyczne kontynuują badania nad czasem utrzymywania się przeciwciał po szczepieniu, jest to standardowa praktyka dla wszystkich dopuszczonych leków, włączając szczepionki przeciw grypie pandemicznej H5N1. Eksperyment medyczny dotyczy natomiast nowatorskich metod, które nie przeszły pełnych testów klinicznych. RPP podkreśla, że szczepienia populacyjne przeciwko COVID-19 nie spełniają tej definicji – decyzja o zaszczepieniu należy do pacjenta, który w pełni świadomie wyraża zgodę na korzystanie z już sprawdzonego produktu.

Oceń artykuł
2.3/5 (3)
Ładowanie ofert pracy...